Podczas mojego dwutygodniowego pobytu(a wydaje mi się, ze
miesiąc byłem) spotkałem się z TurboOtylią dwa razy. Chciałem to umieścić w
jednym wpisie ale się nie da. W końcu z O. znamy się cztery lata! I nad Bałtyk
przyciągnęła mnie głównie mieszkanka Gdańska. A potem sam Bałtyk, Trójmiasto i
okolice. Ale w końcu człowiek chyba jest najważniejszym elementem przyrody
prawda?
Otysia miała
nogę złamaną i teraz jest na rekonwalescencji. Postanowiliśmy sobie popłynąć
Motławą do Westerplatte i z powrotem. Nigdy na Westerplatte nie byłem. Płynie
tam między innymi statek drewniany stylizowany na 17 wiek. I tą jednostkę
właśnie wybraliśmy. Ceny, godziny itp. Są poniżej.
KLIKAJ W FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ
Załoga pomogła Otyście wejść na pokład. Zajęliśmy miejsce na dziobie okrętu zaraz przy przewodniczce. I wszystko dokładnie słyszeliśmy co ta pani mówiła.
Otylia była ubrana w stylu "sportowa, luźna elegancja" To jest moje określenie. I była piękna jak zawsze. I jak zawsze ja mam tremę jak jestem w jej towarzystwie. I boje się czy na głąba z Warszawy nie wyglądam?
Ja sobie chodziłem po okręcie a Otyś siedziała sobie. O tym co widzimy podczas rejsu opowiadała pani siedząca obok nas i też pan, który pod koniec grał na gitarze i śpiewał szanty.
Można też było zjeść obiad na pokładzie. Więc zaszaleliśmy i zamówiliśmy po herbacie z cytryną:)
Statkiem dowodził kapitan i sternik w jednej osobie. Wprost z pokładu za wielkim kołem sterowym.
I widoki z okrętu podczas rejsu..............
Pasażerowie na pokładzie to w 80% turyści zza Odry. Emeryci na wycieczce w Polsce. Ciekawe czy my na emeryturze będziemy sobie jeździć za Odrę na urlop? Odpowiedź niestety znam. Kasa państwa coraz bardziej pusta.
I powoli rejs zbliża się do końca...............Fajna, luźna atmosfera i piękne widoki dookoła. Oraz zapach smażonych ryb na pokładzie. Starówka Gdańska widziana z pokładu okrętu zapiera dech w piersiach. To dla mnie najpiękniejsza Starówka w Polsce. W drodze powrotnej przewodnik śpiewał szanty i grał na gitarze...........
Po skończonym poszliśmy sobie jeszcze na spacer. Otysia pokazała mi miejsce na Starówce, które bardzo lubi i czytywała tu książki. Taka zamknięta enklawa i mało kto o tym wie. Piękne miejsce. Potwierdzam!
Człowiek jest tylko człowiekiem. To po całym prawie dzionku na świeżym powietrzu + wrażenia zgłodnieliśmy. Z tego głodu to zmieniliśmy kolejność jedzenia. Najpierw deser a potem dopiero obiad:)
I wspaniały obiad trochę ciężko nam wchodził. Ale dało się go upchać. Smacznego!
Widzę, że ten 14 dniowy pobyt nad Bałtykiem przerodził się w NIEKOŃCZĄCĄ SIĘ OPOWIEŚĆ.
Ale i tak najważniejsze dla mnie były dwa dni, z których pierwszy teraz opisuję.
Za tydzień będzie tu następny WAŻNY dla mnie dzień. Hel i Władysławowo muszą poczekać:)
Pozdrawiam!




























