wtorek, 24 lutego 2015

Kolejna dawka prozy życia.

Odwiedziła nas moja siostra rodzona Zośka z Florencji w Italii. Mieszka tam od roku 1980. Wyjechała na miesiąc przed stanem wojennym i już nie wróciła. Pracuje w hotelu, w którym ma udziały po zmarłym mężu. 
       Obie córki już samodzielne i z siostrą nie mieszkają. Alice mieszka z mężem w Londynie. Jest informatyczką i absolwentką Politechniki we Florencji. Jako najlepsza studentka  dostała w Londynie bardzo dobrą propozycję pracy. Elena skończyła dziennikarstwo i jakiś czas pracowała w RPA. 
      Zośka ma teraz trochę czasu bo mniej gości w hotelu dlatego wpadła do Warszawy.
Na fotkach z siostrą w Restauracji Zapiecek i na lodach u Grycana. Miało być po polsku to było. Ja zamówiłem pierogi ruskie z kwaśną śmietaną a Zośka pierogi z leśnymi grzybami też z kwaśną śmietaną. Obiad fundowała siostra a ja deser.
KLIKAJ NA FOTKI CELEM POWIĘKSZENIA






Most się zapalił! Najpierw myślałem, że to żart. Bo u nas się kiedyś mówiło jak ktoś zrobił coś głupiego " Te wariat Wisła się pali!! gaś ją benzyną!"
Ale to nie żart. Most się zapalił. Okazało się, ze tam od dwudziestu lat składowano  NIELEGALNIE jakieś materiały łatwopalne. Dlaczego przez tyle lat władze Warszawy na to pozwalały? Dlaczego most, który też jest obiektem strategicznym nie był sprawdzany, chroniony??? 
      Tak jak na przykład Tęcza na Placu Zbawiciela. Widocznie w Warszawie odpustowa tęcza jest obiektem strategicznym a mosty nie. No bo jak to inaczej wytłumaczyć? Tęcza jest kamerowana dzień i noc i obstawiona przez patrole policji.
Na fotkach początki  Bezpańskiego Mostu Łazienkowskiego i osławiona Tęcza o wielkim znaczeniu strategicznym.




Rolnicy w Warszawie. Ruszyła przedwiosenna ofensywa obywatelska. Warto przeczytać o co chodzi rolnikom. Na pewno  dla draki do Warszawy nie przybyli. Warszawa jest nie tylko miastem ale i administracyjną stolica polski. Więc każdy może tu przybyć. Że co, że blokują Warszawę? Ten ZAMKNIĘTY MOST na co najmniej dwa lata sparaliżował Warszawę! Że jak im interes nie idzie to niech się zajmą czym innym. A CZYM NA PRZYKŁAD? Jak przyjadą do pracy do Warszawy  do to Ich nawyzywają od "słoików"
A to rolnicy i Ich postulaty.

I zwyczajowo filmik
video

Nie zanudzam i spadam!
Vojtek w oczekiwaniu na wiosnę.

wtorek, 10 lutego 2015

Białystok przymusowo i obowiązkowo.

Dostałem niedawno urzędowe pismo, że mam się stawić w WAŻNYM MIEJSCU  w Białymstoku. Na 9 rano. 
     Nic trudnego myślę. Poszedłem się dowiedzieć o kursowanie pociągów. I dobrze , że na kilka dni przed wyjazdem. Okazało się, że żaden pociąg do Białegostoku nie jeździ z Warszawy! Są remonty torów. Czyli Białystok jest kolejowo odcięty od stolicy. Nie ma  żadnych objazdów nic nie ma. Po prostu ruch kolejowy wstrzymany na amen. 
      Autobusy tak tam jeżdżą, że na 9 nie zdążę. Pojechałem w przeddzień autobusem wcześniej rezerwując miejsce w hotelu. Hotel nawet spoko. Próbowałem w pokoju uruchomić TV nie dało się. Nie wzywałem pomocy. Wytrzymam do 7 rano bez TV. Rano wychodzę z pokoju na  śniadanie a tu w korytarzu ciemno!!! Gdzie się światło zapala? Szukam lekko wkurzony i po omacku.  Walnąłem głową w lustro. Nie znalazłem. Poświęciłem sobie komórką i tak się wydostałem do restauracji. 
       Nie zgłaszałem pretensji. Żal mi się zrobiło personelu. Hotel pusty, więc widać na wszystkim oszczędzali. W niedalekich Mońkach w ogóle żaden hotel czynny nie jest!
Żeby się nie spóźnić wziąłem taksówkę. Kurs do ważnego urzędu to złotych 12.50 Jak na warunki warszawskie to darmo.  
      Sprawę na miejscu załatwiłem dość szybko. I już pieszo celem ekspresowego zwiedzenia Białegostoku wróciłem na dworzec autobusowy. Za pół godzinki miałem autobus do Warszawy.
A na fotkach Białystok w tempie ekspresowym :) Fajne miasto ale coś takie małe??? No i oszczędne. Mało głowy w hotelu nie rozbiłem. pomimo to popieram oszczędność i Białystok.
KLIKNIJ NA FOTKI CELEM POWIĘKSZENIA


