Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolega Przemek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kolega Przemek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 czerwca 2013

Zegarkoman&moda

Z Przemkiem z bolga www.ladek22.bloog.pl  spotkałem się trzeci raz..
Przemek to oryginalny człowiek. Zbiera zegarki. Nazywam Go ZEGARKOMANEM.
     Raz Przemek  w Warszawie kupował zegarek szwajcarski i prosił mnie, żebym Jemu dotrzymał towarzystwa. Zatrudnił mnie jako ochroniarza. Cieszę się, że miał do mnie zaufanie. I że nie przyszło mi pójść sobie z tym szwajcarskich zegarkiem dalej :)
Zanim znalazłem ten sklep to musiałem się nieźle natrudzić. Bo prawdziwy Warszawiak Warszawy nie zna.
     No przecież nie zwiedzam miasta gdzie mieszkam!  Zwiedzają turyści. Od tego są.
A ja tu pracuję i mieszkam :)
      Tym razem Przemek był na zjeździe zegarkomanów Z CAŁEJ Polski. W hotelu Mariott. Po skończonej konferencji spotkałem się z Przemkiem i odprowadziłem Go na pociąg. Tym razem nie pociąg do zegarków.
Przemek też jest wolontariuszem w fundacji Anny Dymnej.
Czyli Przemek to bardo ciekawy i wartościowy człowiek. Że też taki człowiek chce mnie znać!
Podbudowałem się troszkę  :)
      U mnie w pracy jeden z dyrektorów jest ZEGARKOAMANEM. Ma w kolekcji 27 zegarków. W tym trzy kupił w tajemnicy przed żoną. Bo by go z nimi z domu wyrzuciła!
Za szastanie pieniędzmi.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Z Przemkiem przy Złotych Tarasach

I na Dworcu Centralnym

A to fotka z konferencji zegarkomanów. Zegarek stylizowany na polskie auto Warszawa z FSO. Cyferblat jest jak szybkościomierz w tym autku! Super!
A Fabryka Samochodów Osobowych to była moja pierwsza praca. Aktualnie zaorana. Dzięki Przemku za przypomnienie.



23 czerwca 2013 mieliśmy w naszej spółdzielni mieszkaniowej walne zgromadzenie członków. To jest raz w roku. Spółdzielnia mieszkaniowa jeszcze przedwojenna. Po prostu historia Żoliborza. W czasie takiego zgromadzenia porusza się najważniejsze sprawy spółdzielni. Tak jak sprawozdanie z działalności Rady Nadzorczej, działalności Prezesa itp.         Każdy członek spółdzielni oczywiście może zabrać głos.
      Nasza  Spółdzielnia jest w znakomitym stanie. Wyremontowana, remontowana na bieżąco.
W takim stanie dobrym dawno nie była. Jest po prostu dużo pieniędzy i mądrze są wydawane. Tak ja uważam.
      Ja między innymi byłem kiedyś w Radzie Nadzorczej. A teraz tam jest moja siostra. Wiceprzewodniczącą Rady Nadzorczej.
O naszych żoliborskich podwórkach pięknie napisał Pan Jarosław Abramow-Newerly. W książce Pt. „LWY MOJEGO PODWÓRKA”
Polecam. Dzisiejsze podwórka nie są i nie będą takie jak kiedyś. Koniec historii :)


A to narzędzia do głosowania na Walnym Zebraniu. Czyli narzędzia do "rządzenia spółdzielnią"
W tym elektroniczny przyrząd do głosowania.


W przerwie porozmawiałem sobie z Danutą(po lewej) i z Donatą. Wszyscy troje byliśmy kiedyś w radzie nadzorczej. A Donata jest teraz radną Żoliborza. I pasjonatką tej dzielnicy. I robi tu wiele dobrego. Danka też tryska energią i pomysłami. Tutaj tacy ludzie właśnie jeszcze mieszkają :)


Super śmietnik na jednym z podwórek. Terakota na podłodze. Jak się wchodzi do śmietnika to światło się zapala samo. A jak się wychodzi to się światło gasi. I oczywiście zapach jest rozpylony z perfumerii. O to dba supergospodyni Basia a pomaga Jej brat Adam. Bajka? Nie, prawda!

