Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kopcie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kopcie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 maja 2012

Majowy weekend&Bartek z Kopci&Król Norwegii

W tym roku dość późno pojechaliśmy na pierwszy weekend na wieś. To i tak cud, że udało mi się żonę namówić.
       Ma bardzo dużo pracy, klientów. Jest dobra w tym co robi.
Ale zdaje mi się, że jest pracoholiczką:) Lepiej to chyba jednak niż alkoholiczką:)
       Północne Mazowsze, okolice Pułtuska.
Wędkowanie, fotografowanie, czytanie książek( Jola) i to co cię chce:)
Pojechałem na pobliski staw raniutko. Budzik sobie nastawiłem na 3 rano. Jest wtedy jeszcze ciemno. Proszę zobaczyć na minifilmiku.


Potem zaczyna się świt. Jak już wędki zarzucone(dwie) to słońce wschodzi i robi się takie piękne i czerwone! I bardzo szybko szybuje w górę . Widać to gołym okiem.
KLIKNIJ NA FOTKI, ŻEBY POWIĘKSZYĆ!
Wschód słońca. Jak wędkuję to słońce mam za plecami

Pierwsze brania są najczęściej rano. Złapałem tego dnia w sumie trzy liny.
Ale wypuściłem do wody bo do końca czerwca linów do domu nie zabieramy, bo mają tarło i przychodzą na świat młode linki. To niech sobie przychodzą. Trzeba im to umożliwić.
Złapałem trzy liny. Około 35 cm każdy. I z powrotem się w wodzie znalazły


Coraz więcej kolegów stosuje nowoczesne metody wędkowania. Za pomocą motoróweczek wynoszących przynętę i zanętę w punkt jaki się chce:)
Motoróweczki zdalnie sterowane.
Ja wędkuję tradycyjnie.
Zdalnie sterowana motoróweczka do wynoszenia zanęty i przynęty w dowolny punkt na wodzie. Zobacz tez na filmiku jak fajnie pływa:)


Na wsi w domu przybył nam nowa lokatorka. Suka Psota ze swoją córeczką.
Uniknęła pogromu! Wiecie co się na wsi robi z niepotrzebnymi nikomu szczeniakami i małymi kotkami???
Morduje się w okrutny sposób. I każdy tam o tym wie. To też wiejska tradycja.
Psotka teraz dogaduje się z kotami, które dotychczas u nas rządziły.
Suka Psotka ze swoją córeczką. Zapraszam na króciutki filmik


Współlokatorka Psoty


A tu si ę zatrzymujemy i mieszkamy......Okolice miasta Pułtuska. Śliwa i bez przed samym domem.


Jednego dnia skoczyliśmy sobie do Pułtuska z żoną. Jola spotkała się ze swoją kuzynką.
Przyjęła nas kawą, herbatą i ciastkami i sobie pospacerowaliśmy po Pułtusku. Głównie w okolicach Zamku i nad rzeką Narwią.

Zamek w Pułtusku. Mieści się tam teraz Dom Polonii, hotel i super restauracja. Oraz moja żona Jola ze swoją kuzynką Bożeną.

Wróciliśmy do domu szczęśliwie nowym objazdem miasta Serocka. Jest już gotowy i fajnie się jedzie!
Objazd miasta Serocka. Pięknie się jedzie, bez korków i szybciej!


Dostałem taki oto mail: 
 „Witam VojteK.Jestem jednym z mieszkancow wsi Kopcie o ktorej tak piszesz i przedstawiasz na zdjeciach.Chcialem rowniez podzielic sie informacja ze jeden z twoich kolegow Zenon S......... znajdujacy sie na zdjeciu nalezy do mojej bliskiej rodziny,rowniez rozpoznalem drugiego z nich Andrzeja tego najmniejszego z chlopakow na zdjeciu.A do domu pod lasem do ktorego tak jak piszesz czesto chodziles to obecnie ja mieszkam.Pozdrawiam”