Tu spałem. Doba 169 zł.

Ważny urząd

I Białystok na pieszo i szybko.....



I zwyczajowo filmik.
video



Na Placu Defilad stała parę dni wielka 10 metrowa postać Stiga. Postać ze znanego programu BBC Top Gear. Reklamowała ona nowy program BBC BRIT. Fajnie się prezentował Stig na tle wieżowców:)
Lubie programy TV BBC a szczególnie BBC HD



A na warszawskiej Woli pnie się w górę nowy wieżowiec WARSAW SPIRE. Znika stara przemysłowa i robotnicza Wola. Tutaj kiedyś tętniło życie fabryczne! Pracowałem niedaleko w Zakładach Rózy Luksemburg. Z fabryki ani śladu. Warszawa z miasta przemysłowego stała się miastem urzędniczym. Szkoda. Bardzo szkoda.
Mimo to lubię podglądać wielkie budowy i śledzić postęp.



I filmik............
video


Pozdrawiam i aby do wiosny!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dodam zwyczajowo, ze najciekawszych spraw i rzeczy nie da si e opisać bo jestem tu pod obstrzałem i nie jestem anonimowy.
Vojtek

wtorek, 20 stycznia 2015

Moja służba wojskowa 1974-76 część druga

To jest drugi post o mojej służbie wojskowej.
Po skończeniu w roku 1975 Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w Zamościu w specjalności FOTOLABORANT wysłali mnie do Słupska. Tam byłem około dwa miesiące. pracowałem między innymi w laboratorium fotograficznym. 
      Potem skierowano mnie na Przylądek Rozewie do jednostki radionamiaru elektronicznego. Fantastyczne miejsce nad Bałtykiem! Najbardziej na północ wysunięty punkt Polski. Kilka kilometrów od Władysławowa. Latarnia Morska na Rozewiu świeciła nam w okna. Na tym terenie była też jednostka rakietowa oraz marynarze z jednostki chemicznej.
Ponieważ laboratorium fotograficzne jeszcze nie było gotowe(nowe budynki) to przeszkolono mnie na PLANSZECISTĘ.
      Kto to jest planszecista? To jest człowiek, który rysuje kolorowymi kredkami(dermatografami) na planszecie z plexiglasu gdzie jest mapa danego terenu( w naszym wypadku mapa Europy Północnej) trasy samolotów zwiadowczych. Na tym planszecie jest podziałka. Przez słuchawki odbierałem dane i rysowałem trasę samolotów zwiadowczych. I wpisywałem dane samolotów takich jak prędkość, wysokość. Musiałem się nauczyć pisać odwrotnie litery i cyfry. Tak, żeby z drugiej strony planszetu były one prawidłowe. I długo po wojsku tak pisałem :)
     W tamtych czasach nad Bałtykiem latały głównie amerykańskie samoloty zwiadowcze. Były to wysłużone samoloty B-52 nafaszerowane aparaturą elektroniczną wszelkiego rodzaju a także kamerami filmowymi. I namierzały co się da! Te samoloty też dla własnego bezpieczeństwa meldowały się w punktach kontroli lotu. I rozmowy załogi, pilotów u nas się nagrywało. Na radzieckich magnetofonach szpulowych. Potem te nagrania oddawane były do pułku pod Warszawą do analizy.
Jeśli te zwiadowcze samoloty za bardzo się zbliżyły do morskich granic Polski to wtedy były odganiane przez myśliwce. A myśliwce stacjonowały na przykład w Słupsku na lotnisku Rędzikowo.
