Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Osiek. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 kwietnia 2014

Wioska raz jeszcze&Szmulki

28 marca pojechałem drugi raz w tym roku na rybki. Wędkować było można, ale zabierać ryb już nie. Dlatego, że odbyło się zarybianie. Do dwóch tygodni po zarybianiu nie można zabierać ryb z łowiska. I dlatego było pusto nad wodą. Bo większość z nas zabiera rybki do domu. Jak mam wolny czas to i tak przyjeżdżam, żeby odpocząć od miejskiego szumu i gwaru. Tu czas płynie wolniej. I lubię obserwować życie na wsi.
       Podstawowa różnica między miastem takim jak moje a wsią jest taka, że jak na wsi ktoś za przeproszeniem puści bąka to wszyscy o tym wiedzą. A w Warszawie to się nie wie często kto obok nas mieszka. Im większe miasto tym większa anonimowość.

Kolega porozwieszał zawiadomienia na drzewach. I tak wyglądał zachód słońca........

KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIEKSZYĆ


Na drugi dzień zaskoczył mnie szron na aucie! Było minus 1,5 stopnia Celsjusza. Dobrze, że miałem płyn do odmrażania.

Rybki brały słabo. Złapałem karpia i zgodnie z regulaminem  wypościłem go do wody.
Poobserwowałem trochę życia we wsi i w przyrodzie. Wiosna to dla rolników czas wytężonej pracy.
Bardzo dużo żab. I sobie zjadłem pierwszy obiad na powietrzu w tym roku. Flaki. Towarzyszyły mi koty.
Smacznego!

I obowiązkowo miejscowe ogłoszenie

A to nasze tarlisko. Mamy takie dwa. Tu absolutnie wędkować nie mozna przez cały rok. Sami pilnujemy i mamy ochronę. Ryby tu sie gromadzą i składają ikrę.

Przejechałem się znowu na Pragę Północ. To wybitnie zaniedbana dzielnica. Przez włodarzy Warszawy. I tej części miasta prawie nigdy się nie ogląda w informatorach. A ona jest. I to bardzo duży obszar a nie parę ulic jak niektórzy mówią.
       Po raz pierwszy w życiu znalazłem się wewnątrz dawnej fabryki wódek na Ząbkowskiej. Fantastyczny, przemysłowy zabytek. Pamiętam jak fabryka chodziła jeszcze pełną parą i na ulicy Ząbkowskiej roznosił się zapach wódki. Nawet kiedyś miałem tu pracować.
       Potem poszedłem dalej na Szmulowiznę. Tak się nazywa ta część Pragi. Częściej się mówi po prostu SZMULKI.  Ten kwartał Pragi opisywał pisarz Stefan Wiechecki  „Wiech” Jego felietony były w Expresie Wieczornym. Napisał też książkę pt. „Cafe pod Minogą”  Mam ją w domu.
       I na Szmulkach byłem po raz pierwszy! Tutaj czas jakby zatrzymał się w miejscu. Taka egzotyka w porównaniu z rodzinnym Żoliborzem. Żal mi trochę dzieci, które się tu rodzą. Mają małe szanse wydostania się stąd, wybicia się poza swoje środowisko. Mam stamtąd Kolegę. Ale on wyjechał już dawno do Niemiec. I On prosił, żeby to pokazywać. Że Warszawa to nie tylko Stadion Narodowy i wieżowce kolo Pałacu Kultury. W Warszawie są wielkie kontrasty. I większość Warszawiaków nie wie nawet o takich miejscach.  A skąd mają wiedzieć? Teraz się nie spaceruje tak jak ja. Teraz siedzi  się  w Internecie i się klika! :) Albo przebywa się w pubach, restauracjach, kawiarniach.
       Poza tym w mediach pokazuje się Polskę jako kraj wyłącznie sukcesów, wiec pokazywanie takiej Pragi jest NIEMILE WIDZIANE. Psuje po prostu wizerunek. Więc ja trochę ten wizerunek popsułem za co NIE PRZEPRASZAM. Jak były pieniądze na Stadion Narodowy, który przynosi straty to muszą być pieniądze na remonty zaniedbanej dzielnicy. Co jest ważniejsze? Stadion czy mieszkańcy i ich domy, mieszkania?

Fabryka Wódek na Ząbkowskiej


Szmulowizna, czyli Szmulki.
       Kuzynka z Zielonej Góry mi powiedziała: "Wojtek niemożliwe, że tak jest w Warszawie. To chyba scenografia do filmu!" Dodam, że bezpiecznie tu nie jest i filmuję często z duszą na ramieniu. Dawniej handlowano wódą a teraz narkotykami. Niedawno czytałem w Internecie, że Warszawa jest w Polsce centrum narkotykowym. I tu całe kamienice handlują.......

"Freski" na murach podwórek i w bramach

W tym DREWNIAKU normalnie jeszcze ludzie mieszkają!

A tak się dzieci bawią na Szmulkach.......


Kończę ten post kolejnym filmem o Pradze. I pewnie nie ostatnim. Ocalić od zapomnienia.
Pozdrawiam i znikam do PROZY ŻYCIA ...........