Jedno z podwórek. I to jest właśnie Zielony Żoliborz.



Niedawno poszedłem na Karkowskie Przedmieście w pewnej sprawie.
Patrzę a tu pokaz, rewia mody. W części bliższej Placu Zamkowego. Trafiłem na kolekcję Nataszy Pavluchenko. Piękne dziewczyny, dobra muzyka i lato……………
To czego chcieć więcej????
      Na Krakowskim zawsze coś się dzieje…….
A najpiękniejszą kolekcję ubrań to i tak ma O. z miasta G. nad morzem B.
I jest The Best !
A  pozdrawia Bad Vojtek :)

Na Krakowskim Przedmieściu............Ani jednego faceta!!!!!!!!!!!

I filmik zwyczajowo........

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Koniec wakacji 2011

No to po kolei(nie wszystko oczywiście) jak to teraz  leciało.
                Pojechaliśmy z żoną na wieś. Rybki ostatnio nie brały. Za częsta zmiana pogody, duchota itp.
Dużo zboża zostało na polu i gnije z powodu opadów. Trzeba będzie to zaorać.
Sąsiadka nasza na wsi niejaka Karolkowa ma staw.
Ustaliliśmy, że tam mogę sobie wędkować(jak ryby nie biorą na naszych łowiskach) ile chcę, ale polowa rybek należy do Niej:)
Nawet to mi się podoba.  Złapałem 18 karasi i Jej dałem 9.
Nasze karasie są już wypatroszone i zamrożone.
          Ja wędkuje a Jola czyta..........bomba atomowa nie oderwała by jej od książki!
Teraz czyta książki Pani Agaty Tuszyńskiej. To Joli znajoma.
Środowisko żydowskie, przedwojenna Warszawa itp............bardzo dużo fotografii.
Ja przejrzałem tylko fotografie, bo czasu nie miałem na czytanie. Poczytam na emeryturze..
      Wieczorami spacer po okolicy...Proszę zobaczyć jaka wysoka jest kukurydza!
Były wypadki, ze dzieci tam ginęły.
Dobrze mieć takie miejsce na wsi. Ale ma to też wady.
Bo nigdzie indziej prawie się nie jeździ!
Kliknij na fotkę, żeby powiększyć




Zadzwonił do mnie niespodzianie Przemek, znajomy z bloga.
Będzie w  Warszawie i czy możemy się spotkać. Oczywiście, że możemy a nawet powinniśmy.            Moja żona odetchnęła z ulgą, że to nie następna blogerka tylko facet:)
I żeby nie było ściemy to Przemek porozmawiał z Jolą telefoniczne.
Oblecieliśmy 100licę w exspresowym tempie i w temperaturze plus 32 stopnie Celsjusza!
Dworzec Centralny, Aleje Jerozolimskie, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście, Uniwersytet Warszawski, Plac Zamkowy, Rynek Starego Miasta, Rynek Nowego Miasta i centrum Zoliborza czyli Plac Wilsona.
Pożegnaliśmy się w CH Arkadia.
Przemek to bardzo ciekawy człowiek z małej miejscowości. Interesuje się miedzy innymi polska muzyką, polskim filmem. Ma bardzo duży zasób wiadomości.
Czyli jak to się teraz określa jest to człowiek pozytywnie zakręcony. I niepalący.
Zapraszam na Jego blog:  SUSZARNIA DLA NIECHCIANYCH RÓŻ



