sobota, 15 listopada 2014

Marsz Niepodległości 2014 & Wojna Polsko Polska

Miałem nie być w tym roku na Marszu Niepodległości ze względu na pobyt na wsi oraz to, że w zeszłym roku dostałem kamieniem w głowę. Ale jak jestem w Warszawie to pociągnęło wilka do lasu.
W tym roku znowu była rekordowa ilości osób. Od 100 tysięcy do 150 tysięcy. Większość z poza Warszawy. 
      Jest to fenomen bo Ruch Narodowy, który organizuje ten Marsz nie ma przynajmniej na razie żadnego znaczenia politycznego. Ja nie jestem członkiem tego ruchu. I sobie raczej nie wyobrażam, że państwo może być NARODOWE. Idę, fotografuję, filmuję i pokazuję czym żyje wielkie miasto.
      Dlaczego tyle osób przyjeżdża do Warszawy to jest dobre pytanie dla socjologów, polityków, psychologów. I te osoby nie przyłączają się do marszu z Prezydentem tylko właśnie do tego Marszu.
Moim skromnym zdaniem wydaje mi się, że w Polsce rośnie grupa ludzi zwanych WYKLUCZONYMI.  To znaczy nie mających szans na nic, na godne, ciekawe życie. I słowo WYKLUCZENI nie jest moim wymysłem. Przecież nie jest tajemnicą, że nadal z Polski wyjeżdża sporo ludzi. Dlaczego? Przecież główne media pokazują, że Polska jest krajem sukcesu. To są ciekawe pytania ale jakoś nikt na nie nie odpowiada.
Ten Marsz stał się de facto protestem przeciw władzy ludzi BARDZO MŁODYCH. I rzeczywiście dla władzy Marsz jest  SOLĄ W OKU.
      Inna sprawa to burdy a właściwie wojna z policją. Jest tak co roku i na razie nikt nie znalazł recepty. W tym roku Sami organizatorzy marszu popełnili błędy. Policja też błędy popełniała. Po prostu widziałem to naocznie.
     W okolicach Marszu zbierają się zorganizowane grupy ludzi, którzy idą tylko po to, żeby walczyć z policją.  W imię ich hasła "Zawsze i wszędzie policja j....na będzie" 
I tak było tym razem. Nic nowego. Jak ich odseparować, zneutralizować? Ja miałbym pomysł jak to zorganizować, żeby wyeliminować burdy. Ale jakoś to nikogo nie interesuje. Takie burdy Marsz kompromitują, pokazują go w złym świetle. Ale jest sporo osób, które się z tego cieszą. A oficjalnie płaczą, że tak się dzieje.
    To nie jest nasza polska specjalność. Nie tak dawno w małej Belgii 100 tysięcy ludzi wyszło na ulice i paliło auta i burdy i straty były jeszcze większe. A pamiętacie zamieszki w Paryżu gdzie płonęły całe dzielnice?
Churchill powiedział: "Demokracja to zły ustrój ale nikt jeszcze lepszego nie wymyślił"
I to są koszta tej demokracji.
    Większym wstydem dla Polski jest to, że większość ludzi nie głosuje, nie chodzi na wybory.  Czyli większość obywateli naszego kraju gó....o obchodzi jak będzie? Bo ja tego nie rozumiem.
    Jutro są wybory i ja idę. Niech każdy głosuje jak chce. Można w ten sposób zmienić coś pokojowo a nie w walkach ulicznych.
Proszę parę fotek z Marszu Niepodległości i dwa filmy. O samym Marszu i o walkach ulicznych. Warto obejrzeć naprawdę.
     Ryzykowałem, kostki brukowe świstały mi kolo głowy. Ale tym razem trafiony nie zostałem. Głupi to ma szczęście. Parę osób szczęścia nie miało.

