W połowie listopada 2013 pojechałem na Pomorze i na Wybrzeże. Na Pomorzu odwiedziłem moją ciocię w Kwidzynie. To jest żona brata mojego ojca. Kwidzyn zawsze kojarzył mi się będzie z NAJPIĘKNIEJSZYMI WAKACJAMI mojego życia. Tutaj w dzieciństwie przyjeżdżało się do dziadków i wujostwa nawet na dwa miesiące. Opisałem to i fotki dałem. Kto chce może zajrzeć pod tym linkiem.
Ciocia mieszka samotnie. Syn w Kanadzie na stałe a córka w Gdańsku. Porozmawialiśmy, powspominaliśmy i czas ruszyć w drogę do Gdańska.
Wspomnę tylko, że po raz pierwszy jechałem trzymając się nawigacji satelitarnej. Tak prosto od domu w Warszawie. Wyłączyłem mózg. Co znowu nie tak rzadko mi się zdarza. I zaraz za Warszawą diabelski GPS wprowadził mnie w jakieś lokalne drogi! A gdzie droga na Gdańsk???????? Tak na głos kląłem do GPS!
A za oknem Skodzinki ciemniutko. Bo ruszyłem o 5 rano z Warszawy. Szosa cieniutka, po obu stronach leżą sterty buraków cukrowych. Lekko się przestraszyłem, że może na Ukrainie już jestem? Ale po kilkunastu tekstach z GPS "teraz skręcaj w prawo, a teraz w lewo" trafiłem uspokojony na znajome mi trasy.
Czyli jak jedziemy z nawigacja satelitarną to nie wyłączajmy pracy mózgu. I jest to nawet ujęte w instrukcji do nawigacji.
Jestem w Gdańsku. Otyś jeszcze pracuje to sam sobie poszedłem wieczorem na Starówkę. Tam mi się podoba o każdej porze roku i dnia. magiczne miejsce!
Proszę zobaczyć:
KLIKAJ W FOTKI CELEM POWIĘKSZENIA
I zwyczajowo filmik. Zapraszam. jest krótki
I już Otylia wolna i po pracy. Postanowiliśmy pojechać tak sobie do Gdyni. połazić, pospacerować, porozmawiać. Chciałem też aby Otyś sobie pojeździła Skodzinką, przetestowała i powiedziała co myśli o tym zakupie. Opinia jest pod koniec filmiku :) Krótka, bardzo fachowa. Przekazałem w firmie.
Wysłałem też fotkę Skodzinki do mojego przyjaciela do USA do Arizony zadowolony, że mam się czym pochwalić. A oto odpowiedź jaka otrzymałem: "Vojtek jak ty się nie boisz takim maleństwem po drogach jeździć! Ja mam podobny ale bez dachu i jeżdżę po polu golfowym jak w golfa gram! Twoja Skodzinka to może śmiało zaparkować w bagażniku mojego Lincolna Nawigatora!"
Wysłałem też fotkę Skodzinki do mojego przyjaciela do USA do Arizony zadowolony, że mam się czym pochwalić. A oto odpowiedź jaka otrzymałem: "Vojtek jak ty się nie boisz takim maleństwem po drogach jeździć! Ja mam podobny ale bez dachu i jeżdżę po polu golfowym jak w golfa gram! Twoja Skodzinka to może śmiało zaparkować w bagażniku mojego Lincolna Nawigatora!"
Niestety Otyś nie za bardzo wyraziła się o moich umiejętnościach kierowania pojazdem. To się muszę podciągnąć trochę. Człowiek się uczy całe życie. I często głupi umiera. Natomiast ja uważam, że Otyśka wtapia się w autko i na czas przebywania w pojeździe jest częścią tego pojazdu.
Zapraszam na filmik:
Jak się spotykamy to dostajemy apetytu. To w knajpce w Gdyni przy głównej ulicy Świętojańskiej zamówiliśmy po porcji naleśników "gigantów" Smacznego!
I randka w ciemno a raczej PO CIEMKU na plaży w Gdyni. Super! Ale za nim się ściemniło to było jeszcze jasno. Ta świetlista kula to księżyc trochę za mgłą.
I to już wszystko na dziś. Po południu się wybieram na wieś. Powędkuję trochę.
A ponieważ bardzo dawno się z TurboNitroOtylią nie widzieliśmy to mamy nadzieje się spotkać za tydzień w Warszawie na Rajdzie Barbórki. Wielka impreza motorowa kończąca sezon sportów motorowych w Polsce.
I tak biegnie(pędzi) mi życie.......Pozdrawiam, pozdrawiamy wszystkich
Vojtek&TurboNitroOtyliaMotosport