W Warszawie jest Festiwal Kultury Żydowskiej.
Po co ma to oglądać w TV jak mogę zobaczyć na własne oczy. W domu się jeszcze nasiedzę na starość. Jak dożyję:) Poza tym obiecałem wysłać fotki koleżance Ani z Izraela. Chodziliśmy razem do podstawówki. Naszą Ojczyznę opuściła w bardzo przykrych okolicznościach w 1968 roku. Po prostu była wyrzucona.
Byłem na ulicy Próżnej i Placu Grzybowskim gdzie jest Synagoga.
Przedwojenny zrujnowany dom Przy Próżnej był udekorowany zdjęciami obywateli polskich pochodzenia żydowskiego, którzy tu mieszkali. Nawet zawieszono szyldy sklepików żydowskich. Ten świat dzielnicy żydowskiej już nie istnieje. Zginął bardzo tragicznie i jest nie do odtworzenia.
Ale powinno się odrestaurować co się da.
Mój dziadek  dwa lata był nauczycielem w szkole żydowskiej na dzisiejszym Muranowie. Wtedy to się nazywała Dzielnica Północna...Mieszkali tam prawie wyłącznie Żydzi. Dziadek był gojem, czyli nie Żydem. I profesorem fizykiem optykiem.
I mama mi często opowiada to co dziadek opowiadał. A raz jak się tramwaje zepsuły to mama z ojcem przemierzyła tą dzielnice na piechotę.
I pamięta jak Żydzi wychodzili ze sklepików i zapraszali ich do środka:)
                     O Życiu Żydów też sporo wiedzieliśmy od naszej sąsiadki a mojej szkolnej koleżanki. Uli.
Też wyjechała z mamą do Izraela. Zostawili mojej mamie wszystkie meble bo wolno im zabrać tylko to co zmieści się w walizkach. Mama ma te meble do dziś.
Sfotografowałem młodych chłopców w jarmułkach. To co mnie uderzyło to  to, że byli bardzo uprzejmi.
„Proszę pana niech pan fotografuję, dziękujemy co pan by jeszcze chciał?”
To teraz się wydaje takie niedzisiejsze............
Raczej się spodziewałem „spieprzaj dziadu”, albo coś podobnego.
Pochodziłem sobie, byłem na wystawie obrazów Gierymskiego, zobaczyłem Synagogę.
I wróciłem na Żoliborz..........Trochę może poczułem na Próżnej ducha dawnych czasów.



Niespodziewanie do Polski przyleciał z USA Andrzej Z. Ps. Andrzejek.
U nas na podwórku każdy miał pseudonim.
Andrzej to kolega z piaskownicy, podwórka i szkoły.
Mieszka od wielu lat w USA. Przedtem w Californii a teraz w Luizjanie.
Skończył trzy wyższe uczelnie. Warszawskie Konserwatorium, Uczelnię w Bordeaux we Francji i prestiżowy Stanford w Californii.
Jest muzykiem.
Ale pracuje jak manager dużego przedsiębiorstwa multimedialnego. I lata po całym świecie. Do Polski tym razem przyleciał odwiedzić mamę.
Był u nas w domu, ale jeszcze w w przyszły weekend się spotkamy.
Najważniejsze, ze skontaktował syna z programistą w USA i może synowi on zleci zdalną pracę. Sprawdzi go.
Jak kiedyś pisałem syn był laureatem kilku konkursów matematycznych i informatycznego.
Andrzej to bardzo porządny gość!
Prawy, mądry, dobry i fajny po prostu.
Biegałem do Jego mieszkania na TV na Robin Hooda, Wilhelma Tella, Bonanzę, Zorro i inne seriale.
Proszę krótki filmik jak Jędruś gra Jana Sebastiana Bacha!
Andrzej nagrywał różnych kompozytorów w stroju epoki. 
Wraca do USA 7 września. Ja Jemu powiedziałem, że uciekł przed Tajfunem Ireną:)
U nas wieje jednak trochę mniej. Wiadomo w USA wszystko jest największe. Tajfuny też...
Pozdrawiam i do następnego wpisu!