Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cytadela. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cytadela. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Dzień dobry panie pułkowniku

Ponieważ prawie wszyscy odwiedzają najczęściej jeden blog blogera. to ja tu od czasu do czasu umieszczę prawdziwe opowiadanie z innego mojego bloga. Owszem mam na bieżąco o czym pisać. Ale nie jestem osobą anonimową już i nie wszystko da się opisać tak, żeby ktoś nie interweniował:) Zaręczam, ze najciekawsze rzeczy, sprawy mógłbym opisać tylko jako anonimowy bloger.
W sumie po interwencji skasowałem lub zmieniłem kilka wpisów.
Ale do rzeczy. Zapraszam do lektury. Wszystko prawdziwe i bez bajerów.


Połowa lat osiemdziesiątych.  Żoliborz  przedwojenny. Znajomy A. mnie się pyta „czy mam ochotę 
się napić?”  „Dlaczego nie” odpowiadam. W końcu po co tego aż tyle naprodukowano? Przecież nie po to, żeby wylać do klozetu?
      Trochę o tym znajomym. Działacz sportowy, twórca Warszawskiej Ligi Szóstek Piłkarskich, w Stanie Wojennym handlował spirytusem i zbił niezły majątek. Tak, że teraz może spokojnie patrzyć w przyszłość:)
Jedni walczyli z komuną drudzy zbijali majątki.
Lepiej wyszli Ci co majątki zbijali. A i tak każdy teraz powie, że działał w Solidarności:)
 U A. W domu to było pełno flag Solidarności. W takiej scenerii to się  piło PATRIOTYCZNIE.
A . do mnie mnie, „no to chodź , idziemy na Cytadelę poznasz J. Oczywiście chodzi o dziewczynę.
Na Cytadeli, czyli Żoliborzu Oficerskim to mieszka elita kulturalno-finasowa.
Miedzy innymi Andrzej Wajda,  Krzysztof Zanussi, Krzysztof Piesiewicz, Alina Janowska i inni. Nie będę wszystkich wymieniał.
  1. powiedział mi nazwisko tej Jego znajomej. Okazało się, ze jest mi znane.
Mama J. To była ginekologiem-położnikiem z praktyka prywatną. Znana i zacna rodzina ginegologów jeszcze z przed wojny.
Ludzi zamożni. Ojciec J. To inżynier. A sama J. To mniej więcej w moim wieku.
Przeciętnej urody i na twarzy widoczne ślady od długotrwałego chlania. A chlanie to picie bez opamiętania. Rym przypadkowy:)
      Zdziwiłem się, że córka takich wykształconych, ustawionych i zamożnych rodziców tak pije.
Czytałem kiedyś w gazecie, że pewna pani ginekolog usunęła ciążę w 4 miesiącu. I pacjentka zmarła, ale nie od razu. Powiedziała kto jej tą ciążę usunął. I mama J.  (bo o Niej to czytałem)miała sprawę karną. Dostała 7 lat więzienia. Odsiedziała 5. To była bardzo znana wtedy sprawa karna.
Mama J. Była już siwiuteńka, ojciec też. Popijaliśmy ja, kolega A i J.
J. mi powiedziała, że jest alkoholiczką. Potem przyszedł Jej brat. Z jakimś policjantem. Przestraszyłem się, że coś nie tak.
Ale oni przyszli też pić. Pułkownik Milicji Obywatelskiej. To była szycha! Rozmawiałem trochę z ojcem J. O stropach w budynkach. Bo On był inżynierem budowlanym.
      Nagle zrozumiałem, ze Ci wykształceni, zamożni ludzie mieszkający w piękniej okolicy przeżywają tragedię. Dwoje dzieci jest alkoholikami!
Dlaczego tak się stało? Przecież w domu nie było przykładu. Przecież sąsiedzi to normalni ludzie? Czyja to wina? Może początek to był jak Pani ginekolog poszła do więzienia?
Przecież dzieci miały świetlaną przyszłość? A. padł pierwszy... ...Chrapał w czyimś łóżku. Pułkownik MO leżał na pięknym dywanie z rozpiętym mundurem jak Rejtan!
Ja rozmawiałem z J. Za dużo nie piłem bo chciałem z J. Zrobić to o czym facet prawie zawsze myśli. Jeśli myśli.
      Siedzieliśmy już razem na łóżku. Ale jak co do czego przyszło to nic z tego nie wyszło.
Niestety jak facet za dużo wypije to twarde łącze(nie chodzi tu o łącze internetowe robi się miękkie)
Za miękkie! Co najwyżej to można siusiu zrobić i spać się położyć.
I zasnąłem. Nie wiem kiedy. Budzę się, ale u siebie w domu. Też oczywiście na Żoliborzu.
      Matka krzyczy: „Co to za mundur milicjanta wisi na wieszaku”
Wytrzeźwiałem w jednej chwili!
Wróciłem do domu w mundurze pułkownika Milicji Obywatelskiej!
Szedłem tak rano przez centrum Żoliborza!
      Ale obciach! Jak ja się teraz pokażę?, Ile ludzi, znajomych mnie widziało?
Szybko wziąłem ten mundur pod pachę. Zaniosłem do J. i wziąłem swoją kurtkę......
Na drugi dzień jak wychodziłem do pracy to głowę schyliłem i czapkę z daszkiem na oczy. Wstydziłem się z domu wyjść. I nie chodziło o pijaństwo, tylko o ten mundur. Moje środowisko było negatywnie nastawione do MO i do komuny. I ja też!
Na samym dole sąsiadka do mnie: „Dzień dobry panie pułkowniku!”
Skurczyłem się jeszcze bardziej i pobiegłem do tramwaju............
Jeszcze parę razy potem kilka osób tak mnie przywitało. Chciałem się wynieść z dzielnicy...
Ale jakoś to przycichło. Tylko sąsiadka, której mąż był rzeczywiście pułkownikiem ale Ludowego Wojska Polskiego do dziś patrzy się na mnie jak na obraz i mówi do mnie „Panie pułkowniku” To przeżyję. Nie wyprowadzam Jej z błędu. Ma ponad 80 lat.
Opisałem to zdarzenie głównie z powodu  koleżanki J i tragedii Jej rodziców.
Dwoje dzieci-alkoholicy. Nie ma następców............to z czego się na starość cieszyć?
                        J. spotkałem po wielu latach. Niedobrze wyglądała. Powiedziała, ze brat jej umarł. Rodzice też nie żyją. Parter willi wynajęła jakiejś firmie a na górze sama mieszkała........
Potem już Jej nie spotkałem. Zresztą bym Jej nie poznał.
Taki też może być koniec znamienitego rodu jeszcze przedwojennych gineologów-położników
DLACZEGO?
Vojtek nie pułkownik!!!!!!
Ps. Fotki są z Żoliborza Oficerskiego. Chyba najpiękniejszej części Żoliborza.
Tu niedaleko na ulicy Kaniowskiej mieszkała  w willi J.