I drugi mail od Bartka:
„Witam.Jak zapewne juz wiesz mam na imie bartek jestem bratankiem Zenka i reszty wujkow,czytajac twojego bloga nie moglem uwierzyc ze piszesz o Kopciach a takze o moich bliskich i domie ktory znajduje sie pod lasem.Odpowiadajac na twoje pytanie jak trafilem na twoj blog,szukalem w internecie jakiejs wiekszej notki na temat wsi Kopcie,mieszancow  takze histori i nic naprawde ciekawego nie znalazlem procz twojej opowiesci,ktora czytam kolejny raz i porownuje jak sie to wszystko zmienilo nie do poznania.Ja obecnie przebywam za granica naszego kraju ale bede w lipcu tego roku w polsce na urlopie,wiec serdecznie zapraszam Ciebie wraz zona do domu pod lasem.”

       Bartek to syn Stasi. Stasię doskonale pamiętam! Bo w tej rodzinie było pięciu braci i Stasia jedna!  Wacek, Zenek, Leszek, Jurek i najmłodszy Andrzej. No i Stasia. Tam w dzieciństwie na  wieś jeździliśmy a opisałem to tu: WIEŚ KOPCIE
       Bartek szukał coś na temat  wsi Kopcie w Internecie i trafił na mój tekst. Wystarczy wpisać w Google: Wieś Kopcie Świętokrzyskie  i tak jest mój wpis o wakacjach na ej wsi!
Bardzo się cieszę! To potwierdza konkretnie, ze warto pisać bloga. Że nie pisze się tylko dla siebie i swoich wspomnień.
Dzięki temu mojemu tekstowi  Bartek może zobaczyć, przeczytać o przeszłości swoich rodziców ,  kuzynów i samej wsi Kopcie. Przepięknej wsi wśród jeszcze piękniejszych Lasów Świętokrzyskich.
       Niestety dwoje z rodzeństwa S. Już n ie żuyje. Stasia i Jej brat Zenek a mój rówieśnik i najlepszy Kolega.

Stasiu i Zenku! Owszem na Ziemi Was niema. I mnie kiedyś nie będzie. Ale jesteście w niebie, w sercach i w cyberprzestrzeni.
Spotkamy się tam wszyscy. Tylko kolejność nie znana.
       W lipcu pojedziemy z żoną na wieś, żeby spotkać się z Bartkiem w domu rodziny S na Kopciach. I jeszcze raz wrócą wspomnienia beztroskiego dzieciństwa.....
A na fotce Bartek wraz z żoną w Anglii, oraz Bartek syn Stasi na Kopciach przed domem , w którym i ja sporo czasu spędziłem:)
Dom szanownej rodziny S pod samy lasem. I dawna fotka z kolegami ze wsi Kopcie. Po lewej moje trzy siostry. Najmłodsza nie  żyje. Tak jak ś.p Zenek mój rówieśnik.

Bartek z żoną w Anglii i przed domem na Kopciach. Domem też moich beztroskich wakacji. I ja i moje siostry z kolegami ze Wsi Kopcie w Świętokrzyskiem
By\ło, minęło w sercach zostało. A także na fotkach i w Internecie. I bardzo dobrze!


Przechodziłem sobie koło Hotelu Sheraton. Patrzę a tu dużo policji i kawalkada pojazdów.
       Ale nie za bardzo wiedziałem kogo tak pilnują w Sheratonie.
A ja szedłem Nowym Światem to słyszę wyjące wniebogłosy  syreny aut policyjnych i jedzie jakaś kawalkada. Już myślę ZNOWU JAKAŚ MANIFESTACJA!!!!!!
Ruch zatrzymali...a to się okazało, ze Król Norwegi sobie jechał!
I nawet się nie zatrzymał, żeby ze mną porozmawiać!
       Wasza Wysokość! Korona by Wam z głowy nie spadła z tego powodu. Tym bardziej, że jej nie  zauważyłem.
Jak będę w Norwegii to liczę też na podobne przyjęcie.
      Królem co prawda nie jestem, ale imałem się innych też pożytecznych zawodów:)
I nadal się będę imał bo mamy pracować aż do śmierci.
Życzę Królowi Norwegii fajnego pobytu w Warszawie!
Na fotkach po Hotelem Sheraton w Warszawie w oczekiwaniu na Króla Norwegi. I filmik z przejazdu królewskiej kawalkady Nowym Światem.

