wtorek, 4 sierpnia 2015

Toruń & blogerka Agata

W weekend 25, 25 lipca pojechałem do Torunia. Operacja była ściśle tajna/przez poufne. No nie. Nie pojechałem spotkac się z Ojcem Dyrektorem. Niektórzy mogą tak myśleć, bo poprzednio w weekend byłem na Jasnej Górze. 
     W Toruniu byłem po raz pierwszy. Piękne miasteczko, piękna Starówka. Zatrzymałem się w hotelu Gromada. Nie bylo problemu ze znalezieniem noclegu. Hotel na samej Starówce blisko Wisły.
Po prostu pozwiedzałem to miasto.
Najpiękniejszy widok jest z wieży zabytkowego Ratusza Miejskiego. Polecam! Fantastyczne horyzonty! Wchodzi się pieszo. Koszt 11 zł.
      Na samej górze na tarasie widokowym staję jak wryty. Jest chyba moja znajoma?! Albo mi się pomyliło? No i jadę tekstem z serialu "Kiepscy"
"Czy Pani musi być zawsze tam gdzie ja?! I taką mam odpowiedź. "Nie to pan zawsze jest tam gdzie ja!"
      No i każde z nas poszło w swoją stronę. Ale do końca zwiedzania tego miasta miałem minę taka jakąś bardzo zdziwioną. A na wiezy to mnie skręciło ze szczęścia. Jeszcze raz tą osobę spotkałem chyba na ulicy.
      Fajne sklepy z piernikami. I naprawdę dobre, pięknie opakowane. Nie ma takich wyrobów w Warszawie. Myślałem, że Dwór Artusa jest tylko w Gdańsku. Ale w Toruniu też jest.
A co jest nie tak w Toruniu? Za bardzo podobnie jak Warszawa Toruń jest odwrócony od Wisły. Dworzec PKP jest dopiero po drugiej stronie Wisły. Sporo osób pyta jak trafić na dworzec PKP. Powinien być jakiś większy napis gdzie jest ten dworzec.
Nad Wisłą w tym mieście kręcono fantastyczny film "Rejs" I są z tego pamiątki , dialogi nad Wisełką.
Teraz to się zwiedza z takim lokalizatorem w telefonie komórkowym. A kiedyś się chodziło z kompasem i mapą. Robiłem fotkę dachówki na wieży. I przypadkiem tam się znalazła druga dłoń. I po raz pierwszy piłem tak parzoną herbatę.
W tym roku odwiedziłem Białystok, Katowice, Częstochowę i Toruń. A chciałbym jeszcze zatrzymać się we Wrocławiu i Krakowie. Urlop mam w drugiej połowie września. To już zaklepane. Ale gdzie to jeszcze nie wiadomo. Tylko tyle, że nie w Polsce. Polską nadrabiam teraz.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ









I filmik zwyczajowo
video


"Od klikania do spotkania" Tym razem spotkałem się z blogerką Agatą. Mieszka z rodziną w Paryżu. A pisze bloga kulinarnego. Ale nie tylko, bo też o samym Paryżu. W Polsce jest teraz jakiś czas to się spotkaliśmy. Tu jest blog Agaty. Zapraszam jeśli ktoś lubi jeść nie tylko schabowego z pomidorową ale też coś innego.
      Jest we mnie ciekawość kto naprawdę siedzi po drugiej stronie kabla internetowego. I ciekawość LUDZI PO PROSTU. I czy wyobrażenia o kimś z Internetu są takie jak jest w rzeczywistości. 
      W przypadku Agaty tak nie bylo. jakoś mi się za młoda wydała! A przecież ma dwie dorosłe córki! Nawet sobie pomyślałem, że przysłała do mnie swoją córkę na spotkanie. Widoczne miała ważniejsze sprawy niż spotykanie się i paplanie.
     Porozmawialiśmy sobie w knajpce na Starym Mieście w Warszawie. Tak po prostu ogólnie.
Po zapłaceniu rachunku Agata skomentowała, że ceny paryskie. Na to ja odpowiedziałem, że 'nareszcie Zachód dogoniliśmy" Tylko czy o takie dogonienie nam chodziło?
Dziękuje Agato za spotkanie. Miałem tremę i mam nadzieję, że na debila nie wyszedłem.
Może jeszcze pisz na blogu jak taką młodość duszy i ciała osiągnąć. I mieć tak młode i fajne obycie.


I filmik zwyczajowo. Wiało bardzo. I się Agata przestraszyła, że parasole na nas spadną w ogródku restauracyjnym. Ale nie spadły.
video

To już koniec. Teraz będę pisał rzadziej bo dość często w weekendy pracuję. A ciekawe rzeczy najczęściej się dzieją w weekendy.
No to do następnego wpisu
Vojtek

sobota, 4 lipca 2015

W telegraficznym skrócie & cudowne odmłodnienie.