Film z Marszu Niepodległości


Walki uliczne z policją


Fotki z Marszu Niepodległości. KLIKAJ W FOTKI, ŻEBY JE POWIĘKSZYĆ




I fotki z frontu naszego polskiego.

Zagazowane ulice..............

Zobaczymy co będzie w przyszły roku. To samo?
Pozdrawiam i spadam
Vojtek

niedziela, 9 listopada 2014

Z powrotem w Asfaltowej Dżungli

Jestem z powrotem w asfaltowej dżungli jaką jest Warszawa
      Na wsi fajnie było ale posiadłość została sprzedana.  Za 2.900.000 zł. Jak ktoś nie zdążył kupić to niech żałuje. Ci znajomi mają jeszcze leśny hotel na Kaszubach(byłem i tam) oraz dom pod Warszawą.  Kompletnie nie wiedzą jak się żyje przeciętnemu obywatelowi naszego kraju. Albowiem "byt określa świadomość" Tu jest oferta o sprzedaży tej posiadłości gdzie byłem: DWÓR NA SPRZEDAŻ Może ktoś z Was odkupi od nowych właścicieli?
      Miało być trochę inaczej wyszło inaczej. Jak to w życiu. A żyć trzeba dalej. Żal mi zwierzaczków bardzo. Polubiliśmy się. A ze znajomym się posprzeczałem bo umowy nie dotrzymał.

Moje pisanie. Parę osób tu i na FB poucza mnie jak ja mam pisać, co mam pisać. 
     A najlepiej to nie konfliktować tylko pisać o kwiatkach i zwierzaczkach i koniecznie się uśmiechać. Coś w rodzaju „niech na całym świecie wojna, byłe polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna”
      Otóż tu nie ma zgody! Piszę to co chcę i jak chcę!  Piszę to co czuję w danym momencie. I nie mam zamiaru robić z tego bloga laurki ku czyjejś czci. To jest po prostu mojej życie , moje widzenie świata, ludzi, zdarzeń. Każdy z nas widzi, czuje inaczej i ma do tego prawo.
       Trochę w życiu przeżyłem, poznałem różne środowiska od przestępczych do profesorskich, Pracowałem w różnych firmach w tym dwa razy za granicą więc mam jakiś porównania, doświadczenia. 
      Większa część mojej rodziny jest na stałe za granicą. Italia, USA, Anglia, Kanada. Pisząc wyrażam wyłącznie swoje zdanie nigdy NIE BĘDĘ PISAŁ NA ZLECENIE. Koniec. Tak jestem niepokorny. I niespokojny też :) I często mnie tak energia rozpiera, że aż mnie skręca :) A poza tym o czym byśmy pisali, wymieniali poglądy jakbyśmy mieli te same??? Nienawidzę TOWARZYSTWA WZAJEMNEJ ADORACJI.

Wczoraj to jest 8 listopada byłem na manifestacji antyfaszystowskiej. Tak to przedstawiali organizatorzy. Nie za bardzo wiem kto to organizuje. Ale są to grupy skrajnie lewicowe na lewo jeszcze od Piotra Ikonowicza. 
      Duża część była zamaskowana. Też nie wiem dlaczego. Byli bardzo agresywnie nastawieni. Nienawidzą Narodowców. Zresztą z wzajemnością. Walczą ze sobą. Wczoraj też była mała zadyma. S a to głównie młodzi ludzie.
      Wydaje mi się, że coraz więcej jest osób "wykluczonych" mających małe szanse na godne życie, ustawienie się w życiu. I to pachnie mi jakąś większą rewolucję w  nieprzewidywalnej przyszłości. Nie każdy ma bogatych rodziców  i nie każdy jest dzieckiem polityka. A pracy jest mało. Jeśli jest to bardzo mało płatna. Tak to widzę.
     Królują czarne kolory i czarne i czerwone flagi. Czarny kolor to mi się raczej kojarzy z faszyzmem. Za bardzo krytykować nie chcę, bo prawie nie znam tego środowiska.
Skandowali powszechne hasło tak jak demonstranci z pod innych barw:  BRUK NA RZĄD, RZĄD NA BRUK!
Proszę parę fotek i filmików. Prawda, że jest trochę inaczej niż na wsi??? hahaha :)



video






I filmik proszę
video


A tu jest cały film o Marszu Antyfaszystowskim. Zapraszam!