      Koledzy pracowali na nasłuchu, czyli w eterze szukali wszelkich rozmów  z samolotów zwiadowczych. W nasłuch w Słupsku pracowały kobiety z cywila. Kobiety maja średnio lepszy słuch od facetów.
Na terenie naszej jednostki był basen odkryty. Ale i tak nas ciągnęło na plaże na Rozewie. Chociażby po to, żeby pooglądać sobie latem ciałka dziewczyn, kobiet :) Oczywiście chodziliśmy tam nielegalnie. Czyli na "lewiznę" jak to się mówiło. 
      Raz miało miejsce takie zdarzenie, że mi serce do gardła podeszło ze strachu. Poszedłem sobie z bronią na Rozewie, żeby się wykapać. Schowałem broń głęboko w krzakach. Wykapałem się w morzu i.........................nie mogłem kałasznikowa znaleźć!!!!
Serce podeszło mi do gardła i łzy mi w oczach stanęły. Już widziałem siebie w więzieniu. 
Ale jednak broń znalazłem. O Boże jak ja to przeżyłem!
      Napisała mi pewna osoba w poprzednim poście, że "miło wspominam wojsko"
Nie wszystko było miłe. W Słupsku i na Rozewiu rządziła "fala" Czyli starsze wojsko, którym niedługo się służba wojskowa kończyła. "Fala" to bardzo zła rzecz. W technicznej Szkole Wojsk Lotniczych fali nie było absolutnie. I fali nie było w Zawierciu w jednostce rakietowej gdzie spędziłem ostatnie trzy miesiące wojska. I z Zawiercia odszedłem  do cywila.
      Będąc w Zawierciu byłem też dwa tygodnie w szpitalu wojskowym w Bytomiu. Miałem operację przegrody nosowej. Szpital ten bardzo dobrze wspominam. Było czyściutko, dużo personelu cywilnego(piękne pielęgniarki) i sarenka biegająca sobie po ogrodzie szpitalnym.
Zacząłem służbę jako szeregowiec i też w tym stopniu opuściłem wojsko. Przynajmniej nikt mnie źle nie wspomina tak jak większość na przykład kaprali.
Kończąc "mój szlak bojowy" napiszę, że powszechna służba wojskowa powinna być!
Ale dużo krótsza i lepiej zorganizowana.
A co mamy liczyć, że nas ktoś obroni??? Ktoś będzie za nas walczył??? A my  w tym czasie będziemy stadiony budowali??? Po wydarzeniach na Ukrainie widać jak blisko wojna może być!
Oby nie.
Vojtek szeregowiec Ludowego Wojska Polskiego. Niektórzy przedstawiali się jako "szeregowy Ludowego Wojska Polskiego" I wtedy przełożony mówił: "szeregowy to jest układ jaj"
      Niestety fotki z wojska na Rozewiu mi zaginęły. Dlatego wstawię fotki z Internetu, żeby pokazać co robił planszecista. Planszet u nas był jednak inny, dużo większy i podświetlony neonówkami. I tą pracę naprawdę lubiłem. Była prawdziwa, nie udawana tak jak manewry na przykład. I namawiali, żeby w wojsku zostać na stałe.  Nie chciałem. Z perspektywy czasu uważam, że ŹLE ZROBIŁEM! Zresztą ie jedną rzecz w życiu :)




I jeszcze filmik z okolicy gdzie w wojsku służyłem. Do Władysławowa było 6 km.  Tu robiliśmy zakupy i na przykład do apteki się przyjeżdżało.  W Helu bywałem w szpitalu wojskowym. A kod pocztowy do jednostki pamiętam do dziś: 84-104 Jastrzębia Góra. Na moim filmie jest Rozewie i latarnia morska.

"To już jest koniec możemy iść, jesteśmy wolni, nie ma już nic"

piątek, 9 stycznia 2015

Moja służba wojskowa 1974-1976. Część pierwsza.