W jednym z takich segmentów na ulicy Kaniowskiej mieszkała pani ginekolog.


Dam scenarzysty y senatora PO Krzysztofa Piesiewicza na Cytadeli, czyli Żoliborzu Oficerskim.
U Niego też coś tam z narkotykami była balanga i to nie tak dawno.


Dom reżysera Keysztofa Zanussiego na Żoliborzu Oficerskim.
Teraz reżyser ma tez dom niedaleko Puszczy Kampinoskiej.


Dom cukierników Blikle. Tych od pączków:) Żoliborz Oficerski


Żoliborski dworek Andrzeja Wajdy. Cytadela

Post Scriptum.
Moja znajoma ze Szwecji(przedtem mieszkanka Żoliborza Oficerskiego) przeczytała to opowiadanie i tak to skomentowała na Facebook:

Witaj Vojtku ale się uśmiałam z opisu o ginekolog znałam ją bardzo dobrze to moja najbliższa sąsiadka ostatni segment i dalej już schody w duł do parku ona nie wiesz chyba że co dzień chodziła na ryby raniutko nad wisłę pytałam cy się nie brzydzi łowić z wisły bo ta śmierdzi a ona a wasze dupska to nie śmierdzą? Jak wyszła z więzienia to jeszcze nadal wykonywała swój zawód ale po cichu a jej syn rozpił się jak ją zamkneli curka jeszcze nie piła ale strasznie dawała i to starszym facetom d..y spadła na psy jak to się wtedy mówiło w tych czasach wszyscy jak na wsi wszystko o sobie wiedzieli i nie prawda że ten oficerski Żoliborz był taki pożądny Ja mieszkałam 4 dom w stronę parku od domu Zanusiego pamiętam jak jego kupił bardzo grzeczny był pan pamiętam jak budowała dom Janowska a moja mama się cieszyła bo na skwerku z jej mamą całe dni wysiadywały razem i wspominały przed wojenne czasy bo znały się z przed wojny szkoda że takie jest to życie że nie możemy się spotkać poopawiadała bym Tobie dużo i o Violeccie Villas jak mieszkała na Brodzińskiego i jak jako młodzi ludzie chodziliśmy do niej na czereśnie pozwalała rwać i żeby jeszcze jej rwać ja miałam najlepsze czereśnie na Kaniowskiej ale dziadek pilnował dzień i noc żeby nikt nie kradł nie ma już tych drzew ścięte są rosną tam tylko duże tuje i stoi duży nowy dom a w moim domu jest jakaś firma.Bo kupił ją hosztapler i za przekręty za Kwaśniewskiego dostał duży wyrok i zkonfiskowano jemu dom itd.Pozdrawiam E.


niedziela, 25 listopada 2012

Jadę na Pragę Północ.......


