Poszedłem pozałatwiać sprawy rodzinno zawodowe korzystając z urlopu. Mam 16 dni zaległego urlopu z zeszłego roku.
Na Starym Mieście w Dzień Dziecka spotkałem przy Syrence takie o to przedszkole. Ubrane w kurtki jakie noszą robotnicy drogowi:)
Oczywiście nazwa przedszkola nie po polsku. Ciągle jeszcze mamy kompleks niższości?
Wstydzimy się polskiego języka?
„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!”
I jak słyszałem te dzieci idą na LUNCH a nie na obiad...!
Dobrze, że chociaż ja jeszcze jem obiady i śniadania.
Smacznego!
Jeśli klikniesz w każdą z poniższych fotek, to ona się powiekszy do naturalnych wymiarów.
Jeśli klikniesz w każdą z poniższych fotek, to ona się powiekszy do naturalnych wymiarów.
Idąc w kierunku przystanku autobusowego posłyszałem gwar, muzykę dobiegającą z Pałacu Prezydenckiego.
Podszedłem bliżej i się okazało, że Prezydent wyprawił dzieciom Dzień Dziecka:)
Spytałem się czy mogę tam wejść, bo nie jestem dziecko(chociaż dziecinnię)
"Proszę bardzo" odpowiedzieli agenci ochrony. Musiałem wszystko z kieszeni powyciągać i przejść przez specjalną bramkę. Wszystkie mamy, ojców i wózki dziecięce też dokładnie sprawdzali. Bo może jakieś dziecko bombkę przemycić lub jakiś inny ładunek wybuchowy zabrany prosto z piaskownicy. Prędzej w piaskownicy to można znaleźć psie gówno za przeproszeniem niż jakąś bombę!
Po raz pierwszy byłem na tym dziedzińcu i widziałem Krakowskie Przedmieście oczami bywalców Pałacu Prezydenckiego. Zapraszam na krótki filmik.
Ale wrażeń to jeszcze za mało jak na jedno przedpołudnie!
Przechodząc koło Hotelu Bristol natknąłem się na pisarza Janusza Głowackiego.
Pytam się Jego czy On to ON. „No tak ja to ja” pada odpowiedź.” Chciałem się pisarza spytać o parę rzeczy, ale nie skory był do rozmowy. Nawet jak Jemu powiedziałem, ze mam Jego książkę w domu pt. „Z głowy” Coś był nie w sosie, nie wyraźny ?
Może Go zmęczyła młodziutka żona?
W każdym razie bardzo dobrze wygląda! Myślę, że każdy facet chciałby tak wyglądać w takim wieku. Gratuluję.
Pojechaliśmy z żoną do tej fontanny w piątek wieczorem. Pooglądać lasery i bajery.
Fajnie było, ale czuliśmy niedosyt.
Okazało się, ze największe bajery, lasery, rowery i muzyka jest z soboty na niedzielę.
No to się jeszcze raz wybierzemy. Ale i tak byliśmy zadowoleni ze spaceru i wyjścia z domu.
Tym bardziej, ze moją żonę ciężej jest wyprowadzić z domu niż kogo innego.
Wróciłem z weekendu na wsi. Bardzo mi się udał! Złapałem w sumie dwa karpie i karasia o długości 39 cm! Złapałem tez kilkanaście dużych leszczy, ale wypuściłem je. Możemy je brać dopiero od 1 lipca.
Odpoczywam tam od zgiełku wielkiego miasta i oglądam to czego w mieście nie widzę.
Odwiedziłem Zbyszka miejscowego kawalera. Zbyszek pokazał mi już słynną jego obrączkę na nodze a także nadajnik w domu jaki mu zainstalował straszliwy, bezlitosny polski sąd.
Ten wyrok nasz kawaler otrzymał za notoryczne jeżdżenie po pijaku rowerem.
Zbyszek musi być w domu od godziny 6 wieczorem do 6 rano.
Odwiedziłem go po 18 wieczorem, więc to ja musiałem skoczyć i skazańcowi przywieźć skuterem kolację czyli ćwiartkę wódki + 3 piwa.
Oglądałem w National Geografic jak takie obroże zakładają dzikim zwierzętom.
Może i Zbyszka pokażą w National Geografic?
Przydało by mu się parę złotych! I najlepiej niech zapłacą od razu PRZELEWM!
Ja piłem tylko herbatę.
Ale na wszelki wypadek wypuściłem skazańcowi powietrze z opon. Przed udaniem się do swojego domu.
Jak się obudził to na pewni mnie zwymyślał za ten rower.
Ale bezpieczeństwo na drodze jest najważniejsze!
Jeśli któraś z Was szuka męża, to Zbynio jest DO WZIĘCIA!
To już koniec wrażeń:) A przynajmniej nie o wszystkim tu można napisać.
Pozdrawiam i każdemu odpiszę jak zostawisz ślad!
Jak klikniesz w fotkę tu na blogu to ona się powiększy do naturalnych rozmiarów. Polecam obejrzenie krótkich filmików!












