Najpierw 1 maja poszedłem sobie na miasto. A co będę w domu
siedział. Posiedzę sobie na emeryturze jak dożyję.
W Warszawie 1 maja na czerwono. Demonstrowały partie,
organizacje lewicowe. Pierwszy maja to Święto Pracy. Teraz to się nie obchodzi
tak jak kiedyś. Ale kto chce to obchodzi. Różnica jest taka, że kiedyś było
Święto Pracy i była praca. Dziś jest Święto Pracy ale bez pracy. To co tu
świętować????
Idę a tu patrzę pochód. Na czele Piotr Ikonowicz i Anna
Grodzka. Piękna hiszpańska muzyka i tańce. Doszliśmy aż do kancelarii Premiera.
A tam Piotr Ikonowicz puścił rewolucyjny tekst do Premiera. Warto posłuchać! I
to jest opozycja :) !!!
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ
Niektóre postulaty partii Ikonowicza są też postulatami
opozycji parlamentarnej. Na przykład ZNIEŚĆ UMOWY ŚMIECIOWE jak i budowa
mieszkań dla ludzi nie zamożnych.
Teraz jest tak, że jak nie masz pieniędzy na mieszkanie
prywatne TO SPADAJ POD MOST!
Rząd nie będzie sobie zaprzątał głowy jaki i gdzie mieszkasz.
Twoje zdrowie Twoja sprawa!
Masz pecha jak chory jesteś! A w ogóle granice są otwarte to
zawsze możesz z kraju wyjechać. A nie biadolić i psuć narzekaniem wizerunek
Polski
Przemówienie Piotra Ikonowicza pod kancelarią Premiera. Plomienne i rewolucyjne :)!
Wracam już do
domu………..A tu niedaleko Świętokrzyskiej pochód się formuje SLD. To sobie pójdę.
A co będę w miejscu stał? Już się rozbujałem to tak od razu nie stanę.
Leszek Miller znowu w formie. REINKARNACJA.
Nastrój jak przed laty………….prawie bajecznie.
Pamiętam jak kiedyś na rybki z ojcem jechałem Pierwszego
Maja to nas zatrzymała milicja i się pan władza spytał DLACZEGO NA POCHODZIE
NIE JESTEŚMY?
Ojciec odpowiedział: „na rybki jedziemy”
A milicjant NATO: „ma pan szczęście, że ja też wędkuję” i spierd…………….szybko
mi stąd!!!!!! Łza się w oku kręci. :)
3 maja mieliśmy na wsi niedaleko Pułtuska otwarcie sezonu wędkarskiego. Należę tam do Towarzystwa Wędkarskiego. Ma ono fotmę prawną. Zarybiamy, wędkujemy, sprzątamy, pilnujemy. Piękna okolica. Północne Mazowsze. Mniej uczęszczane i znane niż Mazury. Fajny odpoczynek od wielkiego miasta. Na zawodach zawsze jest poczęstunek, ognisko i grill. Tym razem pogoda nie dopisała. Ale nie szkodzi. W sercach była radość i zapal do walki. Też dlatego, że nareszcie zima się skończyła.
Zawody trwały 3 godziny. Kolega, który zwyciężył złapał 7.2 kg rybek. A więc sporo jak na taką pogodę!
Zawody nie są obowiązkowe. Ja startuję tylko raz i na otwarcie sezonu. Za zawodami wędkarskimi nie przepadam. Na rybki ia na wieś nie jeżdze dla rywalizacji.
Zjeżdząją się zawodnicy. Tłok jak na Marszałkowskiej:) Dlatego ja za bardzo zawodów wędkarskich nie lubię i startuję tylko raz.
Sprzątanie terenu...to jest plon :)
Zapisywanie się zawodników do zawodów i losowanie stanowisk. Dobre stanowisko może się przyczynić do zajęcia dobrego miejsca w zawodach. W róznych miejscach inaczej ryby biorą, żerują.
Zwycięzcy zawodnicy. Jak na taką zła pogodę to bardzo dobry wynik. Gratuluję! Po zawodach wszystkie ryby lądują z powrotem w stawie.
I poczęstunek po zawodach. Było smacznie i fajnie:) Z lewej strony zdobywca drugiego miejsca.
Prezes naszego Towarzystwa Jurek wręcza puchary zwycięzcom. Zapraszam też na krótki filmik Gratulacje jeszcze ode mnie!!! :)
A to moja zdobycz. Karp. Jest już wypatroszony i zamrożony. Dwa takie złapałem ale po zawodach.



















