Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Królowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 maja 2012

Holenderskie ogólno narodowe szaleństwo , czyli Dzień Królowej.

Zawsze mowie :Dzień królowej trzeba na własne oczy zobaczyć i przeżyć -  bo opisać  - naprawdę trudno.

Trochę historii: Jak Julianka- świętej pamięci - matka obecnej królowej Beaty - miała urodziny( 30 kwiecień ) to podwładni z kwiatami , przedstawicielami wszystkich prowincji, prezentami (ho!ho! ) gonili masowo do rezydencji Soestdijk.
        Życzenia składać.  Julianka ze świtą i najbliższą rodzina , siedziała, gapiła, prezenty odbierała (nie własnoręcznie!!!!) i królewskim –czytaj: znużonym, minimalnym uniesieniem dłoni, pozdrawiała poddanych.  Cala ceremonia w Soestdijk naturalnie z fanfarami roztrąbiona ( och i ach) była, po przez ówczesne media . 
        Na cala Holandie i poza jej granice. A co mieszczuchy , zwykle dusze? W to mi graj ! Piwo, tance i  picie i własne zycie! Bo dzień wolny od pracy był. I jest nadal.

Kiedy po abdykacji Juliany, Beata  córka najstarsza , na tronie zasiadła, to zachowała datę urodzin matki, ale  zmieniła cala ceremonie  dnia królowej, na zasadzie : Nie poddani  do nas  -(ach te podeptane trawniki pałacowe), tylko  my - rodzina królewska - do poddanych. I tak już od 1980 roku Beata z rodzina i świtą (sztywna),  w dniu urodzin matki jedzie  do jakiś wybranych  dwóch wioch, czy miast holenderskich na inauguracje i cale te uroczystości.

Ja- mieszczuch amsterdamski -spędzam dzień królowej na ulicach miasta.
I wierzcie mi  - jest to wyjątkowy dzień !
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ!
Zaczynam od bankomatu-trzeba mieć drobne a noz cos się trafi……



Przede wszystkim tradycja jest, ubrać się i wszystko co można  -wystroić, na  kolor pomarańczowy, to je narodowy holendrów. A następną tradycja  - wolny rynek. Tego dnia podwładni mogą zawartość strychu czy piwnicy bezpodatkowo sprzedawać , ot tak na ulicy. Ceny tez uliczne, czyli żadne tam sklepowe a takie co właściciel   rupieci sobie zaśpiewa. Radocha dla kupujących- bo tanio !   Targowanie się- dopuszczalne i nikt się nie obraza czy dąsa a…… targuje! Amsterdam- ba! Cala Holandia zmienia się w wielki pchli rynek.
   Każdy kawałek chodnika, ulicy zawalony towarem , gapiącymi się czy kupującymi.


Co dla mnie zawsze niespodzianka to matka natura! Wierzcie mi, jak długo mieszkam w Holandii, nie pamiętam by w dzień królowej lalo!!!! Tego roku to samo, niespodzianka bo wiecznie padało a w dzień królowej słońcem i wiosennym upałem buchnęło!

Poleciałam najpierw na Jordan do knajpy o nazwie Szczekająca ryba. Tam od lat dekorują gigantycznie cala kamienice zawsze z humorem, a na temat rodziny królewskiej. Tego roku Amalia ! Super!
Amalia najstarsza wnuczka Beaty, córka następcy tronu Aleksandra  i jego argentyńskiej zony Maximy. Napis na dekoracji domu :  Oczko w glowie rodziny królewskiej . Pewnie ze oczko, bo to w przyszłości nowa królowa Holandii.