A 11 listopada jest Marsz Niepodległości. Czy w Warszawie można się nudzić? Wybieram się na Marsz. Miałem nie iść bo w zeszłym roku dostałem kamieniem w głowę. A dostałem właśnie od Antify. Rzucali kamieniami w Marsz Niepodległości z dachów budynków. Ale ciągnie wilka do lasu.
Pozdrawiam Vojtek


niedziela, 14 września 2014

Raport Ze Wsi Nr 3

Jedna osoba mi napisała w komentarzach, że czasami tutaj gdzie jestem to cisza taka, że płakać się chce. Ja tego tak nie odbieram. Jeśli chodzi o media to radio na razie mam no i Internet. Słabo chodzi ale chodzi.     Słucham sobie różnych stacji.  Dobrze jest słuchać miejscowego radia bo wtedy wiadomo co się w okolicy dzieje i co ważne tu jest. Więc od czasu do czasu słucham Radia Białystok. 
      Bliżej zimy to zakupię sobie telewizor. I albo normalna antena albo satelitarna. Mało osób ma tu anteny satelitarne. Prawie nikt. A na skali mojego radia to jest prawie połowa stacji białoruskich , litewskich i rosyjskich.
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Łapanie Internetu :)

Radio białoruskie u mnie w aucie



Ceny mocno niższe niż w Warszawie. Zarówno żywności, towarów przemysłowych jak i usług.
      Byłem po raz pierwszy tu u fryzjera. Ostatnio przed wyjazdem w Warszawie zapłaciłem 25 złotych. Tutaj bez żadnej kolejki zapłaciłem 10 zł!  Przyjemna obsługa, dziewczyny się pytały o Warszawę a ja o miejsce gdzie właśnie mieszkam. Postanowiłem być tutaj u fryzjera raz na dwa tygodnie. 
     Jak wchodzę do Biedronki lub przemysłowej Krówki w pobliskim miasteczku ze spisem na kartce co mam kupić to obsługa podchodzi do mnie i mi pokazuje co gdzie leży, albo sama przynosi. W Warszawie to  nie do pomyślenia!

Fryzjer  do którego teraz chodzę. Fryzjerkami są bardzo sympatyczne , pracowite i uprzejme dziewczyny.



To są tereny rolnicze. Teraz własnie trwają żniwa kukurydziane. Kukurydza jest na pasze.  Mielona jest od razu na polu. Hoduje się też sporo krówek. Pasą się na łąkach. Niektóre ciągniki ma ja i po 20 lat. To nasze poczciwe Ursusy.


A to ciągnik Białoruś. ma 25 lat i dobrze chodzi!


Jest też sezon grzybowy. Nie jestem grzybiarzem tylko wędkarzem. Ale może grzybiarzem zostanę? Bo sie tu o grzyby przewracam, po czym wstaje i dalej idę. Oczywiście się pytam miejscowych co to za grzyby i czy można je jeść. I się pytam tych co długo żyją.  To jest gwarancja, że się znają :) Sam już zamarynowałem grzyby. Prawdziwki i maślaki. Jutro jadę do Augustowa to sobie kupię atlas grzybów. 


Koźlaki to wspaniale rosną na nawozie końskim. Tutaj hasają  konie Efendi i Epos.

Na górze prawdziwki na dole maślaki

Obiad z grzybami. Prawdziwki duszone z cebulka w maśle+ryż długoziarnisty+sałatka z pomidorów+ser podsuszany. Na deser wafelki polane miodem z leśnych kwiatów. Smacznego!

