wtorek, 22 kwietnia 2014

Wielkanoc&Mazury

Ten kto mnie zna to wie, że nie lubię Świąt. W największym skrócie to urok ich uleciał mi wraz z dzieciństwem i młodością. Pozostał obowiązek, sztampa, rutyna, marketing i reklama. I wiem, że takich osób jest więcej, tylko mało kto się potrafi do tego przyznać.
      Postanowiłem więc wybyć z domu. W Wielką Sobotę pojechałem na rybki na wieś pod Pułtuskiem. Spotkałem tam kolegów, którzy nie chcieli siedzieć przed TV ani obżerać się przy stole i słuchać ciągle tych samych opowieści. Zabrałem sobie tym razem ze sobą laptopa(mam też Internet mobilny) i kamerę. Kręciłem filmy z auta. Ryby specjalnie na wsi nie brały, więc skoro świt ruszyłem do Giżycka.
       Fajnie się bardzo jechało.  Cała moja trasa jest na filmiku poniżej. Zapraszam. Jakoś teraz bardzo polubiłem jeżdżenie autkiem. Nawet nie wiem dlaczego? Zrobiłem jednego dnia ponad 600 km i się absolutnie nie zmęczyłem. Mógłbym dalej jechać gdybym miał do kogo :)
KLIKAJ W FOTKI CELEM POWIĘKSZENIA

Tak wygląda moje oprzyrządowanie filmowo Internetowe



 A tu filmik z podróży oczami kamery. Zapraszam!

Giżycko przywitało mnie nowymi budowlami. Ostatnio tam byłem w roku 2004. Na pierwszy plan wybija się wiadukt-panorama. Robi wrażenie. też sporo jest nowych i wyremontowanych budynków.       Widok bardzo schludny. Tym bardziej, że jeszcze mam wspomnienia po mojej ostatniej wycieczce po warszawskiej Pradze Północ.
Proszę parę jeszcze ciepłych fotek z Giżycka.


Na tym wiadukcie-pasażu była dajna informacja. Żeby sie nie rozbujała kładka!

I zwyczajowo filmik z  Giżycka
video


Z  Giżycka udałem się do Węgorzewa. Zarówno w Giżycku jak i w Węgorzewie byłem w kościele. Takie krótkie odwiedziny + modlitwa.

Z Węgorzewa już jechałem prosto do Warszawy. Miałem zamiar sie zatrzymać i zanocować lecz pojechałem bez noclegu. Zatrzymałem się nad rzeką Krutynią. 
      Zjadłem obiad świąteczny taki jak na fotce. Szczupak smażony na zamówienie o wadze pól kilo.  I zjedzony "w pieknych okolicznościach przyrody"
      Do rzeki Krutyni mam sentyment. Byłem z moim ojcem i kolegami na spływie kajakowym trasą Sorkwity_Ruciane Nida. Dwa razy. Mój ojciec tu był wielokrotnie.


I filmik z nad Krutyni
video

Jak wchodzę do auta to nie czuję strachu przed wypadkami. Ale jak w TV oglądam wiadomości to CZUJĘ STRACH! Co sie u nas na drogach dzieje????????? Czym to tłumaczyć????????
Dzięki Bogu ja żyję. Inni tego szczęścia nie mieli.
Pozdrawia Vojtek wśród żywych.


niedziela, 6 kwietnia 2014

Wioska raz jeszcze&Szmulki

28 marca pojechałem drugi raz w tym roku na rybki. Wędkować było można, ale zabierać ryb już nie. Dlatego, że odbyło się zarybianie. Do dwóch tygodni po zarybianiu nie można zabierać ryb z łowiska. I dlatego było pusto nad wodą. Bo większość z nas zabiera rybki do domu. Jak mam wolny czas to i tak przyjeżdżam, żeby odpocząć od miejskiego szumu i gwaru. Tu czas płynie wolniej. I lubię obserwować życie na wsi.
       Podstawowa różnica między miastem takim jak moje a wsią jest taka, że jak na wsi ktoś za przeproszeniem puści bąka to wszyscy o tym wiedzą. A w Warszawie to się nie wie często kto obok nas mieszka. Im większe miasto tym większa anonimowość.

Kolega porozwieszał zawiadomienia na drzewach. I tak wyglądał zachód słońca........

KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIEKSZYĆ


Na drugi dzień zaskoczył mnie szron na aucie! Było minus 1,5 stopnia Celsjusza. Dobrze, że miałem płyn do odmrażania.
video

Rybki brały słabo. Złapałem karpia i zgodnie z regulaminem  wypościłem go do wody.
Poobserwowałem trochę życia we wsi i w przyrodzie. Wiosna to dla rolników czas wytężonej pracy.
Bardzo dużo żab. I sobie zjadłem pierwszy obiad na powietrzu w tym roku. Flaki. Towarzyszyły mi koty.
Smacznego!
video

I obowiązkowo miejscowe ogłoszenie

A to nasze tarlisko. Mamy takie dwa. Tu absolutnie wędkować nie mozna przez cały rok. Sami pilnujemy i mamy ochronę. Ryby tu sie gromadzą i składają ikrę.
video

Przejechałem się znowu na Pragę Północ. To wybitnie zaniedbana dzielnica. Przez włodarzy Warszawy. I tej części miasta prawie nigdy się nie ogląda w informatorach. A ona jest. I to bardzo duży obszar a nie parę ulic jak niektórzy mówią.
       Po raz pierwszy w życiu znalazłem się wewnątrz dawnej fabryki wódek na Ząbkowskiej. Fantastyczny, przemysłowy zabytek. Pamiętam jak fabryka chodziła jeszcze pełną parą i na ulicy Ząbkowskiej roznosił się zapach wódki. Nawet kiedyś miałem tu pracować.
       Potem poszedłem dalej na Szmulowiznę. Tak się nazywa ta część Pragi. Częściej się mówi po prostu SZMULKI.  Ten kwartał Pragi opisywał pisarz Stefan Wiechecki  „Wiech” Jego felietony były w Expresie Wieczornym. Napisał też książkę pt. „Cafe pod Minogą”  Mam ją w domu.
       I na Szmulkach byłem po raz pierwszy! Tutaj czas jakby zatrzymał się w miejscu. Taka egzotyka w porównaniu z rodzinnym Żoliborzem. Żal mi trochę dzieci, które się tu rodzą. Mają małe szanse wydostania się stąd, wybicia się poza swoje środowisko. Mam stamtąd Kolegę. Ale on wyjechał już dawno do Niemiec. I On prosił, żeby to pokazywać. Że Warszawa to nie tylko Stadion Narodowy i wieżowce kolo Pałacu Kultury. W Warszawie są wielkie kontrasty. I większość Warszawiaków nie wie nawet o takich miejscach.  A skąd mają wiedzieć? Teraz się nie spaceruje tak jak ja. Teraz siedzi  się  w Internecie i się klika! :) Albo przebywa się w pubach, restauracjach, kawiarniach.
       Poza tym w mediach pokazuje się Polskę jako kraj wyłącznie sukcesów, wiec pokazywanie takiej Pragi jest NIEMILE WIDZIANE. Psuje po prostu wizerunek. Więc ja trochę ten wizerunek popsułem za co NIE PRZEPRASZAM. Jak były pieniądze na Stadion Narodowy, który przynosi straty to muszą być pieniądze na remonty zaniedbanej dzielnicy. Co jest ważniejsze? Stadion czy mieszkańcy i ich domy, mieszkania?

Fabryka Wódek na Ząbkowskiej


Szmulowizna, czyli Szmulki.
       Kuzynka z Zielonej Góry mi powiedziała: "Wojtek niemożliwe, że tak jest w Warszawie. To chyba scenografia do filmu!" Dodam, że bezpiecznie tu nie jest i filmuję często z duszą na ramieniu. Dawniej handlowano wódą a teraz narkotykami. Niedawno czytałem w Internecie, że Warszawa jest w Polsce centrum narkotykowym. I tu całe kamienice handlują.......

"Freski" na murach podwórek i w bramach

W tym DREWNIAKU normalnie jeszcze ludzie mieszkają!

A tak się dzieci bawią na Szmulkach.......


Kończę ten post kolejnym filmem o Pradze. I pewnie nie ostatnim. Ocalić od zapomnienia.
Pozdrawiam i znikam do PROZY ŻYCIA ...........


Ps. Tutaj też jest o Pradze Północ. Wpis z przed kilku lat. Warto zajrzeć. NAJPIĘKNIEJSZA PRACA MOJEGO ŻYCIA