Byłem na imprezie pt. WIANKI NA WIŚLE. Za komuny były takie imprezy. I cieszyły się wielką popularnością. Jednak ta teraźniejsza impreza jest tylko cieniem tamtej. Ale oczywiście, że dobrze, że jest. 
      Ludzie chcą w piękna pogodę po prostu wyjść z domu. I spędzić milo i ciekawie czas. Nad Wisłą w Warszawie super jest ale niestety Warszawa jest plecami w dalszym ciągu do Wisły odwrócona. 
      A inaczej jest na przykład w Londynie, Paryżu czy Budapeszcie. Władze Warszawy "robiom co mogom", żeby to zmienić. Dla mnie za mało ciekawy był program imprezy. Najbardziej podobał mi się przelot samolotów w  szyku. Fantastycznie to wyglądało.
KLIKAJ NA FOTKI CELEM POWIĘKSZENIA



I fantastyczny przelot samolotów
video


Byłem na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Po raz pierwszy zresztą. A co ja tam robiłem?
Pojechałem z R. odebrać Jej kolejny dyplom. Dyplom w oprawie i dużym opakowaniu lekki nie był, więc robiłem za tragarza. Ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Przypomnę, że R powiedziała, że jestem jakimś tam profesorem. Ciężka jest dola "profesora"    Nie dość, ze musiał tachać dyplom to jeszcze się bał, żeby ktoś nie zadał fachowego pytania.
      R. to wybitna ekscentryczka. Jak wspomniałem zna 6 obcych języków  i jest posiadaczką kilku dyplomów studiów wyższych. Prawie co tydzień jest w Warszawie na studiach. Dojeżdża z Wrocławia. I tak od kilku ładnych lat.
     Zatrzymała się w Hotelu Belweder. I po raz pierwszy tu byłem. Piękna okolica! Ulica Flory.
Trochę od siebie odpoczniemy, bo R. wyjeżdża na ponad miesiąc do Norwegii. Tam co roku spędza urlop.
A ja w sumie to jestem zafascynowany ludźmi INNYMI OD WSZYSTKICH. Tak to bym nazwał.




I filmik zwyczajowo
video



Warsaw Fashion Street.   Byłem na tej imprezie głównie dla aut. Bo przy okazji tej imprezy reklamowała się firma Volkswagen.
      Popieram takie imprezy choć niektórzy nazywają to TARGOWISKIEM PRÓŻNOŚCI.
Jednak nadają one koloryt naszemu miastu. I najfajniejsze jest to, że są na powietrzu w plenerze. W tym wypadku była to ulica Nowy Świat.  
       Po raz pierwszy widziałem Volkswagena tego na fotkach. Wyprodukowano ich kilkaset sztuk, żeby pokazać możliwości inżynierów z VW. Silnik jest hybrydowy. To znaczy spalinowo elektryczny. Można to cacko kupić za około 500 tys. złotych.
      Dziewczyny ekstra. Ciekawe jakie trzeba mieć kwalifikacje, żeby otrzymać posadę "czesacza włosów" przed wyjściem modelki na wybieg?



 I filmik
video

2 lipca pojechałem na Jasną Górę do Częstochowy. Przed wyborami prezydenckimi powiedziałem paru osobom(też w Internecie), że jak wygra wybory prezydenckie Pan Andrzej Duda to pojadę w podzięce do Częstochowy. I słowa dotrzymałem. Dziś właśnie wróciłem po dwudniowym pobycie.  Z tego pobytu film zrobię i umieszczę na YT. Pomodliłem się tez za parę osób. Tak przy okazji. Zaszkodzić nie może prawda?
      Częstochowa podobała mi się. jest duży porządek i czysto. Jedyny menel jakiego spotkałem to poprosił mnie o to czy mogę go poratować 5 złotymi, które potrzebuje na kąpiel.      W ręku trzymał nożyk do golenia to się najpierw lekko wystraszyłem. Ale po chwili razem poszliśmy do WC pod Klasztorem gdzie można się bylo wykąpać. I za Niego zapłaciłem. Więc obowiązkowo mam zaliczony dobry uczynek.
      A skąd w tytule CUDOWNE ODMŁODNIENIE? Otóż jak kupowałem bilet na pociąg do Częstochowy to dostałem zniżkę. Za to, że niestety :( przekroczyłem 60 ty rok życia.
I za bilet zapłaciłem w drugiej klasie 36,40. Ale jak wracałem z Częstochowy to za bilet do Warszawy tez druga klasą zapłaciłem 52 złote.
Czyli musiałem wyglądać dużo młodziej bo zniżki mi nie dali. Taka jest cena ODMŁODNIENIA i uważam , że wcale nie duża. Częstochowa to jednak cudowne miasto!!!!!!!!!!!!