Pozdrawiam wszystkich Internautów. Każdej, każdemu odpowiadam jak zostawi czytelny ślad do swojego miejsca w necie.
Za tydzień wpis da Violka z Amsterdamu

Ps. Zmieniłem fotkę w nagłówku, bo zbliża się EURO 2012

piątek, 15 lipca 2011

Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie

Na wieś Kopcie w Świętokrzyskie jeździliśmy w dzieciństwie na cały miesiąc. Dlaczego tam?
     Moja mama wraz z ojcem znalazła się tam po Powstaniu Warszawskim. W gospodarstwie Pani Lisowskiej.  Ludność Warszawy Niemcy wypędzali z miasta. Na wsi dziadek zajął się nauczaniem miejscowych ludzi. Był profesorem i dyrektorem fabryki przed wojną. Mama była tam sama z dziadkiem. Wujek brat mamy znalazł się w Niemczech w obozie jenieckim(walczył w Powstaniu) a ciocia Halinka zginęła niestety w Powstaniu.
              I długo po wojnie Pani Maria Lisowska zapraszała nas tam co roku na wakacje. Ojciec nas tam autem zawoził a potem po miesiącu po nas wracał.

Więc byliśmy tam sami z mamą. Ja i moje trzy siostry:)
Pamiętam jeszcze jak tam prądu nie było i używało się lamp naftowych. I pamiętam do dziś ich zapach!
             Dla ludzi z Warszawy to była frajda.  Cicho wieczorami i ludzie chodzili spać  z kurami. Na tej wsi oczywiście wtedy nikt auta nie miał i nawet motocykla.
No i wszyscy prawie chodzili na bosaka!
Najbliższy sklep był w sąsiedniej wsi Szałas. To okolice Skarżyska Kamiennej, Stąporkowa i Końskich.  Przepiękne lasy świętokrzyskie pełne grzybów, jagód, jeżyn i poziomek.
     
Jagody zbieraliśmy na wyścigi. Potem moja mama z Panią Lisowską robiły pierogi z jagodami.  Podawane ze śmietaną i cukrem. Śmietana od krowy a nie ze sklepu: Pani Lisowska miała piękną drewnianą chatę krytą słomianą strzechą. I wielki piec. W tym piecu piekło się chleb i ciasta, suszyło się grzyby.
Pościel była lniana własnej roboty.  A materace to sienniki.......trudno o lepszą frajdę dla mieszczuchów ze stolicy!

