Tutaj opisuję moje życie ilustrowane fotkami i filmami. Wszystko jest prawdziwe. Piszę tak jak potrafię, czuję i widzę. Nie uznaje poprawności politycznej czy też innej.Nie piszę na zamówienie i nie kieruję się sugestiami typu "powinieneś pisać tak a tak" Na dole strony są tagi i tam możesz klikając w tagi wybrać sobie to co Ciebie interesuje. Zawsze odpowiadam na komentarze
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Zahorski-przyjaciel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Andrzej Zahorski-przyjaciel. Pokaż wszystkie posty
Tak to już ostatni odcinek Mojej włoskiej epopei. Wenecja. Niby nie długa ona była ale bardzo dobrze ją zapamiętałem. Nie tylko to się liczy gdzie jedziesz ale Z KIM JEDZIESZ. Czasami to drugie jest ważniejsze. Skład wycieczki oczywiście nie był dobierany. Tak fajnie wyszło przypadkowo. Bardzo dużo rzeczy dzieje się w życiu przypadkowo. Przypadkowo trafiłem na Henia z Australii. Razem się trzymaliśmy, razem spaliśmy w jednym pokoju albowiem ja i Heniu byliśmy sami. I razem zabłądziliśmy. :) Heniu 10 lat starszy ode mnie. Ale kondycje miał super, uśmiech na twarzy i ciekawość świata. Co roku wpada do córki do Wrocławia z dalekiej Australii. I będąc w Polsce wyjeżdża na wycieczki po Europie. Niedługo po powrocie z Włoch gdzie byliśmy razem pojechał na wycieczkę do Paryża. Czy my tak będziemy żyli na emeryturze? Raczej nie. Natomiast jeśli pójdziemy do nieba to na pewno :) ! Wenecja bardzo mi się podobała. Kocham miasta nadmorskie! Kocham miasta portowe. Takim miastem jest Wenecja. A ruch taki tam na wodzie jak w Warszawie na Marszałkowskiej. Z polskich miast portowych to kocham Trójmiasto. Ale jednak Gdańska nad Motławą nie da się porównać do Wenecji. Właśnie z powodu ruchu na wodzie! W Gdańsku mimo, że przepięknie to jednak jest sennie. Jak oni to budowali nie mając techniki jaką my mamy??? Na pewno w Wenecji trzeba dużo zrobić, żeby to lepiej wyglądało. Chodzi mi o części zabytkowe. Jest to kosztowne ale konieczne i możliwe. O tej porze roku to lubię sobie planować, sprawdzać gdzie pojadę tego roku. Większą część Polski już poznałem. Też dzięki wspaniałym rodzicom, obozom harcerskim, koloniom , wędrówkom wędkarskim itp. To może teraz popatrzę jak jest gdzie indziej? Zobaczymy! Zapraszam do obejrzenia fotek i filmu. Może ktoś z Was podpowie mi gdzie warto pojechać? W Warszawie spadł piekny śnieg................. Pozdrawiam i do następnego wpisu Vojtek
Ja z Heniem z Australii
Heniu przy wystawie
I krótki filmik. Ten okręt wywarł na mnie wielkie wrażenie. Podobny wiedzieliśmy z O w Amsterdamie. Takie trzaski to wiatr.............
Tu są wszystkie fotki z wycieczki do Italii. Album Picassa
A tu jest film o Wenecji. Zapraszam.
Ps.
Bardzo dziękuję pracownikom biura Turystycznego Itaka w Warszawie na Żoliborzu przy ulicy Słowackiego. Jeden z pracowników przekonał mnie do tej wycieczki. A wybór był bardzo duży. I wielkie podziękowania dla naszego pilota Pana Maćka. Po prostu widać było i słychać, że lubi swoja pracę !
No to po kolei(nie wszystko oczywiście) jak to teraz leciało.
Pojechaliśmy z żoną na wieś. Rybki ostatnio nie brały. Za częsta zmiana pogody, duchota itp.
Dużo zboża zostało na polu i gnije z powodu opadów. Trzeba będzie to zaorać.
Sąsiadka nasza na wsi niejaka Karolkowa ma staw.
Ustaliliśmy, że tam mogę sobie wędkować(jak ryby nie biorą na naszych łowiskach) ile chcę, ale polowa rybek należy do Niej:)
Nawet to mi się podoba. Złapałem 18 karasi i Jej dałem 9.
Nasze karasie są już wypatroszone i zamrożone.
Ja wędkuje a Jola czyta..........bomba atomowa nie oderwała by jej od książki!
Teraz czyta książki Pani Agaty Tuszyńskiej. To Joli znajoma.
Środowisko żydowskie, przedwojenna Warszawa itp............bardzo dużo fotografii.
Ja przejrzałem tylko fotografie, bo czasu nie miałem na czytanie. Poczytam na emeryturze..
Wieczorami spacer po okolicy...Proszę zobaczyć jaka wysoka jest kukurydza!
Były wypadki, ze dzieci tam ginęły.
Dobrze mieć takie miejsce na wsi. Ale ma to też wady.