Łażenie i oglądanie , tysiące luda na pomarańczowo ubrani, kupujący, sprzedający, ciekawscy, zwykli gapie, pijacy , trzeźwi i mniej trzeźwi , turyści wybauszajacy oczy, cwaniaczki wszelkiego rodzaju,  pospólstwo, sztywni i nadęci, wszystkie wyznania , kolory skory, wszystkie (prawie ) nacje świata  - nagle serdeczni sobie!!!!
       To!!!! Ta jedna wielka serdeczność, uśmiech, radość,  humor, zabawa - to dla mnie jest  największą socjologiczna zagadka!!!! Tak jak moja przyjaciółka kiedyś mi powiedziała zadziwiona a przyjezdna: 
                             - Violu, wszyscy pija a ja pijanego jeszcze nie widziałam????  No wszyscy  (prawie))maja w czubie - ale na wesoło -Odpowiedziałam.
        Nie sposób w ciągu jednego dnia –całego centrum złazić  i wszystkich ulic zawalonych towarem –rupieciarnia zobaczyc. Nie sposób! Pchli rynek i setki kafejek, cale bary do pica ustawiane na ulicach i piwo i sikający strumieniami się lejący! Z tymi sikającymi nagle problem- wiec władze miasta jakoś tak na początku lat  osiemdziesiątych we własne ręce komitet  organizacji   Dnia królowej wzięło.
Tłumy wszędzie tłumy i nastepne zdjecie sikającego do
pisuaru: (rowerzysta obok) podpisz: Pisuary  wszędzie, ale rowerzysta nie ma
szans na dalsza jazdę na rowerze .  


A zaczęło się od osiemdziesiątego roku, kiedy to nowo upieczona królowa Beata do Amsterdamu zjechała! Ze świtą a jakże, ale zwykli mieszkańcy, tłumy cale nie zważając na jej królewską  mość i królewskie protokóły, rzuciły się radośnie na babe  Beatę, całując, wieszając się na szyi do tańca zapraszając i ciągając.  

 Trzeba było oficjalnie interweniować i jakoś przepisami wszystko uregolowac.  Przede wszystkim- najmądrzejszym posunięciem- było oddanie naszego centralnego parku Vondela dla dzieci! Następnie sikacze –pisuary ,  na każdym rogu ulicy,  zaułków ,   czy placu -miasto o to dba, trzy-  ku rozpaczy w większości cwaniaków: - Ostre przepisy co do sprzedaży żarcia.  I co tego roku zauważyłam : komercje pogonili! Na czym polegała komercja?

       Trochę polskiego akcentu : Jeszcze nie tak dawno, karawany  ciężarówek  z rejestracja PL. Młodzi przyjeżdżali.
Towar rozładowywali  na  ulice i ….kasssa! Najczęściej masowym towarem było szkło z Krosna , bądź kryształki, bądź …..świece własnej produkcji a piękne i ozdobne…….. Znikło ! Zniknęło tez masowo….  swetry z Bolivi, czy wyroby ludowe Peru czy Columbii. Tego roku było dwa i pol tys. policjantów trzymających porządek na ulicach i najbardziej ostre przepisy na kanałach.  
        Bo tak jak ulice miasta zawalone sa blisko  milionowa publicznością tak nasze biedne kanały zawalone wszystkim co pływa. Tego roku już nie można było kajakiem po kanałach , zresztą …przewiosłował by w takiej ciżbie????  
Amsterdam to wiocha większa od dorodnej wsi , mieszkańców 750 tys. raptem a w dniu królowej  zjeżdża  do Amsterdamu więcej niż pol miliona luda!
Wierzcie mi miasto i kanały pękają w szwach!

Na nieomalże każdym większym placu decybele! Śpiewających, grających wszędzie i  pełno i głośno.          Występów  i koncertów za darmo, do wyboru i koloru. Dotąd największym był na Museum placu .   Tego roku zmieniono i dla młodzieży oddano Jawa wyspę, ale już kolo drogiej w południe!!!!! Jave zamknęła policja –bo za   dużo chętnych, a za mała wyspa!!! Stłoczyło się tam jak śledzi pomarańczowych, 60 tys rozwrzeszczanych, podskakujących młodych.

Ja naturalnie tam nie poszłam ! Wolałam swój kolorowy Jordan. (Po centrum najstarsza dzielnica A-damu) . 
       Każdego roku holenderski  dzień królowej rozrasta się i pęcznieje w szwach ! Stad to, ze tradycja już jest - najpierw  noc królowej i od raniutka  samego: Dzień królowej. I oddam ciekawostkę : Największym zaskoczeniem dla przybyłych turystow : Miasto cale - następnego dnia-  czyściutkie jak by nic się nie działo!!!!
Ledwo na nogach - od łażenia -donosi wam Viola.