W latach mojej młodości obowiązywała służba wojskowa prawie wszystkich mężczyzn. Jeśli ktoś miał odpowiednia kategorie zdrowia to do wojska się nie brało. Studenci szli po studiach do wojska na rok. 
      Kobiety, które studiowały medycynę też musiały odbyć służbę wojskową.
Ja dostałem powołanie do wojska na jesieni do Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w Zamościu. Ponieważ przybyłem jako jeden z pierwszych(mocno jednak wystraszony) to miałem możliwość wyboru specjalności. Wybrałem specjalność fotolaborant lotniczy. Bo w młodości parałem się amatorsko fotografią i pracowałem w ciemni fotograficznej u kolegi w piwnicy.
I normalnie z chlebakami  wypełnionymi podręcznikami i zeszytami codziennie chodziło się na zajęcia Mieliśmy zajęcia praktyczne z fotografii i praktyczne  w ciemniach fotograficznych. Najbardziej lubiłem pracę w ciemni.  Wszystko było jak w normalnej szkole. Na czele ze stopniami z nauki
      Oczywiście sami sprzątaliśmy po sobie od czasu do czasu wysyłano nas na kuchnię a także do prania mundurów. Robiliśmy wszystko to czego młodzi ludzie teraz nie chcą i nie potrafią. Czystość sali, posłanie łóżek było codziennie sprawdzane. 
      Każdy oczywiście słał sam swoje łózko i robiło porządek wokół siebie. Do tego dochodziły prace zewnętrzne jak grabienie liści , trawy itp. Oczywiście poranna gimnastyka trwająca około pól godziny. Kto się teraz gimnastykuje dla zdrowia? No chyba palce przy komputerze. Ubikacji(kibli) też sprzątaczka nie sprzątała tylko sami musieliśmy.             Wojsko oprócz zawodu uczyło też po prostu prozy życia, prozaicznych zajęć. Wojsko oferowało BEZPŁATNIE różne kursy. Na przykład na prawo jazdy oraz podwyższenie prawa jazdy na auta ciężarowe, mechaniczne, elektryczne itp. Do tego jeszcze dochodziło poznanie innej części kraju bo prawie zawsze powoływali do jednostek oddalonych od swojego miejsca zamieszkania. Kilku kolegów tam znalazło swoje przyszłe żony.
      I nauka życia bez mamusi i tatusia i ranne wstawanie też miało swoją cenę.
Jeśli student rzucił uczelnię to dostawał powołanie do wojska. Ja z takimi służyłem. Więc wojsko było tez biczem na naukę! Na motywacje do nauki.
      Do czego służyli fotolaboranci w wojsku. Otóż między innymi w samolotach były fotokarabiny. I się strzelało fikcyjnie bez naboi tylko kamera pracowała. I potem po locie film się wywoływało i było widać jak kto celował. Poza tym samoloty zwiadowcze robiły fotki i trzeba było je wywołać i potem specjaliści rozczytywali co tam jest. A fotogrametryści z poszczególnych fotek montowali duży obszar. I powstawała mapa fotograficzna. I specjaliści oficerowie przez szkła specjalne czytali te mapy. Oraz oczywiście się robiło zwykle fotokopie dokumentów.
      Służyłem w Zamościu w Szkole Wojskowej na kompani foto. Były tam specjalności: Fotolaboranci(ja), fotogrametryści od map i mechanicy sprzętu foto.
     I były to zawody po których się miało prace w cywilu! 
      Tu opisałem zaledwie pół roku mojej służby wojskowej. W następnym odcinku opowiem gdzie byłem dalej i co robiłem. W każdym razie się już dwa razy spotkałem w rozmowie z młodymi ludźmi: "szkoda, że teraz wojska nie ma"
      Fotki poniższe są z Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w Zamościu. Chwalę tą szkołę jej personel i kolegów. Żadnej fali tam nie było. Potem opiszę co to fala wojskowa.

Chciałem tym postem spowodować dyskusję czy warto przywrócić taką służbę wojskową. Oczywiście przynajmniej w połowie krótszą.
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ


Fotki z książeczki wojskowej i legitymacja specjalisty wojskowego.

I fotki z Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w Zamościu

Czołem Internauci i Internautki!
Vojtek absolwent Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych.


wtorek, 23 grudnia 2014

Boże Narodzenie&Nowy 2015 Rok

Z okazji Bożego Narodzenia i Nowego Roku 2015 życzę Wam wszystkim wszystkiego najlepszego! 
      Bądźcie zdrowi, realizujcie marzenia, kochajcie rodzinę, szanujcie przyjaciół i znajomych. Ponieważ w Warszawie od dwóch dni pada deszcz to przygotowałem taką poniższą pocztówkę. Fotki zrobione z wiosennego pobytu w marcu w Zakopanem. Szopka jest po mojej ukochanej Mamie.
      Czyli zimę zaliczyłem na wiosnę a wiosnę zaliczam teraz zimą :)
Jeszcze raz po staropolsku
DO SIEGO ROKU!!!!!!!!!!!!!!!!!




Ps. W drugi dzień Bożego Narodzenie spadł śnieg! Byłem na spacerze na starówce. Między innymi kolędy grali Indianie południowoamerykańscy. Zapraszam:
video