Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójmiasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójmiasto. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 października 2013

Gdynia 2013

Podczas mojego pobytu w Gdańsku do Gdyni pojechałem dwa razy. Jak już wspomniałem zwiedzać powinno się na pieszo lub środkami komunikacji miejskiej. Świąt widziany zza szyb samochodu jest inny niż widziany bezpośrednio.
Najlepiej z Gdańska do Gdyni pojechać SMK ką czyli Szybką Koleją Miejską. Akurat teraz jest w przebudowie. Koszt biletu to 5,70. Należy pamiętać, żeby bilet skasować na peronie przed wejściem do wagonu. W wagonach nie ma kasowników!
        Gdynia to przepiękne miasto! Zbudowane od podstaw w okresie międzywojennym.  Był taki inżynier Kwiatkowski co budował od podstaw polski przemysł. Zbudował też Gdynię. Miasto spore ale mające swój oddzielny charakter. Mojemu pokoleniu Gdynia kojarzy się z wakacjami, Bałtykiem, portem., Darem Pomorza, Batorym. W Gdyni jeżdżą trolejbusy. Tak jak kiedyś w Warszawie.
Czyli powrót do młodości, dzieciństwa. Tak odbieram każdą wizytę w Trójmieście.
Dziś często dzieci, młodzi ludzie morze widzą najpierw w Tunezji, Egipcie, Hiszpanii, Chorwacji więc sentymentów już następne pokolenie nie będzie miało.
      Gdynia też jest z tego znana, że tutaj się mieści Wyższa Szkoła Morska. Tą uczelnię skończyli dwaj koledzy z liceum. Jeden został Kapitanem Żeglugi Wielkiej a drugi zrezygnował z pływania i latał samolotami pasażerskimi jako nawigator. Bo skończył Wydział Nawigacyjny w tej uczelni.
      W Gdyni miałem znajomych. Właśnie ze środowiska marynarskiego. I tam do Nich na wakacje woziłem pociągiem Neptun swoją chrześniaczkę i potem po Nią wracałem.
Pan G. był kapitanem ale pływał u armatora niemieckiego. Jak wybywał z domu to na 6-7 miesięcy.
Bardzo zamożni ludzie. Jak mieli około 40 lat, to E, żona kapitana powiedziała mi, że pieniądze mają do końca życia.
Poznałem tam dobrze środowisko osób pływających na okrętach po całym świecie.
A E. była z Warszawy z Żoliborza.
Jakie różnice zaobserwowałem na szybko podczas moich Gdańskich Wakacji. Oczywiście między Warszawą a Trójmiastem.
       W Trójmieście ani razu nie widziałem ulotek reklamujące agencje towarzyskie!
W Warszawie zatrzęsienie! Tak jakby Warszawa była jedną wielką Agencją Towarzyską :)
W Trójmieście jest tak na oko o 75% mniej sklepów z nachalnymi napisami ALKOHOLE 24 GODZINY.
W Warszawie to jest taki sklep na każdym rogu. Tak jakby alkohol był NAJWAŻNIEJSZYM TOWAREM W STOLICY POLSKI.
No i niestety moje miasto jest znacznie bardziej chamskie od Gdyni. To się po prostu czuje. Po dwóch tygodniach wakacji tego chamstwa zaczęło mi brakować. Tak jak soli w zupie :)
        W samej Gdyni najbardziej podoba mi się Skwer Kościuszki. Tam gdzie stoją okręty Błyskawica, Dar Pomorza, Dar Młodzieży.
Kiedyś się rozczytywałem( w czasach gdy większość z nas czytała a nie pisała książki J ) w książkach marynistycznych, przygodowych.

I przebywanie wśród okrętów , w porcie bardzo mnie rajcuje do dziś.
       Fajne też jest Akwarium. Wstęp trochę drogi. 25 zł. Zwiedziłem wszystko w ciągu 25 minut. Czyli 1 zł za minutę :) Najbardziej podobały mi się elektryczne węgorze. I rekiny.
KLIKAJ W FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Żaglowiec Dar Młodzieży przy skwerze Kościuszki w Gdyni. Pływa aktualnie. Należy do Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni.

