Przychodzi weekend
pora odpoczynku. Od pracy zawodowej i domowej. Jakoś tydzień tak szybko
zleciał, że nie zdążyłem pomyśleć gdzie by tu z domu wybyć. A musze wybyć. Pochodzę z dawnej epoki Jurajskiej
gdzie siedzenie w domu było karą. Teraz jest inaczej. Są komórki, Internet,
portale społecznościowe, laptopy, tablety. To po co w ogóle się z domu ruszać?
Wszystko można zobaczyć w Internecie!!!! Ale ja uważam, że nie wszystko i
dlatego z wielką przyjemnością ruszam z domu.
W Ostatni weekend padło na FSO. Czyli Fabrykę Samochodów
Osobowych. Moja pierwsza praca zawodowa! Nie istnieje już ta firma podobnie jak
Zakłady Róży Luxembourgh, Waryńskiego, Nowotki, Kasprzaka i wiele innych
zakładów sztandarowych i dziesiątki tysięcy małych zakładów produkcyjnych.
Na torze jazdy próbnej w opisywanej FSO odbywały się wyścigi
starych motocykli w tym i polskich. W Polsce za komuny produkowaliśmy motocykle:
Junak, WFM, WSK, SHL, SHL Gazela, skuter Osa. Produkowało się skutery: Komar,
Ryś, Żak. Najpopularniejsze były Komarki. Z pedałami a potem bez pedałów. Mój
ojciec posiadał WFM i potem skuter Osę. Na obu jeździłem jako pasażer. A na
Osce też solo jak mi się znudziło wędkowanie. A co teraz produkujemy? NIE
WIEM!!!!!!!!!!!!!! I nie chcę się
denerwować.
Dzięki pasjonatom motoryzacji ocalamy od zapomnienia nasze
tradycje techniczne, nasze marki. Poza tym lubię zapach benzyny, ryk silników i
zapach palonej gumy. No musi coś się dziać!
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ
Pięknie odrestaurowany polski Junak z koszem. Były jeszcze junaki trójkołowce z budką towarową z tyłu.
Polski motocykl WSK
Polskie motocykle SHL. I komu to przeszkadzało??????
Motorower Komar. Pamiętam można go było kupić na raty
Radziecki motocykl MK. Podobne były tez radzieckie Urale. Motocykle głownie wojskowe i milicyjne.
I same wyścigi. Facet jedzie na motocyklu BSA. To było kiedyś NIEDOŚCIGŁE MARZENIE. Tekst dopingu mi się bardzo podoba :) Jakiś nawiedzony motoryzacyjny poeta:)
I zwyczajowo filmik........
Pogoda była przepiękna. Wieczorkiem po wyścigach udałem się jeszcze nad Wisłę po stronie praskiej zaczerpnąć trochę chłodu. Byłem zaskoczony jak wiele osób zrobiło to samo co ja Warszawa wyległa nad Wisłę! Pierwszy chyba piknik tego roku. Za parę dni tu już był Ocean. Jak to się wszystko szybko u nas zmienia! A jak wracałem to zachód słonka przypominał pożogę. Proszę na filmiku zobaczyć, że to nie retusz w programie graficznym. na takie chwile sie czeka rok cały.......
Zachód słonka nad Warszawą. w maju............
Parę dni po pikniku na plażach Wisły tereny te zostały dokładnie zalane! Aż się wierzyć nie chce, że tak błyskawicznie. I oczywiście musiałem zrobić fotki i film. Zmiany tak szybkie jak w KALEJDOSKOPIE dziecinnym. Powodzi nie bylo na szczęście ale zagrożenie tak.
Facet się opalał na Żoliborzu nad Wisłą. Postraszyłem Go, że niedługo do Gdańska będzie płynął i sobie poszedł.......
Wisła atakuje przęsła Mostu Gdańskiego w Warszawie
Fotka z Mostu Gdańskiego w Warszawie. Wisła szeroka jak Amazonka!
I Starówka przybliżyła się do Wisły niebezpiecznie.........
Po nadwiślańskich plażach nie pozostało ani śladu...
Krótki filmik.
To nie koniec. na dzień wyskoczyłem powędkować sobie na wieś. Okolice Pułtuska. Pieknie na wsi o tej porze. Zieleń świeżutka. I grzyby się pokazały. Miejscowy znajomy zamiast ryb do domu przywiózł grzyby. Ja złapałem jednego karpia. Niestety dwa duże amury się zerwały! Dlaczego. Bo byłem zajęty klikaniem z mojego WIEJSKIEGO CENTRUM NADAWCZEGO :)
A z kim tak klikałem? Zagadka do rozwiązania na fotce.
Dorodne koźlaki zamiast ryb. Żona z domu nie wyrzuci za brak ryb.
Widoczek ze skarpy na nasze jeziorko i ryby w nim pływające. Dorodne! Ale nie brały.
I tu jest filmik dokumentujący co u nas pływa na wsi w jeziorku. Nawet jak komuś rybka nie bierze to znaczy, że nie chcę a nie, że jej nie ma. Są byki i po 10 KG.
Uf! To chyba wszystko?
Nie jestem pewien ale kończę bo gorąco za oknem.
Vojtek





