Bo nigdzie indziej prawie się nie jeździ!
Kliknij na fotkę, żeby powiększyć
Zadzwonił do mnie niespodzianie Przemek, znajomy z bloga.
Będzie w Warszawie i czy możemy się spotkać. Oczywiście, że możemy a nawet powinniśmy. Moja żona odetchnęła z ulgą, że to nie następna blogerka tylko facet:)
I żeby nie było ściemy to Przemek porozmawiał z Jolą telefoniczne.
Oblecieliśmy 100licę w exspresowym tempie i w temperaturze plus 32 stopnie Celsjusza!
Dworzec Centralny, Aleje Jerozolimskie, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Uniwersytet Warszawski, Plac Zamkowy, Rynek Starego Miasta, Rynek Nowego Miasta i centrum Zoliborza czyli Plac Wilsona.
Pożegnaliśmy się w CH Arkadia.
Przemek to bardzo ciekawy człowiek z małej miejscowości. Interesuje się miedzy innymi polska muzyką, polskim filmem. Ma bardzo duży zasób wiadomości.
Czyli jak to się teraz określa jest to człowiek pozytywnie zakręcony. I niepalący.
Po co ma to oglądać w TV jak mogę zobaczyć na własne oczy. W domu się jeszcze nasiedzę na starość. Jak dożyję:) Poza tym obiecałem wysłać fotki koleżance Ani z Izraela. Chodziliśmy razem do podstawówki. Naszą Ojczyznę opuściła w bardzo przykrych okolicznościach w 1968 roku. Po prostu była wyrzucona.
Byłem na ulicy Próżnej i Placu Grzybowskim gdzie jest Synagoga.
Przedwojenny zrujnowany dom Przy Próżnej był udekorowany zdjęciami obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, którzy tu mieszkali. Nawet zawieszono szyldy sklepików żydowskich. Ten świat dzielnicy żydowskiej już nie istnieje. Zginął bardzo tragicznie i jest nie do odtworzenia.
Ale powinno się odrestaurować co się da.
Mój dziadek dwa lata był nauczycielem w szkole żydowskiej na dzisiejszym Muranowie. Wtedy to się nazywała Dzielnica Północna...Mieszkali tam prawie wyłącznie Żydzi. Dziadek był gojem, czyli nie Żydem. I profesorem fizykiem optykiem.
I mama mi często opowiada to co dziadek opowiadał. A raz jak się tramwaje zepsuły to mama z ojcem przemierzyła tą dzielnice na piechotę.
I pamięta jak Żydzi wychodzili ze sklepików i zapraszali ich do środka:)
O Życiu Żydów też sporo wiedzieliśmy od naszej sąsiadki a mojej szkolnej koleżanki. Uli.
Też wyjechała z mamą do Izraela. Zostawili mojej mamie wszystkie meble bo wolno im zabrać tylko to co zmieści się w walizkach. Mama ma te meble do dziś.
Sfotografowałem młodych chłopców w jarmułkach. To co mnie uderzyło to to, że byli bardzo uprzejmi.
„Proszę pana niech pan fotografuję, dziękujemy co pan by jeszcze chciał?”
To teraz się wydaje takie niedzisiejsze............
Raczej się spodziewałem „spieprzaj dziadu”, albo coś podobnego.
Pochodziłem sobie, byłem na wystawie obrazów Gierymskiego, zobaczyłem Synagogę.
I wróciłem na Żoliborz..........Trochę może poczułem na Próżnej ducha dawnych czasów.
Niespodziewanie do Polski przyleciał z USA Andrzej Z. Ps. Andrzejek.
U nas na podwórku każdy miał pseudonim.
Andrzej to kolega z piaskownicy, podwórka i szkoły.
Mieszka od wielu lat w USA. Przedtem w Californii a teraz w Luizjanie.
Skończył trzy wyższe uczelnie. Warszawskie Konserwatorium, Uczelnię w Bordeaux we Francji i prestiżowy Stanford w Californii.
Jest muzykiem.
Ale pracuje jak manager dużego przedsiębiorstwa multimedialnego. I lata po całym świecie. Do Polski tym razem przyleciał odwiedzić mamę.
Był u nas w domu, ale jeszcze w w przyszły weekend się spotkamy.
Najważniejsze, ze skontaktował syna z programistą w USA i może synowi on zleci zdalną pracę. Sprawdzi go.
Jak kiedyś pisałem syn był laureatem kilku konkursów matematycznych i informatycznego.
Andrzej to bardzo porządny gość!
Prawy, mądry, dobry i fajny po prostu.
Biegałem do Jego mieszkania na TV na Robin Hooda, Wilhelma Tella, Bonanzę, Zorro i inne seriale.
Proszę krótki filmik jak Jędruś gra Jana Sebastiana Bacha!
Andrzej nagrywał różnych kompozytorów w stroju epoki.
Wraca do USA 7 września. Ja Jemu powiedziałem, że uciekł przed Tajfunem Ireną:)
U nas wieje jednak trochę mniej. Wiadomo w USA wszystko jest największe. Tajfuny też...