wtorek, 25 marca 2014

Wypad do Niemiec & pierwsze wędkowanie

Dostałem wiadomość z Niemiec, żebym wpadł w ważnej bardzo sprawie. To jest blisko granicy Niemiec ze Szwajcarią. Nie za bardzo mi się uśmiechało bo bardzo daleko a sam tak daleko nigdy nie jechałem autem i sam za kierownicą. Najdalej jechałem do Niemiec blisko granicy z Polską i blisko Zielonej Góry Jechaliśmy z rodziną + kuzynka z USA do kuzynki z Zielonej Góry w odwiedziny. To na parę godzin wpadliśmy odwiedzić sąsiednie Niemcy.
      Teraz to miała być bardzo daleka podroż i w pojedynkę. Trasę wyznaczyłem w Google Maps i sobie wydrukowałem. Poza tym w aucie mam fabryczną nawigację. Sprawdziłem czy ta miejscowość jest. Jest. Wiedziałem, że nocleg muszę wziąć jeden i najlepiej po stronie polskiej blisko niemieckiej granicy.
      Ruszyłem skoro świt trasą kierując się nawigacją. Zaraz pod Warszawą nawigacja przestała działać i pokazywała tylko trasę, która akurat jadę. Nie wiem dlaczego? Trochę spanikowałem. Bo jak mi przestanie działać w Niemczech? Po godzinie jazdy na pamięć nawigację ustawiłem raz jeszcze i wszystko szło dobrze. Dojechałem sprawnie do Słubic.
       Po drodze musiałem się trzy razy zatrzymywać by zapłacić za autostradę.  A bardzo drogo sobie liczą! Tutaj są rachunki za autostradę w powrotna stronę. Płaciłem 4 razy! I cztery razy musiałem się zatrzymywać. Dlaczego na polskich autostradach tyle ekranów??? czemu ma to służyć??? Rozumiem ekrany w mieście ale w szczerym polu? Kto mi to wytłumaczy? Dlaczego w Niemczech autostrady tak nie są zasłonięte ekranami??? Widać gdzie się jedzie.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Filmik
video


W Słubicach bardzo szybko znalazłem nocleg. Po prostu się spytałem przechodnia. Hotel nie za drogi, numer z dwoma pokojami i łóżkami. Trochę ten hotel podniszczony i na windy trzeba było uważać. Ale ujdzie.

Filmik proszę
video

Rano ruszyłem skoro świt do Niemiec i przez Niemcy. Tu BEZPŁATNE autostrady! Nie trzeba płacić i się często zatrzymywać. Wielki plus. I  nawigacja mnie się nie wyłączyła ani w jedną stronę a ni w drugą!  A w Polsce jak wracałem to przy samej Warszawie mnie się wyłączyła znowu! Oznakowanie tras bardzo dobre. Nie zabłądziłem, dotarłem do celu jak po sznureczku. Aż byłem zdziwiony :) Trochę ze znajomym pochodziłem po sklepach. Sprawę załatwiłem częściowo. Dostałem zwrot za benzynę.
      Skodzinka pięknie się sprawowała. W porywach gnałem 160 na godzinę i odpierałem liczne ataki Mercedesów, Porsche i BMW. Musiałem jednak mocno trzymać kierownice bo jak wyprzedzałem Tiry to poryw wiatru od tych aut chciał mi wyrwać kierownice z ręki. Ale nie wyrwał bo piszę te słowa.

Dawid i Goliat przy stacji benzynowej w Niemczech. Brawo Skodzinka!

Filmik
video

Ze znajomym (Polak) pochodziłem trochę po sklepach. Okazało się, że nie mało towarów jest tańszych niż w Polsce. Przy dużo większych zarobkach Niemców.
To samo u nas w TV mówili przed wyjazdem.
      Teraz pytanie. Jak to możliwe? Gzie jest kalkulacja? Jak może coś być droższe w Polsce jak dużo mniej zarabiamy??? A jednak może i jest. Jak można dogonić standard życia na przykład Niemców zarabiając mniej a płacąc więcej? Ja uważam, ze nie można.
Tu macie przykład, że podróże kształcą :) I dają do myślenia. Nie tylko piękne widoczki się liczą i konkretny cel podróży.

W sobotę 22 marca pojechałem na wieś pierwszy raz powędkować sobie. Wędkowanie, fotografowanie, filmowanie i odpoczynek do Warszawy. Złapałem dwa karpie, kilka brań zepsułem. W sumie jestem zadowolony. My tam nad wodą prawie wszyscy się znamy i dlatego miedzy innymi fajnie jest. Wędkowałem w towarzystwie kolegi w wieku mojego syna. Bardzo sympatyczny i wartościowy chłopak. I się dowiedzialem co we wsi słychać, jak się żyje, prognozy na przyszłość itp. Lubie tak sobie porozmawiać. Żabka jest oznaką wiosny. Sobie siedziała koło moich wędek.
      Karpie wypatroszone i zamrożone czekają na czarną godzinę:) I to mogą być nie żarty wcale.

