Pokazywanie postów oznaczonych etykietą You Tube. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą You Tube. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 stycznia 2012

Amsterdam-Warszawa wspólna sprawa:)

Mój kanał na You Tube.
Oprócz fotografowania, wędkowania, pisania bloga  moja pasją jest filmowanie. Tak po amatorsku. Po prostu idę , filmuje i opowiadam to co widzę. Ta pasja ma też charakter dokumentalny. Pokazuje jak  cos się działo, było, zaistniało moimi oczami.
      Filmy są prawdziwe. To znaczy nie nagrywane sztucznie, nie pozowane, nie układane.
Filmowanie i kanał You Tube daje niesamowite możliwości. Przede wszystkim rozbity jest monopol mediów na informowanie. A jeden z moich filmów wykorzystano w TV Polsat.
      Na You Tube mam ułożone PLAYLISTY tematycznie. A są to Filmy o Żoliborzu mojej ukochanej dzielnicy od urodzenia, filmy o warszawskiej Pradze, którą jestem zafascynowany, Filmy z różnych manifestacji i filmy ze sportów motorowych.
I sporo jest filmów nie zakwalifikowanych do PLAYLISTY.
      Bardzo cieszą mnie różne opinie o moich filmach. I widzę że to jest potrzebne.
Najwięcej chyba komentarzy jest z zagranicy.
Rodacy, którzy mieszkają poza granicami Polski mogą zobaczyć swoje miejsca w kraju. Jak to teraz wygląda.
A to niektóre komentarze:

Moja Praga.... Kochana, najlepsza, nie raz zdyskryminowano mnie przy szukaniu zatrudnienia ze względu na miejsce zameldowania...A skąd? a to dziękujemy...
Stereotypom precz, tu mieszkają ludzie prawdziwi, szczerzy, którzy maja szacunek dla swoich korzeni, nasi jak to mówią "zbirzy" to sa bardzo honorowi ludzie, nikomu nie stanie sie krzywda bez przyczyny, tak samo jest na każdej innej dzielnicy...
KOCHAM MOJĄ PRAGĘ!!!!”

„Nie znam Warszawy zupełnie, poza dworcami kolejowymi, choć się tam nawet urodziłem. Oglądałem filmiki Pragę , Żoliborz, będzie więcej dzielnic? Dla mnie to nowość. Wybieram się do stolicy w sprawie pracy za moment. Chyba wypadałoby zabrać gps, heh. Coś mi się wydaje że nie mógłbym się zaaklimatyzować do takiego ruchu miasta.
ps. na filmikach jest zawsze spokojnie, czy kręcone w niedzielę ? pozdrawiam i życzę dalszych super odcinków o Wwa
Dziękuje za piekny film”

„moj dziadaek wychowywal sie na ul czarnieckiego w 1943 roku na jego dom-jedna z tych willi ktore widac spadla bomba dziadek przezyl byl wtedy przy studni nabieral wodę w domu zginela jego matka Helena Linowska po mężu Pęczek. zginęly jego 2 siostry Eugenia i Alicja i narzeczony siostry,dziadek mial 12 lat.
jesli czegos wiecej pan sie dowie o moich przodkach albo o tej historii będę wdzieczny „

A jak klikniesz na którąś z fotek to się przeniesiesz bezpośrednio do moich filmów.
A jest ich 84. I jeszcze będą:)




W Centrum Handlowym Arkadia w Warszawie dość często robię zakupy. I chodzę tam rano w sobotę lub w niedzielę. Bo lubię jak jest pusto i nie ma kolejek przy kasach. Do różnych rzeczy się w życiu przyzwyczaiłem ale nie DO KOLEJEK!
I się nie przyzwyczaję.
      Tym razem w holu głównym był wystawiony motocykl wyprodukowany w USA dla Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jest to motor typu chopper.
Jest ona na licytacji w serwisie Allegro. Ciekawe jak na tym się jedzie? Czy to wygodne?
Koło z tyłu tak grube, że może by się u nas na wsi przydał. Można dołączyć pług i pole zaorać. No i nie jadą zabawę w remizie strażackiej można by rozwalić!
Kliknij na fotki, żeby powiększyć!

Superszeroka opona!


