Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biebrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biebrza. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 sierpnia 2014

Raport Ze Wsi nr. 2

Najwięcej osób mnie się pytało jak ja tu zimę przetrzyma jeśli tu zima będę.
Koleżanki i Koledzy!
 Ludzie tu mieszkają, żenią się, rodzą i umierają. Znaczy da się żyć. I ja też żyć będę. 
      Dom jest cieplutki, drewniany. Ma normalne kaloryfery we wszystkich pokojach i łazience. Jest piec do palenia sterowany elektronicznie umieszczony w kuchni. Trzeba tylko sobie paliwo na zimę zorganizować. 
      Większość ludzi pali tu drzewem pozyskanym oczywiście legalnie z lasu. Sporo drzew, gałęzi leży w lesie i nawet dla dobra lasu należy je brać. Bardzo dobrze się opala szyszkami. Sporo już ich nazbierałem co widać na fotkach. Codziennie po trochu je zbieram. Woda gorąca do kuchni i łazienki jest z bojlera. Gotuje się na gazie z butli. Na zimę dobrze jest mieć zapas tego gazu. Nie ma z tym żadnych problemów. Jest też agregat gradotwórczy na silnik spalinowy jakby prądu nie było.       A jak śnieg zasypie to też można sobie poradzić. Tu we wsi każdy ma ciągnik. W parę ciągników szybko się zrobi drogi przejezdne. O przejezdność dróg musi dbać tez Straż Graniczna. Bo granic pilnują przez cały rok. A mają oni pojazd gąsienicowy i auta terenowe i zawsze pomagają. Tak mi powiedzieli "miejscowe" 
     W sklepie Krówka sprzedają też paliwo dla wszystkich rodzajów pieców. Mój piec jest na każde stałe paliwo.
A jak dobrze pada i mrozi to w Warszawie też są kłopoty. Pękają rury, autobusy, pociągi miewają wielkie opóźnienia.
No i jest jeszcze piwniczka-ziemianka do przechowywania żywności.  Czyli można zrobić zapasy na zimę.
 To chyba wszystko na temat zimowania tutaj. Jak ktoś ma pytania to zawsze odpowiem.
Piec i kaloryfery
KLIKAJ NA FOTKI CELEM ICH POWIĘKSZENIA


Widzieliście tyle szyszek??????????? :) Sam nazbierałem

Piwnica. Jest tam oświetlenie i klimatyzacja


Co mnie tu zaskoczyło, zdziwiło na początku
Otóż przy drogach zero fotoradarów! I prawie zero policji. Na cztery tygodnie pobytu radiowóz raz tylko widziałem. Dlaczego to tego nie wiem? Może każdy region naszego kraju ma inne obyczaje?
      Nie ma gdzie kupić gazety. W miasteczku pobliskim też nie widziałem punktu, żeby kupić gazetę, pismo. Ani jednego. I nie przeczytałem do dziś ani jednej gazety. A byłem ciekaw czym żyje okolica.  I nie widziałem ani jednej osoby czytające gazetę, pismo.
     W miasteczku Lipsk(nieraz się pisze Lipsk nad Biebrzą) Są sklepy Biedronka i Krówka. Bardzo uprzejma obsługa. Jak coś chcę kupić to piszę na karteczce, żeby nie zapomnieć. I nawet sam nie chodzę i nie szukam tylko pani sama to mi przynosi. Bardzo to mi się podoba.


Kościół w Lipsku moja teraźniejsza parafia



Koty Lolka i Nunek polubiły mnie i często u mnie śpią. Kot też dobrze dogrzewa :) Kładą się często po prostu na mnie jak zasypiam.
Niestety polują na ptaki. martwi mnie to ale wiem, ze to zgodne z prawami przyrody. Oduczyłem je tylko przynoszenia zdobyczy do mnie do domu i chwalenia się. Jednego przyduszonego drozda uratowałem. A złapała go Lolka. Jest to na  fotce. Życie kotów dopiero poznaję, bo kota nigdy w domu nie miałem.
Ogólnie zwierzęta w moim gospodarstwie żyją zgodnie. Konie Epos i Efendi oraz koty Lola i Nunek. Będzie też pies.
Lolka przegląda Internet siedząc u mnie na kolanach.

Koty zawłaszczyły moje łóżko.

Lolka ze zdobyczą

Uratowany przed kotami ptak Drozd.


Ważne sprostowanie! Te dwa koty jak mi powiedział miejscowy to są dwie kotki. Bura nazywa się Mija a ruda Mia. I tak będę je nazywał jak im na chrzcie dali.

