Połowa lat 60 tych. Epoka Beatlesów! Fotki Beatlesów na ścianie w moim pokoju. Szkoła podstawowa.........
Urodziłem się i wychowałem na WSM- owskich podwórkach. To była moja mała ojczyzna. WSM to skrót od Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Spółdzielnia przedwojenna. Pierwsze domy powstawały w latach 1924......
Tak zwany Żoliborz Inteligencki. Ta nazwa może dziś śmieszyć. Ale była zgodna z prawdą.
Koledzy, koleżanki z podwórka to było coś więcej niż rodzina. Przypominam, że ja pochodzę z wyżu demograficznego. Dzieciństwo kojarzy mi się nieodłącznie z wesołym krzykiem dzieci na naszych podwórkach.
Parę lat temu wybrano mnie do Rady Nadzorczej tej Spółdzielni. Więc jednak źle mnie nie zapamiętano:)
Ale do rzeczy. Na naszym podwórku na Koloni 5 mieszkała Pani W.
Pani ta hodowała rasowe owczarki alzackie i sprzedawała do Milicji Obywatelskiej. Miała w Milicji stałych odbiorców bo Jej psy były bardzo dobre. W tresowaniu pomagał Jaj mąż. Z zawodu drukarz. Całe życie pracował na trzy zmiany.
Pani W i Jej mąż z psami często przebywali na podwórku, spacerowali itp. I nigdy, przenigdy się nie zdarzyło, żeby Jej pis rzucił się na kogoś!
Prosili tylko, żeby psów nie głaskać i nie dotykać. Psy Pani W grywały też w filmach gdzie powinny być wilki. I grały właśnie wilki. Na przykład w Potopie grał Bej.
Pani W wiedziała, że moja mama bardzo lubi psy. Zaproponowała mojej mamie, że będzie podrzucała psa Dingo na cały dzień. do nas. Będzie razem z Dingusiem(tak go nazwaliśmy)dawała miskę z jedzeniem i parę złotych. Nie wiem ile to było?
Mama moja wtedy nie pracowała. Ojciec sam pracował na dom i 4 dzieci.
Bardzo dobrze zarabiał. Chciałbym ja tyle teraz zarabiać!
Ale to nie na temat:)
Bardzo się cieszyliśmy, że Dinguś u nas był! Wesolutko było, chodziliśmy z niem na spacery, nad Wisłę nad pobliski Kanałek na Kępie Potockiej.
Był bardzo posłuszny i nas pilnował.
Za parę dni Pani W mówi do mojej mamy „Proszę pani proszę, ze by Dingo nie skakał u pani po łóżkach, bo jak wraca do nas do domu to zaczął się na łóżku kłaść”
No i musieliśmy jednak Dingusia ostrzej trzymać.
Raz cała nasz czwórka poszliśmy do szkoły. Mama wybrała się na bazar. Wtedy to się mówiło „na targ”
Dinguś sam w domu został. Mieszkanie nie zamknięte na klucz. Wtedy u nas MAŁO KTO ZAMYKAŁ MIESZKANIE NA KLUCZ! A jeśli już zamykał, to klucz zwyczajowo był pod wycieraczką:)
Takie były czasy. Trudno niektórym w to uwierzyć. Spece od zabezpieczeń antywłamaniowych nie MIELI CO ROBIĆ.
W tamtych czasach to mięsa w sklepach ogólnie nie było.
Przychodziła do domu BABA Z MIĘSEM.
I sobie ta baba przyszła do nas jak mamy nie było a my w szkole. Weszła do mieszkania, bo było otwarte.. Jak zobaczyła Dingusia to od razu chciała wyjść. Ale Dingo jej nie pozwolił. Tak był wytresowany. Wpuścić , pilnować, ale nie wypuścić.
Co się ruszy to Dingo warczał i i tak to było ponad trzy godziny.
Niestety ta Pani BABA ZROBIŁA POD SIEBIE. Bo Dinguś nie rozumiał, że Baba z mięsem nie chciała wyjść tylko się załatwić.
Wreszcie mama wraca a baba blada jak śmierć!
Dingo do mamy podszedł a pani za mięso i w nogi!
Rzuciła tylko za siebie... „Nigdy w życiu pani ode mnie mięsa nie dostanie!!!!”
Wróciła z dostawą mięsa po około 7 latach. Bo mięsa nadal w sklepie kupić nie było można.
Ta przygoda zdarzyła się tylko dlatego, że mieszkań się ogólnie u nas nie zamykalo, oraz dlatego, ze były takie instytucje jak Baba z Mięsem.
A jeszcze po naszych podwórkach chodzili fachowcy co krzyczeli: „stare szmaty kupuję, garnki lutuję, noże ostrzę”
Lubiłem patrzeń jak fachowiec ostrzy noże. Tarczą napędzaną kołem za pomocą nogi . Tak jak maszyna do szycia.
Dingusia bardzo dobrze wspominamy do dziś.
A na fotkach psy z mojej byłej pracy,
Ułożyłem i wytresowałem dwa psy właścicieli. Kubę i Rotwailerkę Werdę. Werdusia niestety zdechła, miała nowotwór.
Te psy mnie bardzo pilnowały i nikt nie mógł do mnie podjeść bliżej niż na dwa metry.
Koniec psiego tematu.
Żyć trzeba dalej:)
Vojtek
Ps. Kliknij na fotki, żeby powiększyć
Pisarz Pan Jarosław Abramow napisał piękną książkę o naszych żoliborskich podwórkach. Znam tam wszystkie nazwiska. To rodzice, dziadkowie moich kolegów i koleżanek z podwórka
Dedykacja dla mnie od Pana Jarosława Abramowa. Pisarz mieszka w Kanadzie w Toronto. W dzieciństwie mieszkał na 3 kolonii WSM
Takie były i są nasze żoliborskie podwórka. To jest 5 kolonia WSM.
A to 4 kolonie WSM. Tu się urodziłem:)
A to 4 kolonie WSM. Tu się urodziłem:)
A to Kubuś, pies mojej byłej szefowej. Lubił takie zabawy:)
Werdusia, Już niestety nie żyje.
Jaz Kubą i Werdą..........
Ja & Werda:)
I krótki filmik z Werda i Kubą......