Ps. Tutaj też jest o Pradze Północ. Wpis z przed kilku lat. Warto zajrzeć. NAJPIĘKNIEJSZA PRACA MOJEGO ŻYCIA

wtorek, 25 marca 2014

Wypad do Niemiec & pierwsze wędkowanie

Dostałem wiadomość z Niemiec, żebym wpadł w ważnej bardzo sprawie. To jest blisko granicy Niemiec ze Szwajcarią. Nie za bardzo mi się uśmiechało bo bardzo daleko a sam tak daleko nigdy nie jechałem autem i sam za kierownicą. Najdalej jechałem do Niemiec blisko granicy z Polską i blisko Zielonej Góry Jechaliśmy z rodziną + kuzynka z USA do kuzynki z Zielonej Góry w odwiedziny. To na parę godzin wpadliśmy odwiedzić sąsiednie Niemcy.
      Teraz to miała być bardzo daleka podroż i w pojedynkę. Trasę wyznaczyłem w Google Maps i sobie wydrukowałem. Poza tym w aucie mam fabryczną nawigację. Sprawdziłem czy ta miejscowość jest. Jest. Wiedziałem, że nocleg muszę wziąć jeden i najlepiej po stronie polskiej blisko niemieckiej granicy.
      Ruszyłem skoro świt trasą kierując się nawigacją. Zaraz pod Warszawą nawigacja przestała działać i pokazywała tylko trasę, która akurat jadę. Nie wiem dlaczego? Trochę spanikowałem. Bo jak mi przestanie działać w Niemczech? Po godzinie jazdy na pamięć nawigację ustawiłem raz jeszcze i wszystko szło dobrze. Dojechałem sprawnie do Słubic.
       Po drodze musiałem się trzy razy zatrzymywać by zapłacić za autostradę.  A bardzo drogo sobie liczą! Tutaj są rachunki za autostradę w powrotna stronę. Płaciłem 4 razy! I cztery razy musiałem się zatrzymywać. Dlaczego na polskich autostradach tyle ekranów??? czemu ma to służyć??? Rozumiem ekrany w mieście ale w szczerym polu? Kto mi to wytłumaczy? Dlaczego w Niemczech autostrady tak nie są zasłonięte ekranami??? Widać gdzie się jedzie.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Filmik


W Słubicach bardzo szybko znalazłem nocleg. Po prostu się spytałem przechodnia. Hotel nie za drogi, numer z dwoma pokojami i łóżkami. Trochę ten hotel podniszczony i na windy trzeba było uważać. Ale ujdzie.

Filmik proszę

Rano ruszyłem skoro świt do Niemiec i przez Niemcy. Tu BEZPŁATNE autostrady! Nie trzeba płacić i się często zatrzymywać. Wielki plus. I  nawigacja mnie się nie wyłączyła ani w jedną stronę a ni w drugą!  A w Polsce jak wracałem to przy samej Warszawie mnie się wyłączyła znowu! Oznakowanie tras bardzo dobre. Nie zabłądziłem, dotarłem do celu jak po sznureczku. Aż byłem zdziwiony :) Trochę ze znajomym pochodziłem po sklepach. Sprawę załatwiłem częściowo. Dostałem zwrot za benzynę.
      Skodzinka pięknie się sprawowała. W porywach gnałem 160 na godzinę i odpierałem liczne ataki Mercedesów, Porsche i BMW. Musiałem jednak mocno trzymać kierownice bo jak wyprzedzałem Tiry to poryw wiatru od tych aut chciał mi wyrwać kierownice z ręki. Ale nie wyrwał bo piszę te słowa.

Dawid i Goliat przy stacji benzynowej w Niemczech. Brawo Skodzinka!

Filmik

Ze znajomym (Polak) pochodziłem trochę po sklepach. Okazało się, że nie mało towarów jest tańszych niż w Polsce. Przy dużo większych zarobkach Niemców.
To samo u nas w TV mówili przed wyjazdem.
      Teraz pytanie. Jak to możliwe? Gzie jest kalkulacja? Jak może coś być droższe w Polsce jak dużo mniej zarabiamy??? A jednak może i jest. Jak można dogonić standard życia na przykład Niemców zarabiając mniej a płacąc więcej? Ja uważam, ze nie można.
Tu macie przykład, że podróże kształcą :) I dają do myślenia. Nie tylko piękne widoczki się liczą i konkretny cel podróży.

W sobotę 22 marca pojechałem na wieś pierwszy raz powędkować sobie. Wędkowanie, fotografowanie, filmowanie i odpoczynek do Warszawy. Złapałem dwa karpie, kilka brań zepsułem. W sumie jestem zadowolony. My tam nad wodą prawie wszyscy się znamy i dlatego miedzy innymi fajnie jest. Wędkowałem w towarzystwie kolegi w wieku mojego syna. Bardzo sympatyczny i wartościowy chłopak. I się dowiedzialem co we wsi słychać, jak się żyje, prognozy na przyszłość itp. Lubie tak sobie porozmawiać. Żabka jest oznaką wiosny. Sobie siedziała koło moich wędek.
      Karpie wypatroszone i zamrożone czekają na czarną godzinę:) I to mogą być nie żarty wcale.