Pani Marii pomagaliśmy. Zbieraliśmy szyszki i drobne gałęzie na opał do pieca. Bo gotowało się na ogniu. Gazu oczywiście nie było.
    Po śniadaniu wychodziłem z domu na prawie cały dzień. Szedłem  najczęściej na koniec wsi pod las do rodziny Ściegiennych. Tam było pięcioro dzieci. Najbardziej lubiłem rówieśnika Zenka.
Pomagałem w sianokosach i w żniwach. Dla mnie to była zabawa a dla nich codzienna praca.
Najbardziej lubiłem jechać na olbrzymiej kupie siana na wozie ciągnionym przez konia!
Raz wóz wjechał na korzeń wielkiego dębu i się przechylił.
W jednej chwili spadliśmy razem z sianem na ziemię:) Ale nikomu nic się nie stało.
Wieczorami paśliśmy krowy w lesie i paliliśmy ognisko. I pieczenie ziemniaków.
Po zwózce siana do stodoły skakaliśmy sobie na to siano z wysoka!
        Z chłopakami od Ściegiennych też ryby łapaliśmy. W leśnej rzece. Robiło się  tamę z piasku i wiadrami się wodę wybierało. Potem rękami się wyciągało ryby-miętusy spod korzeni.  Już w domu ściągało się z nich skórę i gotowało...
        Czasami mama pozwalała iść tam na nocleg na siano do Ściegiennych. 
Wszystko dobrze się skończyło. Ale mieliśmy też niebezpieczne zabawy.
Próbowaliśmy popalać papierosy w stodole pełnej siana!
Oczywiście rodzice o tym nie wiedzieli.
Jak by się to wszystko zapaliło to pewnie  z życiem byśmy nie uszli. Teraz jak o tym pomyślę to aż mnie ciarki przechodzą. I dziś rodzice nie wiedzą o wielu rzeczach co robią dzieci.
W Lasach Świętokrzyskich  była bardzo rozwinięta partyzantka. I było tam dużo pozostałości po wojnie. Karabiny, naboje, bomby.
I my to zbieraliśmy. I od czasu do czasu granaty odpalaliśmy w ognisku. Bóg nad nami czuwał. Nic się nie stało. Ale w tamtych czasach było bardzo dużo wypadków śmiertelnych od niewypałów.
Mam też oczywiście o tym nie wiedziała. Chyba jednak za duże do mnie miała zaufanie:)
Zebrałem pokaźny zbiór niewypałów i schowałem w szafie. Jak ojciec po nas przyjechał to znalazł to. O mało lania nie dostałem!
Zabrał to i zawiózł na milicję.  Pani Lisowska przysyłała nam co roku w paczce suszone prawdziwki. Zbierane przez siebie i suszone na swoim piecu. To były grzyby!
Wieś Kopcie była otoczona lasami. Lasy po horyzont!
I to był prawdziwy odpoczynek do wielkiego miasta. Pod koniec miesiąca ojciec po nas przyjeżdżał i wracaliśmy do Warszawy. Na dwa, trzy dni. Przepierka w pralce Frania:)
A potem na miesiąc do Kwidzyna do babci i stryjostwa. Ale to opisałem poprzednio.
Jak ojciec po nas przyjeżdżał to spał u Pani Lisowskiej jedną noc i żeśmy autem robili wycieczki. Do Dębu Bartka, do Świętej Katarzyny, Do Kielc. I też wycieczki piesze lasem na Świną Górę.......To była daleka wyprawa.... Niedaleko Dębu Bartek(najstarszy dąb w Polsce) mieszali znajomi rodziców. I podejmowali nas obiadem......

        Parę lat temu pojeździłem z żoną po śladach moich dawnych wakacji. Byliśmy i na Kopciach. Wieś wchłonął już prawie las...opustoszała. Spotkaliśmy jedną osobę co pamiętała mojego dziadka Tadeusza. I opowiedziała nam o nim jak tam prowadził nauczanie. Bardzo mi było przyjemnie. Żadnego kolegi z dzieciństwa nie spotkałem. Żyje jeszcze siostra Pani Lisowskiej. W Domu Opieki w Końskich. Mamy z Nią kontakt. Na tą wieś chcę w tym roku pojechać jeszcze raz. I może odwiedzić parę chat. A na pewno fotki zrobić. To była prawdziwa POLSKA WIEŚ. Kobiety chodziły do kościoła w zapaskach. Takich nakładanych na ramiona.


Ten wpis chciałem głównie dedykować Pani Marii Lisowskiej i mieszkańcom wsi Kopcie i okolic. Pani Maria Lisowska jakiś czas przechowywała u siebie w domu majora Hubala. To była odważna, dobra i bardzo pracowita kobieta. Jak wszyscy mieszkańcy tych pięknych okolic. Mam nadzieję, że może któraś z tych osób trafi na ten wpis:)
Pozdrawiam z Mazowsza
Vojtek
Ps. Wszystkie fotki robił mój ojciec radzieckim aparatem małoobrazkowym Zorki. I sam w ciemni wywoływał fotki.



Od lewej Pani Lisowska, siostra Kasia i moja mama


Na tej fotce od lewej są moje trzy siostry, rodzina Ściegiennych, drugi kolega i ja


Od lewej ja, najmłodsza siostra Kasia(nie żyje), Zośka, Marynia i moja mama.


Na kopie siana na furmance!

Od lewej: Ja, Pani Lisowska, moja mama z Kasią, Marynia i Zośka


Moja siostra Zośka z koleżanką ze wsi:)