Bardzo oryginalna felga :)



Zima w Warszawie jest zmienna. Raz mróz a raz deszcz. Choroba wybitnie grypowa.
Koncerny medyczne mają ZŁOTE ŻNIWA:)
Ja jestem silnie przeziębiony. Akurat teraz przez weekend może wydobrzeję?
Biorę leki takie bez recepty no i gorąca herbata, sok malinowy, cytryna itp.
No i nie jadę na zebranie wędkarskie na wieś koło Pułtuska.
Trudno. Zdrowie ważniejsze. A w pracy dużo pracy i tez nie chciałbym iść na zwolnienie lekarskie. Jak ktoś się głupi urodził to tak właśnie prace traktuje. Dobrze, ale dlaczego na mnie padło?
Młodsi koledzy raz po raz na zwolnienia lekarskie chodzą:)
      A druga fotka jest z zimy 2010. Warszawa nad Wisłą. Widok z Mostu Gdańskiego . Fotkę robiłem jak było minus 23 stopnie Celsjusza. Jak klikniesz w fotkę to zobaczysz film z tego spaceru nad Wisłą. Jest tam pod koniec sekwencja z napisem na rurze na mości EMILKO KOCHAM CIEBIE NAD ŻYCIE. Napisali to oczywiście robotnicy remontujący most.
     A do mnie pisała niejaka młoda Emilka i wyznawała, że mnie kocha. Za długo było spokojnie i napisałem do Niej, że ja dla Niej taki napis zrobiłem.
To był bardzo głupi dowcip!!!
Miałem odczynienia z Jej rodzicami. Że „taki stary facet chodzi po rurach i pisze bzdury”
I żebym to natychmiast zmazał! Ale wyjaśniłem  o co chodzi że to przypadek taki, ze ich córka Emilka i pewnie jakiś robotnik, który to namalował kochał jakąś Emilkę.  I to ponad życie.
     I dobrze się skończyło. Pozostajemy nadal znajomymi. Żeby to zobaczyć i posłuchać to trzeba zobaczyć ten film z przepiękną zima jak za Kołem Polarnym!



Gościnnie u mnie od czasu do czasu wystąpi Violettta z Amsterdamu. Jeśli ktoś ma jakieś pytania to proszę do Niej pisać. Zawsze odpowie. Viola zna Amsterdam lepiej niż ja Warszawę.
Viola ma parędziesiąt ton to pokazania i opowiedzenia!
Oprócz tego Viola ma serce i ogień. Pozyteczny ogień.
A to Jej opowiadanie o Amsterdamie i rowerach:


      Nie ma żadnego innego miasta na świecie tak zatłoczonego, usianego, zagraconego  rowerami  , jak Amsterdam. Mieszkańców nie mogą się doliczyć a co dopiero amsterdamskich rowerów. I od razu mowie: cyfry na Google tez się nie zgadzają. Wczoraj burmistrz miasta mówił: - siedemset siedemdziesiąt piec tys. mieszkańców. To -ze zlepisko całej amsterdamskiej ciżby - to 194 najróżniejszych obywatelstw z całego świata - to nie powiedział . A prawda! I ile narodowości najróżniejszej, tyleż ( w tysiącach)najróżniejszych rowerów.