Bardzo lubie jeździć miejscowymi szutrowymi drogami. Są szerokie i w miarę równe. Ciągną się kilometrami od wioski do wioski. A najczęściej są to małe siółka składające się z jednego lub kilku gospodarstw. Mieszkańcy bardzo uprzejmi. Powoli się zaprzyjaźniam. Od czasu do czasu wieczorami jeżdżę sobie autkiem po tych drogach, przystaję, fotografuję. Powietrze tu bardzo czyste. Auto było myte w Warszawie cztery tygodnie temu i nie ma osadu kurzu i karoseria błyszczy. To w Warszawie jest niemożliwe. Auto jest brudne od samego stania na ulicy. A kotka Mija pomaga mi w nawigacji bo okolicę zna.
      Zbudowałem też karmnik u mnie w obejściu. Jeszcze go poprawię i pomaluję




Na wypadek wjechania do Polski "konwoju z pomocą" to jest przygotowane. Zapakować się i uciekać na Zachód :)

 I karmnik made in Vojtek Warsaw




Jedzenie&gotowanie
Od czasu do czasu lubię sobie sam takie obiady przyrządzić jak poniżej na fotkach i zjeść na powietrzu. Warzywa , ziemniaki są z miejscowego ogrodu wyrośnięte naturalnie i bez pryskania.
 A do tego woda doskonała, studzienna. Doskonała to określenie Sanepidu.
Smacznego!

Jest tu dziko rosnąca jabłonka. ma bardzo dobre jabłka i robiłem z nich kompot.


Pozdrawiam to na razie wszystko. Do następnego Raportu
Vojtek na wygnaniu

piątek, 15 sierpnia 2014

Raport Ze Wsi nr. 1

Wylądowałem dobrowolnie na odludziu. Z różnych przyczyn wyjechałem na Suwalszczyznę. Około 30 km od Augustowa i 15 km od granicy z Białorusią. Jest tu cicho, spokojnie i nawet samoloty nie latają. Widocznie nie mają tu korytarzy powietrznych.
          Mam swój własny domek. Prawie 100 metrów kwadratowych. Drewniany a ścianki działowe murowane. Woda bardzo dobra! Sanepid stwierdził, że DOSKONAŁA. Naturalne minerały. Od razu czuć ten smak. Wszystko co się na tej wodzie gotuje jest bardzo smaczne.      Moi podopieczni to konie Epos i Efendi. Rasowe i bardzo dobrego pochodzenia. A także dwa koty rudy Nunek i bura Lola, która łapie myszy i je zjada. Z końmi i kotami już się zaprzyjaźniłem. Nawet łatwo mi to poszło.
   Problem jest z Internetem. Bo słabiutko tu chodzi. Czasami wcale. Na razie słucham radia tylko. Telewizor to sobie może kupię za miesiąc. I do tego musowo antena satelitarna. No bo tu kabla przez pola i łąki nie układają.
       Sam sobie gotuję. Warzywa są z miejscowego ogródka. Moje wpisy będę nazywał RAPORT ZE WSI. I będą numerowane. Nie wiem tylko jak to się załadują materiały na bloga.
      Powiedzieli mi, że zwierzęta leśne podchodzą pod dom i żeby nie być zaskoczonym. Nawet żubr jeden podchodzi bo czyha na kukurydze z pola. I żeby się jego nie bać. Tego jednak obiecać nie mogę.
W sklepach znacznie niższe ceny niż w Warszawie
Na razie poznaje okolicę. Byłem w Augustowie, na granicy z Białorusią i nad Biebrzą. Jak wracałem z granicy to mnie straż graniczna zatrzymała, spisała i kazali pokazać jaki fotki robiłem. Ale nie skasowali niczego. Tłumaczyli mi, że to też granica UE i tędy przemycają ludzi, papierosy i różne inne rzeczy.
Pozdrawiam ze wschodnich rubieży Rzeczypospolitej i zapraszam do następnego raportu
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ


Mój domek bardzo przytulny


Konie Epos i Efendi. Epos to ten ciemniejszy. W tle jest stajnia.

Koty Lola i Nunek. Nunek to ten rudy


I fotki z okolicy. Filmików na razie się wrzucić nie dało.

Rzeka Biebrza i Biebrzański Park Narodowy.

Granica polski i Białorusi. Silnie strzeżona przez Straż Graniczną

Ja w Augustowie

I po żniwach. Zamiast snopków tak zrolowana słoma

I takie piękne szutrowe drogi. Szerokie i w miarę równe. Prowadzące od siedliska do siedliska.

Filmik proszę. Udało się załadować!


Piękna kapliczka. Sporo tu takich.

Suwalska chatka

Wieczory już tu chłodne, dlatego ciepło żegnam "aforyzmami" na temat wsi :)

"Co się martwisz, co się smucisz ze wsi jesteś na wieś wrócisz"
"Człowiek wyjdzie ze wsi. Ale wieś z człowieka nigdy"