Pojechałem w niedzielę w pewnej sprawie na Pragę. Pragę Północ.
      Metrem z Żoliborza. Z przystanku Plac Wilsona. Chyba najładniejszy przystanek metra w Warszawie.
I nie dlatego, ze ja tu mieszkam:)
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIEKSZYĆ


Wychodzę na Placu Bankowym. I tam na takim kosmicznym przystanku łapię autobus na Pragę. Była dyskusja po co takie drogie wiaty na przystankach. Może i ładnie to wygląda ale bardzo drogie. No i właśnie mamy podwyżkę cen biletów na nasza komunikację.


Dotarłem na Pragę. Strasznie rozkopana! Budowa drugiej linii metra.
Załatwiłem co miałem załatwić(oczywiście nie chodziło o załatwienie się) i postanowiłem odwiedzić cerkiew praską. 
Główna ulica Pragi Targowa...nie istnieje! Żal mi mieszkańców Pragi! Spokojnie jak na wojnie!

. Jest ona właściwie symbolem Pragi. Praska Cerkiew.
A nigdy w środku nie byłem, no to poszedłem. 
      Była msza, śpiewał pięknie chór, zapach kadzideł,         pięknie, bogato ubrany pop, ludzie wchodzili ze świeczkami takimi cienkimi. Fantastyczna atmosfera Wschodu. Dookoła cerkwi sporo bardzo rogich aut...
Ale fotek nie można było robić. A szkoda. Taka egzotyka prosto w Warszawie!




 Ponieważ w przyszłą sobotę w Warszawie odbędzie się jubileuszowy, 50 Rajd Barbórki to poszedłem zobaczyć wracając z Pragi gdzie będzie  wejście na pierwszy odcinek specjalny na Cytadeli. 
      Musiałem to wiedzieć na pewno bo na Rajd Barbórki do Warszawy przybywa O. Z miasta G. Nad morzem B. No i nie mogę dać plamy  błąkając się po mieście gdzie się urodziłem i mieszkam.
Bo wiadomo, ze prawdziwy Warszawiak nie zna Warszawy.:)
      Kiedyś się spotkałem z koleżankami z bloga w Warszawie. Miały jakieś szkolenie. Pytają się mnie o trzy ulice po kolei a ja NIE  WIEM GDZIE TO JEST!
      Dlatego tym razem zrobiłem wizję lokalną. O. Z miasta G. Nad morzem B. Nie ma prawa się błąkać! No i nie mogę dać plamy, bo przed O. Nie wiem dlaczego czuję jakiś respekt. No nie wiem.
      O. ! Tu właśnie jest brama gdzie wejdziemy na pierwszy odcinek specjalny. Dowództwo Wojsk Lotniczych.
       Mam nadzieję, ze nie zrobiłem fotki szpiegowskiej. I od razu napiszę, że nie mam zamiaru nic wysadzać.  I przy okazji Otyś obejrzyusz sobie naszą Warszawską i Żoliborską Cytadelę.



     W poniedziałek wysłałem priorytetem pocztą polską nalepkę na autko Otysi.
Ale jeszcze nie doszło. Nie dość, że pociąg jedzie 8 godzin do Gdańska to jeszcze list idzie jak na razie tydzień!   a mam nadziję, ze karnet Otylia otrzyma przed rajdem. Bo kupiła go przez Internet. Niepokój jednak we mnie jest.



Otyś! Przybywaj!!!!!!!!!!!!!! Będą niesamowite emocje! Startuje kolega z pracy. Jako pilot. Już kilka razy startował w Barbórce.
Żegnam, spadam, czekam...........Czekam, spadam, żegnam:)
Vojtek z napędem na 4 koła do Turbootylii i wszystkich czytelników.

Ps. Właśnie Turbootylia zawiadomoła, że karnet na Barbórkę dostała i nalepkę rajdową też. No to kamień z serca mia spadł.
Za to ja zamówiłem przez Internet dodatkowy akumulator do aparatu Sony i znowu się będę denerwował czy przyjdzie przed Barbórką.
Jak tu  życ spokojnie???
Ps. 2
Przyszła bateria do aparatu Sony!!!!!!!!!
Ale szybko. To firma Opek przywiozła. Gratulacje!
Vojtek panikarz