Studenci Wyższej Szkoły Morskiej na treningu. Tego dnia nieźle na morzu huśtało.

Figurka na morzu przed  Skwerem Kościuszki............też symbol Gdyni

Na plaży w Gdyni w stroju wybitnie plażowym :)


Akurat na plaży odbywały się zajęcia z wychowania fizycznego miejscowej szkoły.


Kormoranów sporo. Dawniej jak byłem nad Bałtykiem to ich nie widziałem. Tylko mewy. Tutaj suszą sobie skrzydełka.

Marina to port jachtowy. Jest co oglądać i o czym pomarzyć:)  Fotkę zrobił mi facet z tego jachtu. Ale do mnie powiedział: " nie boi się pan tak dawać do ręki obcemu człowiekowi aparatu; mogę z nim uciec" Odpowiedziałem żartem, że ja też umiem biegać.

A to już Akwaria w Gdyni. Też przy skwerze Kościuszki. Trzecia fotka na dole to węgorze elektryczne.

Zgłodniałem, nabrałem apetytu. Zjadłem sobie obiad na stylizowanym na 16 wiek okręcie cumującym obok Daru Młodzieży. Wspaniałe wnętrze, puściutko i kołysze na fali jak się je:)
Smacznego!
 


Wielu ludziom tym z Warszawy podoba się bardzo Gdynia Orłowo. Byłem też tam. Spotkałem się ze znajomymi z Internetu. Po raz pierwszy zobaczyliśmy się RZECZYWIŚCIE  a nie wirtualnie. Więc oczywiście była ciekawość jak wypadniemy bezpośrednio bez obecności kabla internetowego, monitora i klawiatury. Wyszło super!
        Ewa i Mirek to wspaniali ludzie. Wspaniali ale zwyczajni, ludzcy. Takich jest spotkać trudniej niż pieniądze! Przyjechali po mnie pod dom i potem po wizycie w Orłowie dostarczyli na miejsce też pod dom.  W stanie nie nienaruszonym . I dziękuję bardzo za zupę rybną w restauracji.
Przy okazji zrewanżuje się w Warszawie.

Ewa&Mirek. Wspaniali, normalni ludzie. Ciężko takich znaleźć. Mnie się udało.

To już koniec wizyty w Gdyni. Aż sam się dziwię, że tyle rzeczy widziałem i w tylu miejscach byłem. A przecież to standardowe 14 dni:) A jeszcze nie koniec moich wrażeń. Jeszcze przed nami Władysławowo, Hel i spotkania z Otylinką.
Następny post będzie za tydzień.
Temat; moje spotkania z O.To znaczy  nasze spotkania. W końcu po to byłem nad Bałtykiem.
Pozdrawiam  zaś z Warszawy nad Wisłą.

sobota, 19 października 2013

Sopot 2013

     Trójmiasto. Każdy głupek w Polsce wie, że jest tylko jedno Trójmiasto. Gdańsk Sopot i Gdynia.   Ponieważ ja też wiem to się udałem do Sopotu. Pozwiedzać, połazić, pooglądać, po filmować i po fotografować. W końcu byłem na urlopie. Do Sopotu najlepiej się jedzie SKM ką. Czyli Szybką Koleją Miejską. Bilet z Gdańska Głównego kosztuje coś 3 zł z groszami. A więc dla mnie grosze.
        Sopot to miejsce kultowe. Bardzo dawno temu (epoka jurajska)  jak byłem małym chłopcem to Sopot był najważniejszym kurortem w Polsce. I tam w pewnych sferach latem wypadało się obowiązkowo pokazywać. Potem wypadało jeździć do Bułgarii nad Morze Czarne a jeszcze potem i teraz do Chorwacji, Egiptu, Tunezji.
        Powoli jednak z powrotem robi się tak, ze ODPOCZYNEK W POLSCE NIE JEST OBCIACHEM.