Z życia wsi :)

I filmik

Następny wpis będzie nie szybciej niż za 10 dni. Ale to nic pewnego. Tak samo jak są niepewne czasy.
Pozdrawiam Vojtek

niedziela, 2 czerwca 2013

W telegraficznym skrócie

Jeśli się jakiś czas nie odzywam, znaczy, że gdzieś wyjechałem. Ze sobą Internetu na razie nie zabieram. Stop. Ale osobom, które się o mnie martwiły bardzo dziękuję. Stop.

W maju była znowu akcja w obronie TV Trwam. To sobie poszedłem. Nie był to marsz tylko piknik. Piękna pogoda, śpiewy, zabawy i zero agresji.
      Ja TV Trwam nie oglądam. Ale uważam, że żadna grupa ludzi nie może być pomijana. Jeśli się komuś TV Trwam nie podoba to proszę nie oglądać. Jeśli się komuś TVN nie podoba to proszę nie oglądać. Ale nie zabraniać nadawania.
      Że TV Trwam to telewizja ludzi starych. A przecież za dwadzieścia tylko lat to Polska będzie krajem LUDZI STARYCH. Więc w pewnym sensie to Telewizja przyszłości :)

Zadowoleni za takiego pikniku byli na pewno drobni przedsiębiorcy bo sobie zarabiają na flagach, znaczkach, lodach, napojach………Oni tylko czekają na takie okazje. I interes się kręci. Stop.
KLIKNIJ W FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

 

A Ci sobie tak piknikowali obok samego Zamku Królewskiego :)

No i oczywiście minifilmik obowiązkowo. Stop.


Warszawę odwiedził pół tajny rajd samochodowy GUMBALL 3000. Stop. Dowiedziałem się o nim od kolegi w pracy i to w dniu w którym zawitał. To po pracy się tam oczywiście. Udałem.
       To jest doroczny rajd  kierowców różnych najdroższych aut rajdowych i wyścigowych. Super maszyny i super drogie. Ale tłum był tak wielki, że oznacza to, że Warszawiacy czekali na taką okazję. I mnie też się to bardzo podobało. Dużo fotek aut tu nie zmieszczę bo wyjdzie za długi tekst.
     Ale jak ktoś che zobaczyć wszystkie. To zapraszam do ALBUMU FOTEK PICASSA.
Przy okazji mnie namierzyli jak fotografuję I napisali, że „znany człowiek z blogosfery też fotografuje” i umieścili w GW w wydaniu internetowym fotkę. Jest na miejscu ostatnim.
      Pamiętaj! Jeśli Ty fotografujesz to i ciebie mogą sfotografować:) Stop.
Ryk silników, zapach benzyny można poczuć tylko będąc na miejscu. Dlatego byłem. Stop.


No i ja namierzony prez portal GW. Po prawej stronie.


Oraz kibice na placu Piłsudskiego. Wleźli nawet na Marszałka. Ale nie takie rzeczy Marszałek przechodził!

I oczywiście filmik. Ciężki wybóra ale wstawię tylko jeden.

No i pojechałem znowu na rybki na wieś.    Stop! Odpoczynek tym razem od takich ryków silników, tramwajów, autobusów i metra. Jechałem w bardzo złą pogodę. Ale dobrze, że pojechałem(bo już chciałem nie jechać.          Rybki bardzo dobrze brały. I bardzo mało ludzi było nad wodą co mnie zdziwiło. Jak tłumaczono na wsiach teraz Komunie to miejscowi nie wędkuję :)
      Więc przywiozłem do domu trzy karpie, dużego karasia(37 cm) i leszcza. Oskrobane, wypatroszone czekają na swoją kolej w zamrażarce. Zafascynowany byłem świtem! Jeszcze piękny księżyc na niebie a tu już szczebiot ptaków. I rybki nad ranem najlepiej biorą. Fantastycznie. I zero Internetu, TV. Słucham tak sobie czasami tylko Radio Ciechanów, żeby wiedieć czym okolicas żyje.
A żyje naprawde po swojemu, wolniej i nie nerwowo jak w stolicy.

Jak zajechałem przed dom to padał deszcz. Od kilku dni.........



A tak fantastycznie wyglądał świt  na drugi dzień. Około 3.30 i świergot ptaków i branie rybek :). I piękny księżyc


A jak była brzydka pogoda to sobie czytałem książkę. Książke naszej blogowej Koleżanki Basi. 
Znam Ją od kilku lat. I pisze piękne wiersze, które bardzo lubię. Lubię bo dotykają życie ale nie na wprost tylko przenośniami. I w tych wierszach zawsze odnajduję swoje sprawy. Po prostu. Gratuluję Basiu!  I dziękuję za znajomość i mozliwość czytania. 


I oczywiście filmik ten z cudownego poranka.. I żegam wszystkich. Dziś teraz jak piszę znowu pada. Jutro do pracy rodacy.......
Vojtek z życia wzięty :) Stop!