Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysławowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Władysławowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 stycznia 2014

Władysławowo czyli Władek

Jestem znów wśród żywych. Prawie każdy z nas miał odpoczynek od blogowania i należy to zrozumieć bez zbędnego wypytywanie się. Niektórzy mają już wieczny odpoczynek. Od blogowania oczywiście. Czyli zakończyli przygodę z prowadzeniem bloga.  Dziękuje wszystkim za pamięć i komentarze.
      Ale do rzeczy. Urlop tego roku spędzałem w Trójmieście oraz we Władysławowie i na Helu. A właściwie w mieście Hel.
I ten wpis będzie o wycieczce do Władysławowa.
      Nasze wschodnie wybrzeże zawsze powoduje u mnie sentyment i nostalgię. Bo tu w Stegnie po raz pierwszy zobaczyłem morze. W obecnych pokoleniach raczej tak nie będzie. Bo teraz często i gęsto się jeździ nad Morze Śródziemne, Adriatyk, Ocean. Ocean też widziałem w Irlandii. I tez widok wywarł na mnie ogromne wrażenie.
      Do Władysławowa pojechałem sobie autobusem. Właściwie to się mówi „do Władka” Byłem tam kilka razy z żona i synem. Mieszkaliśmy prywatnie u rodowitych Kaszubów. Od raz rzuca się w oczy Dom Rybaka jak się wjeżdża do tego miasteczka.
Chciałem się przejechać na taras widokowy ale ZAMKNIETE niestety. A widok stamtąd jest fantastyczny. I tu zamieszczę fotkę z pobytu w roku 2003
Sa tam dwa miejsca widokowe szeroki taras i nad tarasem szklana kula. Do szklanej kuli miałem lęk wejść ale go pokonałem. Poważnie(bo często żartuję) stamtąd widac kulistość Ziemi. Na drugiej fotce widać Półwysep Helski


      Za długo po Władku się nie włóczyłem. Dlaczego? Bo nie wiedziałem o której autobusy odchodzą. Linia kolejowa jest w remoncie. Bałem się, że mogę się nie dostac na ostatni autobus. Poszedłem oczywiście do portu. Kiedyś tu wędkowałem. Kocham klimaty portowe. Akurat miejscowi przypłynęli i oprawiali dorsze. Kiedyś była tu przetwórnia ryb i sklep w porcie. I jak wracaliśmy do Warszawy to się zaopatrywaliśmy w ryby w róznej postaci. Najczęściej wędzone. Teraz sklepu już nie ma. Dlaczego? NIE WIEM. Bardzo dużo rzeczy poznikało. Bardzo dużo rzeczy poznikało.

Dom Rybaka we Władku. A fotki powyżej pochodzą z tarasu przy szklanej kuli na samym szczycie. Może się w glowie zakręcić!


Wycieczkę zakończyłem obiadem niedaleko plaży. Dorsz. A co innego moglo być. Smacznego!


I zwyczajowo Krótki filmik filmik. Można posłuchac jak Bałtyk szumi



I oczywiście poszedłem sobie na plażę. Było trochę ludzi. Przypomnę, że to był październik. Nogi a jakże zamoczyłem. Woda zimna taka nie była.
      Pora wracać. A tu nie wiem gdzie autobusy odchodzą i o której??? Przecież we Władku nie będę nocował!
Trochę spanikowałem bo się późno robiło. Idę na postój taksówek i się pytam o cenę jazdy do Gdyni. Taksiarz mówi, że za 150 zł. pojedzie. Drogo cholera! Ale co robić?
      Zgodziłem się. Jedziemy do Gdyni a z Gdyni to już kolejką do Gdańska. Taksiarz rozmowny. Mówi mi, że jego córka wyszła za kapitana żeglugi wielkiej. Czecha. Panie, maja 4 dzieci!  On tak chciał. Niby pomoc domowa jest, budźet odpowiedni też. Ale córka jest cholernie zmęczona. Na co im tyle dzieci! ?
      Się nie odzywam. Potem oczywiście polityka. Czy będę głosował za odwołaniem Gronkieicz Waltz(było przed referendum). Kogo pan będzie wybierał w następnych wyborach? Migałem się od odpowiedzi jak mogłem. Bo albo on wyrzucił by mnie z taxówki albo ja jego. Tak się u nas dyskutuje. Nie ma zmiłuj się ! :)  Dojechałem jednak bezpiecznie do Gdyni a potem już za 5 zł do Gdańska.