 Kultowym miejscem w Sopocie jest Grand Hotel. Pięknie odrestaurowany! Bardzo mi się podoba!
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Grand Hotel od strony morza. Tak się najczęściej ten Hotel pokazuje

A tu Grand (tak w skrócie się określa ten hotel i każdy wie o co chodzi) od strony lądu. Po raz pierwszy tam byłem.

Wejście do recepcji.

Grand Hotel za komuny był też centrum "cinkciarstwa" czyli miejscem spotkań ludzi z półświatka handlujących nielegalnie walutą. Legalnie nie było można. Walutę(najczęściej dolary) dostarczali tu miejscowi marynarze, przemytnicy i szmuglerzy.
        Cinkciarstwo to była bardzo dochodowa profesja! W dzień można było zarobić więcej niż jedną pensję krajową.
Więc z kolegą z podwórka wpadliśmy na ten sam pomysł. W Warszawie przed hotelami i na trasach turystycznych kręcili się cinkciarze i w biegu wymieniali waluty.
Trochę się pokręciliśmy pod tymi hotelami i od razy portfel stał się grubszy!
Niestety pod koniec pracowitej dniówki podjechali tajniaki i po rewizji oczywiście bez nakazu rewizji powiedzieli nam: "Jak się tu będziecie kręcić to zabierzemy wam forsę i dostaniecie w wpier.............l"
     Naiwni trochę byliśmy. Wszyscy ci cinkciarze współpracowali z milicją i SB. Dlatego tak się bezkarnie kręcili nie zaczepiani przez nikogo i zarabiali ciężką kasę. Oczywiście oddając cześć milicji.
I szybko się wróciło do szarej rzeczywistości PRL :) "Poranna witaj zmiano to życie twe"

        Być w Sopocie a nie być na molo to tak jakby się w Sopocie nie było. Też miejsce kultowe. I o tej porze wejście na molo jest bezpłatne. Fajnie tam się spaceruje. Obserwowałem też jak facet wędkuje. Brały byczki. Takie małe ryby co się za bardzo w Bałtyku rozmnożyły. Przywiezione przypadkowa przez jakiś statek. A pochodzą one podobno z Morza Czarnego i Kaspijskiego.
Molo w Sopocie

Ja na końcu mola

Sporo kormoranów nad Bałtykiem. To są straszne żarłoki!

I fotki z mola w Sopocie.

I byczki, które można złowić na wędkę. Facet jako przynętę na haczyk zakładał kurze wnętrzności.

        Panoramę Sopotu od strony lądu i morza da się zobaczyć z zabytkowej latarni morskiej oraz z tarasu widokowego w informacji turystycznej. Wejście na latarnię kosztuje 5 zł. I dostaje się certyfikat odpowiedni i jak mi powiedziała Otyśka można ten certyfikat dodać śmiało do CV!
Taras widokowy jest bezpłatny. Dodatkowo tam się można napić wody mineralnej solanki) też bezpłatnie i w dowolnej ilości.   
Ja na tarasie widokowym w Informacji Turystycznej


 Pijalnia wody mineralnej, solankowej.Ta rybko to siedzenie. A punkty picia wody po prawej i lewej stronie


Widok z latarni morskiej w stronę przeciwną do morza. Miasto Sopot. Oraz mój cenny certyfikat :)
 

A filmik pokaże wszystko!

Na początku ulicy Monte Cassino, czyli deptaka Monciaka znajduję się znany nie tylko w Polsce krzywy domek. Byłem tam w środku. Melduję , ze tam jest prosty:)


I jeszcze w Sopocie bardzo podobał mi się w marinie czyli porcie jachtowym katamaran. To jest bolid F1 wśród żaglowców! Moim skrytym marzeniem jest przepłyniecie się takim katamaranem.

To już wszystko z Sopotu. Jak widzicie czas spędzałem aktywnie. W domu to się siedzi za karę! Tak zapamiętałe z dzieciństwa :)
W następny weekend kontynuacja mojego urlopu. Na mnie i Otylinke to jeszcze poczekajcie :)