A tu są maślaki duszone z cebulką i śmietaną+ziemniaki z ogrodu+sałatka z pomidorów.


Zacząłem kupować produkty spożywcze wytwarzane przez mieszkańców wioski, w której mieszkam. Ser podsuszany, miód prosto z pasieki, jajka. Jeszcze się spytam o mleko. Jajka to sprzedaje Pani Sołtys. Pszczelarz mieszka tuż obok. Bardzo sympatyczny człowiek i jego żona też. To jest miód z leśnych kwiatów. bardzo dobry!


Sąsiad z sąsiadką. bardzo sympatyczni ludzie. Od Nich kupiłem miód. Zbierają tez grzyby. Pani ma w wiaderku kanie.


Tydzień temu w niedzielę pojechałem do Augustowa. I popłynąłem rejsem po rzece Rospudzie. Małą motorówką katamaranem. Kapitan sterował z głębi lodzi więc na dziobie można było bardzo dobrze obserwować, fotografować i filmować.  Kapitan dal mi trochę posterować
     Dziś jest też niedziela i jadę pod Augustów do Studzienic. "Ale o tem potem"

Na Rospudzie.........Piękna, dzika rzeka i przepiękny koniec lata.


Myślałem, ze na wsi się dziać będzie mniej niż w Warszawie. A jednak sie dzieje. I nie wszystko opisałem. 

OGŁASZAM PRZERWĘ W BLOGOWANIU. NA JAK DŁUGO NIE WIEM. Ale się odgrażam, że wrócę.
Vojtek wśród żywych



sobota, 30 sierpnia 2014

Raport Ze Wsi nr. 2

Najwięcej osób mnie się pytało jak ja tu zimę przetrzyma jeśli tu zima będę.
Koleżanki i Koledzy!
 Ludzie tu mieszkają, żenią się, rodzą i umierają. Znaczy da się żyć. I ja też żyć będę. 
      Dom jest cieplutki, drewniany. Ma normalne kaloryfery we wszystkich pokojach i łazience. Jest piec do palenia sterowany elektronicznie umieszczony w kuchni. Trzeba tylko sobie paliwo na zimę zorganizować. 
      Większość ludzi pali tu drzewem pozyskanym oczywiście legalnie z lasu. Sporo drzew, gałęzi leży w lesie i nawet dla dobra lasu należy je brać. Bardzo dobrze się opala szyszkami. Sporo już ich nazbierałem co widać na fotkach. Codziennie po trochu je zbieram. Woda gorąca do kuchni i łazienki jest z bojlera. Gotuje się na gazie z butli. Na zimę dobrze jest mieć zapas tego gazu. Nie ma z tym żadnych problemów. Jest też agregat gradotwórczy na silnik spalinowy jakby prądu nie było.       A jak śnieg zasypie to też można sobie poradzić. Tu we wsi każdy ma ciągnik. W parę ciągników szybko się zrobi drogi przejezdne. O przejezdność dróg musi dbać tez Straż Graniczna. Bo granic pilnują przez cały rok. A mają oni pojazd gąsienicowy i auta terenowe i zawsze pomagają. Tak mi powiedzieli "miejscowe" 
     W sklepie Krówka sprzedają też paliwo dla wszystkich rodzajów pieców. Mój piec jest na każde stałe paliwo.
A jak dobrze pada i mrozi to w Warszawie też są kłopoty. Pękają rury, autobusy, pociągi miewają wielkie opóźnienia.
No i jest jeszcze piwniczka-ziemianka do przechowywania żywności.  Czyli można zrobić zapasy na zimę.
 To chyba wszystko na temat zimowania tutaj. Jak ktoś ma pytania to zawsze odpowiem.
Piec i kaloryfery
KLIKAJ NA FOTKI CELEM ICH POWIĘKSZENIA