      Oczy można wypatrzeć. !  Rowery w paseczki , kropeczki, kolorowe, czarne smutne, wesołe ,kwiatkami sztucznymi ozdobione, rowery farba odblaskowa pomazane, artystycznie pomalowane, rowery wraki gdzie tylko zardzewiała kierownica i dwa kola, (najczęściej spotykane),rowery sportowe i przedpotopowe. Amsterdam i rower to jedno! Od polowy lat osiemdziesiątych nowa moda - skutery. Wiec nasz amsterdamski rower dostał konkurencje. I jakoś tak pod koniec lat dziewięćdziesiątych pojawił się na amsterdamskich drogach rowerowych …..
      Bak fiest. Bak znaczy cos w czym można przenosić , przemieszczać, przewozić, bez pokrywy, fiest –rower. Ogólnie,, bakfiets,, to rower na trzech kolkach. Ja nazywam to czysto po polsku –chochla!
      No  bo stoisz na zakręcie a tu chochla nos pokazuje…., najpierw pierwsze kolo , dalej skrzynka z zawartością (dzieciaki ) a za skrzynia mamusia rozkraczona a pedałująca , za mamusia jeszcze krzesełko i jeszcze jeden maluch  do mamy pleców  przylepiony. O…. i najczęściej mamusia ma w prawej dłoni kierownice  roweru - lewej telefon……Te mamusie nazywam Świętymi krowami! Bo sa! Spróbuj stuknąć  nierozważnie!!!! Tu takie prawo:                         Kierowca samochodu ma prawo jazdy wiec zawsze jest odpowiedzialny! Stad towarzystwo rowerowe, to terroryści pieszych i wszystkiego innego co na drogach amsterdamskich -chcący czy nie chcący- się  znajduje.  
      Latem można jak w dobrym kinie  - rozsiąść się wygodnie na fontannie  (nogi w wodę jak gorąco) przy hotelu Amerykan(Leidseplein) masz zapewnione widowisko! Polecam!!! Dnia nie wystarczy ! Ale z wieczorka, jak już się z ciemnia ….widowiska cześć druga: Stoją  mandatowcy, władza nasza ukochana - amsterdamska policja. Stoją najczęściej w piątkę szóstkę i kasę robią. Za czerwone światło 90 euro, za to ze twój rower nie oświetlony, drugie 90. Masz pecha i nie masz żadnego dokumentu jeszcze stówa na dokładkę!!!!
      Ubiegłego roku, pewien Duńczyk miał naprawdę pecha. Wypożyczonym (w firmie) rowerem popedałował szczęśliwy poza Amsterdam na wydmy popatrzeć. Patrzył - a tu mu rower ukradli  ,szybciej niż zdążył się obejrzeć.  Zasmucony samochód jaki zatrzymał. Chłopaki z pomocą chętni i gościnni ! Wywieźli Duńczyka prawie pod Utrecht, ogołocili z portfela i wszystkiego wartościowego + dokumenty, w rowie zostawili. Doczłapał Duńczyk do stacji  i do pociągu….. kierunek Amsterdam.I ….. wylądował prosto w ramiona amsterdamskiej policji. I do wyjaśnienia sprawy -do ciupy! Na gapę w Holandii???? - To masz zagwarantowane! Bez dokumentow? –Ciężko podejrzany!!!! Jedno wskórał –w gazetach o nim napisali.
      A teraz trochę cyfr . Ile kradną rowerów statystycznie w Amsterdamie, nikt nie może się doliczyć. Dziś już nie- bo …..władze miasta tylko…. zabierają rocznie z ulic amsterdamskich około 40 tys. Tygodniowo 2 tys. Te oficjalnie ,,ukradzione,, rowery transportowane sa do Depopunktu w Amsterdamie północnym. Ogromny teren pod gołym niebem.
Jak właściciel –poszkodowany ,nie potrafi się okazać rachunkiem zakupu roweru, czy nie ma numeru wygrawerowanego na rowerze i  na innym   prawdomównym świstku, albo we własnej glowie, może sobie gwizdnąć i kłótnie, prośby, nie pomogą! Nie dostanie! Jak dostanie to jeszcze 10 euro kary płaci. Po trzech miesiącach jak właściciel się nie stawi , część rowerów na przetop a część …..do Afryki !!!! Ach niech tam!!! Podniosą statystykę - jak       Holandia pomocna biednym!    Polowa skradzionych dziennie / rocznie rowerów w ogóle nie jest zgłaszana na policje. Przejdziesz parę kanałów dalej i …odkradniesz . O   i jest nowa kara a chyba 175 euro- jak policjant przyłapie cie na kupowaniu roweru na ulicy….. najczęściej narkomani , bezdomni ,studenci tak dorabiają do domowego budżetu. I tak to w skrócie o rowerowym pedałowaniu  miasta Amsterdamu. A temat turyści i ulice –ścieżki  rowerowe  -to temat osobny!
       Codziennie dziesiątki potraconych, przestraszonych, uciekających, klnących, ogłupiałych i nie rozumiejących ze…. król to rower - poddany to przechodzący!
Kliknij na fotki, żeby powiększyć!

W Amsterdamie w styczniu 2012 roku już wiosna prawdziwa!



 To już koniec:)
Pozdrawiam serdecznie. Każdej, każdemu odpowiem jak będzie czytelny adres:)
Vojtek silnie zaziębiony jak rzadko kiedy...........