niedziela, 14 września 2014

Raport Ze Wsi Nr 3

Jedna osoba mi napisała w komentarzach, że czasami tutaj gdzie jestem to cisza taka, że płakać się chce. Ja tego tak nie odbieram. Jeśli chodzi o media to radio na razie mam no i Internet. Słabo chodzi ale chodzi.     Słucham sobie różnych stacji.  Dobrze jest słuchać miejscowego radia bo wtedy wiadomo co się w okolicy dzieje i co ważne tu jest. Więc od czasu do czasu słucham Radia Białystok. 
      Bliżej zimy to zakupię sobie telewizor. I albo normalna antena albo satelitarna. Mało osób ma tu anteny satelitarne. Prawie nikt. A na skali mojego radia to jest prawie połowa stacji białoruskich , litewskich i rosyjskich.
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Łapanie Internetu :)

Radio białoruskie u mnie w aucie



Ceny mocno niższe niż w Warszawie. Zarówno żywności, towarów przemysłowych jak i usług.
      Byłem po raz pierwszy tu u fryzjera. Ostatnio przed wyjazdem w Warszawie zapłaciłem 25 złotych. Tutaj bez żadnej kolejki zapłaciłem 10 zł!  Przyjemna obsługa, dziewczyny się pytały o Warszawę a ja o miejsce gdzie właśnie mieszkam. Postanowiłem być tutaj u fryzjera raz na dwa tygodnie. 
     Jak wchodzę do Biedronki lub przemysłowej Krówki w pobliskim miasteczku ze spisem na kartce co mam kupić to obsługa podchodzi do mnie i mi pokazuje co gdzie leży, albo sama przynosi. W Warszawie to  nie do pomyślenia!

Fryzjer  do którego teraz chodzę. Fryzjerkami są bardzo sympatyczne , pracowite i uprzejme dziewczyny.



To są tereny rolnicze. Teraz własnie trwają żniwa kukurydziane. Kukurydza jest na pasze.  Mielona jest od razu na polu. Hoduje się też sporo krówek. Pasą się na łąkach. Niektóre ciągniki ma ja i po 20 lat. To nasze poczciwe Ursusy.


A to ciągnik Białoruś. ma 25 lat i dobrze chodzi!


Jest też sezon grzybowy. Nie jestem grzybiarzem tylko wędkarzem. Ale może grzybiarzem zostanę? Bo sie tu o grzyby przewracam, po czym wstaje i dalej idę. Oczywiście się pytam miejscowych co to za grzyby i czy można je jeść. I się pytam tych co długo żyją.  To jest gwarancja, że się znają :) Sam już zamarynowałem grzyby. Prawdziwki i maślaki. Jutro jadę do Augustowa to sobie kupię atlas grzybów. 


Koźlaki to wspaniale rosną na nawozie końskim. Tutaj hasają  konie Efendi i Epos.

Na górze prawdziwki na dole maślaki

Obiad z grzybami. Prawdziwki duszone z cebulka w maśle+ryż długoziarnisty+sałatka z pomidorów+ser podsuszany. Na deser wafelki polane miodem z leśnych kwiatów. Smacznego!

A tu są maślaki duszone z cebulką i śmietaną+ziemniaki z ogrodu+sałatka z pomidorów.


Zacząłem kupować produkty spożywcze wytwarzane przez mieszkańców wioski, w której mieszkam. Ser podsuszany, miód prosto z pasieki, jajka. Jeszcze się spytam o mleko. Jajka to sprzedaje Pani Sołtys. Pszczelarz mieszka tuż obok. Bardzo sympatyczny człowiek i jego żona też. To jest miód z leśnych kwiatów. bardzo dobry!


Sąsiad z sąsiadką. bardzo sympatyczni ludzie. Od Nich kupiłem miód. Zbierają tez grzyby. Pani ma w wiaderku kanie.


Tydzień temu w niedzielę pojechałem do Augustowa. I popłynąłem rejsem po rzece Rospudzie. Małą motorówką katamaranem. Kapitan sterował z głębi lodzi więc na dziobie można było bardzo dobrze obserwować, fotografować i filmować.  Kapitan dal mi trochę posterować
     Dziś jest też niedziela i jadę pod Augustów do Studzienic. "Ale o tem potem"

Na Rospudzie.........Piękna, dzika rzeka i przepiękny koniec lata.


Myślałem, ze na wsi się dziać będzie mniej niż w Warszawie. A jednak sie dzieje. I nie wszystko opisałem. 

OGŁASZAM PRZERWĘ W BLOGOWANIU. NA JAK DŁUGO NIE WIEM. Ale się odgrażam, że wrócę.
Vojtek wśród żywych