Z życia wsi :)

I filmik
video

Następny wpis będzie nie szybciej niż za 10 dni. Ale to nic pewnego. Tak samo jak są niepewne czasy.
Pozdrawiam Vojtek

piątek, 14 marca 2014

Zakopane, marzec 2014

Coś mnie naszło. Za długo siedziałem w jednym miejscu. Gdzie tu jechać? Na rybki za wcześnie. Na Mazurach byłem na Boże Narodzenie. Nad Bałtykiem też niedawno.
       Padło na Zakopane. Gór dawno nie widziałem. Ostatnio w Tatrach to byłem w 1984 roku. Jeszcze był stan wojenny.
Wsiadłem po prostu w auto i pojechałem. Skodzinka pięknie sobie radziła. W porywach jechałem 150 na godzinę. Pokoju zarezerwowanego nie miałem.  Zatrzymuje się w Zakopanem i idę szukać miejsca do spania. Pierwszy kontakt to „panie nie ma miejsc!” Za drugim razem wynająłem pokój na Chałbińskiego.
       I od razu poszedłem w miasto. Pogoda nie za dobra. Chmury nisko ale nie pada.
Na drugi dzionek postanowiłem pojechać na Kasprowy Wierch kolejką linową.
Na Kasprowym powyżej chmur. Dużo więcej słonka niż na dole ! Zima na całego! Nawet się tego nie spodziewałem. Zima w Tatrach trwa dużo dłużej niż w całej reszcie Polski.
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIEKSZYĆ

Tak mnie przywitało Zakopane pierwszego dnia.

W drodze na Kasprowy pierwszy raz. Bo na Kasprowym byłem dwa razy.


Następny wypad to Morskie Oko. Najpierw busikiem a potem konnym zaprzęgiem. Do Morskiego Oka nie wolno teraz wjeżdżać autami. I bardzo dobrze. Pozostaje iść pieszo lub jechać zaprzęgiem konnym. Pojechałem zaprzęgiem bo nie miałem odpowiednich butów, żeby iść 12 km po śniegu.
      W Morskim Oku tez zima na całego! A ja pojechałem na południe Polski w poszukiwaniu wiosny :) Tafla Morskiego Oka zamarznięta na ponad metr! Ludzie sobie chodzą po Morskim Oku. To ja tez oczywiście. Fantastyczna zimowa sceneria. Gór nie było widac bo chmury bardzo nisko. Ten ptak to orzechówka. Oswojone jak warszawskie gołębie. Bardzo sympatyczne. I ten budynek to schronisko górskie nad Morskim Okiem.

Na tafli Morskiego Oka..............

Filmik zwyczajowo. Moje przemówienie
video


Następnego dnia poszedłem sobie zobaczyć skocznię narciarską czyli Wielką Krokiew. Po osiągnięciach naszych skoczków narciarskich te obiekty są częściej odwiedzanie i zwiedzane.           Fajnie stamtąd widać. Miałem trochę lek wysokości. To co musi czuć skoczek narciarski???????


Filmik zwyczajowo 
video


Na Kasprowy Wierch pojechałem drugi raz. Dlaczego? Bo była piękna pogoda i niebieskie niebo! Nie często trafić taka pogodę w Tatrach. Od razu zaroiło sie od narciarzy. Zaskoczony byłem sporo ilością narciarzy w moim wieku. Jeden facet co szusował z Kasprowego miał 71 lat!
      Więc wszystko przed mną. I szusowały tez 7 letnie dzieci!
Ja sobie zrobiłem spacerek i uważałem, żeby nie zjechać na tyłku do Zakopanego. Bo łatwo o to. Rozumiem teraz co oznacza BIAŁE SZALEŃSTWO. I są ludzie co wola zimę od lata. Rozumiem ich ale dla mnie JEST LATO :) Po jakiejś pół godzinie nastąpiła diametralna zmiana pogody. Szkolny przykład jak w tatrach może sie nagle pogoda zmienić. I to jest ostrzeżenie dla turystów. Warto koniecznie film na końcu obejrzeć. Tam jest ta zmiana pogody.

Słonko grzało jak szalone!

Filmik zwyczajowo
video


Następny dzień tu wypad na Gubałówkę. Jechałem kolejką w obie strony. Pod Gubałówką wielki bazar. przypominający dawny Bazar Różyckiego w Warszawie. Na górze też bazar i głośna muzyka. Akurat to mi sie specjalnie tam nie podoba. Ale Zakopane żyje z turystyki i inaczej nie będzie. I to dobrze żyje z turystyki. Na fotkach Gubałówka i widoki z Gubałówki. Wracając odwiedziłem Kraków i byłem na Wawelu. "Ale o tem potem" bo będzie za długo.
Zapraszam do obejrzenia obu filmikow. Są z tego wypadu i tam też jest Kraków.
Następny wpis nie wiem kiedy dam, bo czeka mnie daleka podróż. Ale to jeszcze nie na 100%


Filmik..........
video


I dwa filmiki jakie zmontowałem po tym niespodziewanym wypadzie w Tatry.

Część pierwsza

Część druga


 Wszystkich , którzy dobrnęli do końca wpisu częstuję wędzoną, gorącą oscypkom z żurawinami. Super przysmak! Smacznego! Zapas oscypek wziąłem do Warszawy. Hej!

Pozdrawiam serdecznie i "to by było na tyle" :) Do zobaczenia do "nie wiem kiedy"
Vojtek