Tu jest film "pełnometrażowy" Trochę za bardzo się powtarzam mówiąc. Ale zawsze pamiątka jest. Zapraszam serdecznie. Nastepny post będzie w przyszły weekend.
Pozdrawiam z serca Mazowsza.............


poniedziałek, 14 października 2013

Gdańskie Wakacje 2013, odcinek pierwszy

Miała być Chorwacja i Adriatyk a wyszła Polska i  Bałtyk. I bardzo dobrze. Nie mogliśmy z    Otylinką pojechać z dwóch przyczyn.
        Złamania nogi przez Koleżankę oraz to, że ja zrezygnowałem z kupna Forda(mieliśmy nim jechać do Chorwacji) i złożyłem zamówienie u siebie w Skodzie na Skodę. Dużo tańszy serwis i części!  Dla przykładu. W Fordzie śruba mocująca alufelgi to 300 zł a w Skodzie 120 minus 15%  rabatu pracowniczego. Też przy kupnie mam 15% taniej. Pierwszy przegląd w Fordzie to 600 zł, a w Skodzie mniej niż 300. 23 października moja Skoda Citygo schodzi z taśmy produkcyjnej w Czechach a po tygodniu ma być w Polsce.
        Do Gdańska pojechałem autobusem z firmy www.polskibus.com  Bardzo dobry przewoźnik, niedrogi, szybki, punktualny. Na pokładzie WC, Internet i stewardessa. Bilet to 45 zł. Można zarezerwować przez Internet, kupić u kierowcy czy w specjalnej placówce na dworcu Metro Młociny. Pomagają załadować bagaże. Postój 20 min. tylko w Ostródzie. Poruszając się publicznymi środkami komunikacji jest się jest bliżej ludzi, dokładniej się ich widzi, słyszy rozmowy i nawiązuje znajomości. A także poznaje się ceny:)
        Od razu jak do Gdańska pojechałem to poszedłem nad morze. Oczywiście spytałem się jak tam trafić przechodnia(lubię się pytać) Okazało się, ze prosto i od Bałtyku jestem około 1.5 km. To sobie oczywiście poszedłem pieszkom :)
I to była plaża w Gdańsku Brzeźnie. Proszę fotki poniżej. Bałtyk zobaczyłem pierwszy raz  po chyba 10 latach?

        Fantastycznie szumi, dużo muszelek, mało ludzi trochę knajpek otwartych i można zjeść.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ

Bałtyk w Gdańsku Brzeźnie 30.09.2013 roku po południu.

I zwyczajowo filmik gdzie można usłyszeć "morza szum, ptaków śpiew"


Godzinny bilet komunikacji miejskiej w Gdańsku to 3 zł  A 20 minutowy w Warszawie to 3.40 Więc dużo drożej.
         Że nie ma nic o Otyście i mnie? Na razie nie. Bo Otysia pracowała w pocie czoła a ja się koncertowo obijałem. Ja miałem urlop(Warszawiacy są znani z obijania się), Ona nie. Więc razem to byliśmy w soboty dwie. Ale "otem potem"

Udałem się oczywiście do Słynnej Stoczni Gdańskiej. Właściwie to oprócz Neptuna symbol Gdańska. Niestety tam to się nic już prawie nie dzieje. To jest teraz właściwie symbol upadku PRZEMYSŁU STOCZNIOWEGO jak mi powiedział miejscowy. Czy tak musiało się stać?
        Absolutnie nie. Są zamówienia na oceaniczne, olbrzymie pasażery . Ale te zamówienia realizują Finowie w stoczni w Turku. I mają zamówień na co najmniej 10 lat.
A produkcja takich ”pływających miast” a potem ich konserwacja i przeglądy to praca dla kilku tysięcy firm a także prestiż dla kraju gdzie się to produkuje.. Taki statek oglądaliśmy z Otylią w Amsterdamie. I tu go zamieszczę.
        Dla mnie to był smutny widok gdyż byłem wieloletnim pracownikiem przemysłu. Ogólnie a nie stoczniowego czy morskiego. Zaniedbane bardzo jest tez osiedle pracowników stoczni. I to w samym centrum Gdańska

 
 

Transatlantyk Costa Delizioza budowany w Finlandii w stoczni w Turku. Nie prawda , ze nie ma zapotrzebowania na takie okręty!


Zapragnąłem zobaczyć Gdańsk z wieży Bazyliki Mariackiej. To największy kubaturowo kościół w Polsce i zdaje mi się w Europie. Tego dnia była fantastyczna pogoda!
Trzeba pokona około 450 schodów, żeby tam się dostać. Kondycja wymagana :)
        Ale naprawdę warto! Fantastyczny widok! Wejście to 5 zł. Nie jest to dużo prawda?
Fotki mówią same za siebie………
 
 
 
 
 

I filmik proszę 


Postanowiłem, że tego nieplanowanego urlopu będzie kilka odcinków. Tak było ciekawie, zajmująco i pięknie. Następny w najbliższy weekend. A wszystkie fotki znad Bałtyku są w albumie Picassa o tu: NAD BAŁTYKIEM. Ułożone chronologicznie czyli ostatnie są na końcu.
Vojtek w pierwszy dzień pracy po urlopie.