sobota, 30 sierpnia 2014

Raport Ze Wsi nr. 2

Najwięcej osób mnie się pytało jak ja tu zimę przetrzyma jeśli tu zima będę.
Koleżanki i Koledzy!
 Ludzie tu mieszkają, żenią się, rodzą i umierają. Znaczy da się żyć. I ja też żyć będę. 
      Dom jest cieplutki, drewniany. Ma normalne kaloryfery we wszystkich pokojach i łazience. Jest piec do palenia sterowany elektronicznie umieszczony w kuchni. Trzeba tylko sobie paliwo na zimę zorganizować. 
      Większość ludzi pali tu drzewem pozyskanym oczywiście legalnie z lasu. Sporo drzew, gałęzi leży w lesie i nawet dla dobra lasu należy je brać. Bardzo dobrze się opala szyszkami. Sporo już ich nazbierałem co widać na fotkach. Codziennie po trochu je zbieram. Woda gorąca do kuchni i łazienki jest z bojlera. Gotuje się na gazie z butli. Na zimę dobrze jest mieć zapas tego gazu. Nie ma z tym żadnych problemów. Jest też agregat gradotwórczy na silnik spalinowy jakby prądu nie było.       A jak śnieg zasypie to też można sobie poradzić. Tu we wsi każdy ma ciągnik. W parę ciągników szybko się zrobi drogi przejezdne. O przejezdność dróg musi dbać tez Straż Graniczna. Bo granic pilnują przez cały rok. A mają oni pojazd gąsienicowy i auta terenowe i zawsze pomagają. Tak mi powiedzieli "miejscowe" 
     W sklepie Krówka sprzedają też paliwo dla wszystkich rodzajów pieców. Mój piec jest na każde stałe paliwo.
A jak dobrze pada i mrozi to w Warszawie też są kłopoty. Pękają rury, autobusy, pociągi miewają wielkie opóźnienia.
No i jest jeszcze piwniczka-ziemianka do przechowywania żywności.  Czyli można zrobić zapasy na zimę.
 To chyba wszystko na temat zimowania tutaj. Jak ktoś ma pytania to zawsze odpowiem.
Piec i kaloryfery
KLIKAJ NA FOTKI CELEM ICH POWIĘKSZENIA


Widzieliście tyle szyszek??????????? :) Sam nazbierałem

Piwnica. Jest tam oświetlenie i klimatyzacja


Co mnie tu zaskoczyło, zdziwiło na początku
Otóż przy drogach zero fotoradarów! I prawie zero policji. Na cztery tygodnie pobytu radiowóz raz tylko widziałem. Dlaczego to tego nie wiem? Może każdy region naszego kraju ma inne obyczaje?
      Nie ma gdzie kupić gazety. W miasteczku pobliskim też nie widziałem punktu, żeby kupić gazetę, pismo. Ani jednego. I nie przeczytałem do dziś ani jednej gazety. A byłem ciekaw czym żyje okolica.  I nie widziałem ani jednej osoby czytające gazetę, pismo.
     W miasteczku Lipsk(nieraz się pisze Lipsk nad Biebrzą) Są sklepy Biedronka i Krówka. Bardzo uprzejma obsługa. Jak coś chcę kupić to piszę na karteczce, żeby nie zapomnieć. I nawet sam nie chodzę i nie szukam tylko pani sama to mi przynosi. Bardzo to mi się podoba.


Kościół w Lipsku moja teraźniejsza parafia



Koty Lolka i Nunek polubiły mnie i często u mnie śpią. Kot też dobrze dogrzewa :) Kładą się często po prostu na mnie jak zasypiam.
Niestety polują na ptaki. martwi mnie to ale wiem, ze to zgodne z prawami przyrody. Oduczyłem je tylko przynoszenia zdobyczy do mnie do domu i chwalenia się. Jednego przyduszonego drozda uratowałem. A złapała go Lolka. Jest to na  fotce. Życie kotów dopiero poznaję, bo kota nigdy w domu nie miałem.
Ogólnie zwierzęta w moim gospodarstwie żyją zgodnie. Konie Epos i Efendi oraz koty Lola i Nunek. Będzie też pies.
Lolka przegląda Internet siedząc u mnie na kolanach.

Koty zawłaszczyły moje łóżko.

Lolka ze zdobyczą

Uratowany przed kotami ptak Drozd.


Ważne sprostowanie! Te dwa koty jak mi powiedział miejscowy to są dwie kotki. Bura nazywa się Mija a ruda Mia. I tak będę je nazywał jak im na chrzcie dali.

Bardzo lubie jeździć miejscowymi szutrowymi drogami. Są szerokie i w miarę równe. Ciągną się kilometrami od wioski do wioski. A najczęściej są to małe siółka składające się z jednego lub kilku gospodarstw. Mieszkańcy bardzo uprzejmi. Powoli się zaprzyjaźniam. Od czasu do czasu wieczorami jeżdżę sobie autkiem po tych drogach, przystaję, fotografuję. Powietrze tu bardzo czyste. Auto było myte w Warszawie cztery tygodnie temu i nie ma osadu kurzu i karoseria błyszczy. To w Warszawie jest niemożliwe. Auto jest brudne od samego stania na ulicy. A kotka Mija pomaga mi w nawigacji bo okolicę zna.
      Zbudowałem też karmnik u mnie w obejściu. Jeszcze go poprawię i pomaluję




Na wypadek wjechania do Polski "konwoju z pomocą" to jest przygotowane. Zapakować się i uciekać na Zachód :)

 I karmnik made in Vojtek Warsaw




Jedzenie&gotowanie
Od czasu do czasu lubię sobie sam takie obiady przyrządzić jak poniżej na fotkach i zjeść na powietrzu. Warzywa , ziemniaki są z miejscowego ogrodu wyrośnięte naturalnie i bez pryskania.
 A do tego woda doskonała, studzienna. Doskonała to określenie Sanepidu.
Smacznego!

Jest tu dziko rosnąca jabłonka. ma bardzo dobre jabłka i robiłem z nich kompot.


Pozdrawiam to na razie wszystko. Do następnego Raportu
Vojtek na wygnaniu