Przepraszam ale o Helu już nie napiszę, bo to będzie „Niekończąca
się opowieść” W poprzednim poście jest film gdzie jestem między innymi na Helu.
Wystarczy. Co za dużo to nie zdrowo. Wstawię tylko jedną fotkę. Plaża w mieście Hel od strony pełnego morza.
Pod koniec lutego powinienem być na północy Polski w tej okolicy. Coś mi się w głowie porobiło, że działa ona jak igła magnetyczna. WYCHYLA SIĘ ZAWSZE NA PÓŁNOC :) I cierpi przez to południe Polski.
KLIKAJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ
Idę sobie żoliborską ulicą 4 lutego 2014 i staję jak wryty! Przecieram oczy, patrzę a
tu sobie siedzi para lisów! Wyjąłem szybko aparat z futerału i zrobiłem fotki i
film.
Była tez straż miejska ale za bardzo nie wiedziała co
zrobić. Lisy podchodziły pod okienka piwniczne i zjadały to co ludzie kotom
zostawiają. Pierwsza ocena to była taka, że lisy wyjątkowo tej zimy głodują, ze nie ma żywności dla nich w pobliskich
lasach. A sporo ich jest w pobliżu. Lasów znaczy się. Przede wszystkim Puszcza
Kampinoska, Las Bielański, Las Lindego i Park Olszyna.
Ale specjalista napisał, że po prostu populacja lisów bardzo
wzrosła. Przez szereg lat podawano szczepionki przeciw wściekliźnie i lisy przestały
zdychać. Czyli jest teraz po prosu za dużo lisów. Siostra była niedawno u swojej
córki w Londynie i tam tez dużo lisów biega po ulicach. Żadna rewelacja. Tak mi
odpisała :) Ta para lisów podobno żyje w Parku Olszyna. I niech sobie żyje jak najdłużej. Futra naturalne na szczęście już modne nie są.
Sympatyczne lisy z żoliborskiej ulicy
I oczywiście filmik. A jakże.
Zima w Warszawie. Byłem w CH Złote Tarasy. W samym centrum Warszawy. I zobaczyłem prawdziwy, naturalny lodowiec. Jak w Alpach. Fajnie to wygląda prawda? Dziś 8 lutego temperatura na plusie to pewnie lodowiec szybko znika. To będzie utrwalony na fotkach.
Złożyłem wizytę w sklepie wędkarskim i zrobiłem zakupy nieduże. W tym roku chcę częściej być nad wodą . Zobaczymy jak wyjdzie. Nad wodą głównie odpoczywam od warszawskiego zgiełku i codzienność. Na wsi czas płynie wolniej.
I bardzo dobrze. W mojej okolicy zamknięto mały ale bardzo dobry sklep wędkarski to wybrałem się dalej. Na Wolę. Ulica Prymasa 1000 lecia. Sklep wędkarski reklamowany miedzy innymi na FB. Trochę jednak za mało tańszego sprzętu. Może bliżej wiosny będzie lepszy wybór. A byłem w sklepie na fotce poniżej :)
Zbliżają się Walentynki. Nie bardzo lubię ściągania obcych świąt, zwyczajów, tradycji do nas. Świadczy to poniekąd o naszym kompleksie niższości. "Jak coś jest z zachodu to musi być lepsze"
Jak będę obchodził Walentynki i inne święta importowane to "świadczy to o mnie, że jestem nowocześniejszym człowiekiem, Europejczykiem"
Walentynki to po prostu przemysł. Z tego, że kogoś kochamy, lubimy, szanujemy, uwielbiamy żyje masa osób. Ale czy jak kupimy takie piękne opakowane cudeńka to to świadczy o naszym uczuciu? Czyny świadczą! I nie tylko w Walentynki ale przez cały rok. Zawsze.
Mimo wszystko w ten dzień życzę wszystkim zakochanym, zadurzonym, przywiązanym, związanym, żeby to uczucie było odwzajemnione. Bo miłość nie tylko bywa piękną. Bywa też tragiczna. "Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz"
A co o miłości sądzi pisarz Paulo Coelho:
"Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości"
Walentynkowy przemysł
Następny wpis będzie za dwa tygodnie. Zapraszam
Vojtek