I dwa filmiki wyjątkowo tym razem. Cały film zmontuję w ciągu tygodnia. Pielgrzym płci żeńskiej. Na horyzoncie Jasna Góra. Jak się poprawnie powinno napisać? Pani Pielgrzymka??? Oczywiście w tym ubraniu nie weszła do kaplicy gdzie jest najświętszy obraz w Polsce.

video


I widok z wieży Kościoła na Jasnej Górze . Przepiękny!
video

To tak w największym skrócie.Wszystkiego nie da się napisać bo za bardzo jestem na widoku.......
Letnie pozdrowienia
Vojtek


piątek, 19 czerwca 2015

Mecz na Narodowym & Poliglotka Wrocławianka

W Warszawie nie sposób się nudzić. 27 maja 2015 na Stadionie Narodowym odbył się mecz piłkarski, którego organizatorem bylo UEFA. Polacy nie grali. Ale mecz wzbudził wielkie zainteresowanie.  Był element polski. W drużynie hiszpańskiej grał zawodnik z Polski Krychowiak.
     Walczyły drużyny ligowe z Ukrainy i Hiszpanii(Sewilla). W Warszawie zaroiło się od obywateli Ukrainy i Hiszpanii. Liczebnie przeważali Hiszpanie. I byli głośniejsi.  Na sam mecz nie poszedłem. Bilety były taniutkie bo po 400 zł. :) Ale ja postanowiłem trochę po oszczędzać. Choć  wydaję sporo mnie niż zarabiam ale na marmurowy nagrobek chciałbym sobie odłożyć. A w ostateczności czarny granit. Z kolumnami oczywiście.
     Wygrali Hiszpanie. A przy okazji zaśmiecili pół Saskiej Kępy. Bo Stadion jest tuż przy tej szacownej dzielnicy. Na mieście tego dnia bylo kolorowo i gwarno. I o to chodzi.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ





I filmik zwyczajowo..........
video

Po raz drugi spotkałem się z R. z Wrocławia. 
      Zaznaczam. SPOTKANIE KOLEŻEŃSKIE wyłącznie. Ekscentryczka władająca 6 obcymi językami.I studiująca w Warszawie kolejny fakultet. Co tydzień przyjeżdża do mojego miasta.       R wyznaczyła spotkanie w Synagodze Nożyków na Twardej. Przystałem na to bo nigdy w życiu tam nie byłem. W środku znaczy się. Nie byłem w żadnejSynagodze. Dzięki Wrocławiance poznaję Warszawę. Czy tak powinno być? 
      Ponieważ jest lekarzem internista i kardiologiem to się Jej spytałem co mi może polecić na zajady. I dostałem, znaczy się kupiłem od Niej specyfik. Przywiozła mi z Wrocławia. I na opakowaniu mi napisała jak mam zażywać. Więc mam Jej autograf przy okazji.
I jest trochę dziwna. Ale to mi nie przeszkadza. Przecież ja też komuś mogę się wydać dziwnym.
    Mianowicie powiedziała mi, że jak ktoś nas razem spotka to, żebym powiedział, że jestem profesorem od MEDYCYNY ESTETYCZNEJ. Profesorem nigdy nie byłem i raczej już nie będę. Dlatego się zgodziłem. I jak ktoś mnie kiedyś zobaczy w mediach jako profesora to będzie wiedział o co chodzi. I proszę nie krzyczeć "uwaga oszust!!!"
      W Synagodze obowiązkowo nałożyłem nakrycie głowy. Goje(nie  Żydzi) też tam powinni mieć nakryte głowy.
W sumie spotkaliśmy się trzy razy. I mamy spotkać się jeszcze. Z tym tabletem to R. 
Pyta mnie się znajomy. "Jak ty podrywasz takie dziewczyny?" To odpowiedziałem. "Na zajady" Ale tak naprawdę podrywaczem nie byłem, nie jestem i nie będę. Za nieśmiały jestem i za mało bezczelny.
"Są w Polsce dziewczyny o, których się filozofom nie śniło :)"




Jest z powrotem moda na zegarki. Bo na jakiś czas telefony komórkowe wyparły zegarki naręczne. Dostałem premię to sobie zegarek kupiłem. Też pod wpływem Ani z Katowic. Ona też sobie zakupiła. Szwajcara oryginalnego. Z tym paradowaniem z zegarkiem to trzeba uważać.       Przed wojną w Warszawie była taka znana postać . Dowcipniś i ekscentryk. Fiszer się nazywał. Jedna znana postać wszystkim się chwaliła swoim super zegarkiem. Że super dokładny itp. I wtedy Fiszer się go spytał "Taki dokładny???" Gościu odpowiada, że "bardzo" na to Fiszer "To proszę dokładnie o 14.00 pocałować mnie w d..." I facet przestał się chwalić tym zegarkiem.
Dlatego ostrożnie proszę z zegarkami naręcznymi. A to moje cudeńko. Tylko się  nie pytajcie czy dokładny!

Vojtek z zegarkiem tańszym niż zegarek ministra Nowaka.