Widzieliście tyle szyszek??????????? :) Sam nazbierałem

Piwnica. Jest tam oświetlenie i klimatyzacja


Co mnie tu zaskoczyło, zdziwiło na początku
Otóż przy drogach zero fotoradarów! I prawie zero policji. Na cztery tygodnie pobytu radiowóz raz tylko widziałem. Dlaczego to tego nie wiem? Może każdy region naszego kraju ma inne obyczaje?
      Nie ma gdzie kupić gazety. W miasteczku pobliskim też nie widziałem punktu, żeby kupić gazetę, pismo. Ani jednego. I nie przeczytałem do dziś ani jednej gazety. A byłem ciekaw czym żyje okolica.  I nie widziałem ani jednej osoby czytające gazetę, pismo.
     W miasteczku Lipsk(nieraz się pisze Lipsk nad Biebrzą) Są sklepy Biedronka i Krówka. Bardzo uprzejma obsługa. Jak coś chcę kupić to piszę na karteczce, żeby nie zapomnieć. I nawet sam nie chodzę i nie szukam tylko pani sama to mi przynosi. Bardzo to mi się podoba.


Kościół w Lipsku moja teraźniejsza parafia



Koty Lolka i Nunek polubiły mnie i często u mnie śpią. Kot też dobrze dogrzewa :) Kładą się często po prostu na mnie jak zasypiam.
Niestety polują na ptaki. martwi mnie to ale wiem, ze to zgodne z prawami przyrody. Oduczyłem je tylko przynoszenia zdobyczy do mnie do domu i chwalenia się. Jednego przyduszonego drozda uratowałem. A złapała go Lolka. Jest to na  fotce. Życie kotów dopiero poznaję, bo kota nigdy w domu nie miałem.
Ogólnie zwierzęta w moim gospodarstwie żyją zgodnie. Konie Epos i Efendi oraz koty Lola i Nunek. Będzie też pies.
Lolka przegląda Internet siedząc u mnie na kolanach.

Koty zawłaszczyły moje łóżko.

Lolka ze zdobyczą

Uratowany przed kotami ptak Drozd.


Ważne sprostowanie! Te dwa koty jak mi powiedział miejscowy to są dwie kotki. Bura nazywa się Mija a ruda Mia. I tak będę je nazywał jak im na chrzcie dali.

Bardzo lubie jeździć miejscowymi szutrowymi drogami. Są szerokie i w miarę równe. Ciągną się kilometrami od wioski do wioski. A najczęściej są to małe siółka składające się z jednego lub kilku gospodarstw. Mieszkańcy bardzo uprzejmi. Powoli się zaprzyjaźniam. Od czasu do czasu wieczorami jeżdżę sobie autkiem po tych drogach, przystaję, fotografuję. Powietrze tu bardzo czyste. Auto było myte w Warszawie cztery tygodnie temu i nie ma osadu kurzu i karoseria błyszczy. To w Warszawie jest niemożliwe. Auto jest brudne od samego stania na ulicy. A kotka Mija pomaga mi w nawigacji bo okolicę zna.
      Zbudowałem też karmnik u mnie w obejściu. Jeszcze go poprawię i pomaluję




Na wypadek wjechania do Polski "konwoju z pomocą" to jest przygotowane. Zapakować się i uciekać na Zachód :)

 I karmnik made in Vojtek Warsaw




Jedzenie&gotowanie
Od czasu do czasu lubię sobie sam takie obiady przyrządzić jak poniżej na fotkach i zjeść na powietrzu. Warzywa , ziemniaki są z miejscowego ogrodu wyrośnięte naturalnie i bez pryskania.
 A do tego woda doskonała, studzienna. Doskonała to określenie Sanepidu.
Smacznego!

Jest tu dziko rosnąca jabłonka. ma bardzo dobre jabłka i robiłem z nich kompot.


Pozdrawiam to na razie wszystko. Do następnego Raportu
Vojtek na wygnaniu