wtorek, 20 stycznia 2015

Moja służba wojskowa 1974-76 część druga

To jest drugi post o mojej służbie wojskowej.
Po skończeniu w roku 1975 Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w Zamościu w specjalności FOTOLABORANT wysłali mnie do Słupska. Tam byłem około dwa miesiące. pracowałem między innymi w laboratorium fotograficznym. 
      Potem skierowano mnie na Przylądek Rozewie do jednostki radionamiaru elektronicznego. Fantastyczne miejsce nad Bałtykiem! Najbardziej na północ wysunięty punkt Polski. Kilka kilometrów od Władysławowa. Latarnia Morska na Rozewiu świeciła nam w okna. Na tym terenie była też jednostka rakietowa oraz marynarze z jednostki chemicznej.
Ponieważ laboratorium fotograficzne jeszcze nie było gotowe(nowe budynki) to przeszkolono mnie na PLANSZECISTĘ.
      Kto to jest planszecista? To jest człowiek, który rysuje kolorowymi kredkami(dermatografami) na planszecie z plexiglasu gdzie jest mapa danego terenu( w naszym wypadku mapa Europy Północnej) trasy samolotów zwiadowczych. Na tym planszecie jest podziałka. Przez słuchawki odbierałem dane i rysowałem trasę samolotów zwiadowczych. I wpisywałem dane samolotów takich jak prędkość, wysokość. Musiałem się nauczyć pisać odwrotnie litery i cyfry. Tak, żeby z drugiej strony planszetu były one prawidłowe. I długo po wojsku tak pisałem :)
     W tamtych czasach nad Bałtykiem latały głównie amerykańskie samoloty zwiadowcze. Były to wysłużone samoloty B-52 nafaszerowane aparaturą elektroniczną wszelkiego rodzaju a także kamerami filmowymi. I namierzały co się da! Te samoloty też dla własnego bezpieczeństwa meldowały się w punktach kontroli lotu. I rozmowy załogi, pilotów u nas się nagrywało. Na radzieckich magnetofonach szpulowych. Potem te nagrania oddawane były do pułku pod Warszawą do analizy.
Jeśli te zwiadowcze samoloty za bardzo się zbliżyły do morskich granic Polski to wtedy były odganiane przez myśliwce. A myśliwce stacjonowały na przykład w Słupsku na lotnisku Rędzikowo.
      Koledzy pracowali na nasłuchu, czyli w eterze szukali wszelkich rozmów  z samolotów zwiadowczych. W nasłuch w Słupsku pracowały kobiety z cywila. Kobiety maja średnio lepszy słuch od facetów.
Na terenie naszej jednostki był basen odkryty. Ale i tak nas ciągnęło na plaże na Rozewie. Chociażby po to, żeby pooglądać sobie latem ciałka dziewczyn, kobiet :) Oczywiście chodziliśmy tam nielegalnie. Czyli na "lewiznę" jak to się mówiło. 
      Raz miało miejsce takie zdarzenie, że mi serce do gardła podeszło ze strachu. Poszedłem sobie z bronią na Rozewie, żeby się wykapać. Schowałem broń głęboko w krzakach. Wykapałem się w morzu i.........................nie mogłem kałasznikowa znaleźć!!!!
Serce podeszło mi do gardła i łzy mi w oczach stanęły. Już widziałem siebie w więzieniu. 
Ale jednak broń znalazłem. O Boże jak ja to przeżyłem!
      Napisała mi pewna osoba w poprzednim poście, że "miło wspominam wojsko"
Nie wszystko było miłe. W Słupsku i na Rozewiu rządziła "fala" Czyli starsze wojsko, którym niedługo się służba wojskowa kończyła. "Fala" to bardzo zła rzecz. W technicznej Szkole Wojsk Lotniczych fali nie było absolutnie. I fali nie było w Zawierciu w jednostce rakietowej gdzie spędziłem ostatnie trzy miesiące wojska. I z Zawiercia odszedłem  do cywila.
      Będąc w Zawierciu byłem też dwa tygodnie w szpitalu wojskowym w Bytomiu. Miałem operację przegrody nosowej. Szpital ten bardzo dobrze wspominam. Było czyściutko, dużo personelu cywilnego(piękne pielęgniarki) i sarenka biegająca sobie po ogrodzie szpitalnym.
Zacząłem służbę jako szeregowiec i też w tym stopniu opuściłem wojsko. Przynajmniej nikt mnie źle nie wspomina tak jak większość na przykład kaprali.
Kończąc "mój szlak bojowy" napiszę, że powszechna służba wojskowa powinna być!
Ale dużo krótsza i lepiej zorganizowana.
A co mamy liczyć, że nas ktoś obroni??? Ktoś będzie za nas walczył??? A my  w tym czasie będziemy stadiony budowali??? Po wydarzeniach na Ukrainie widać jak blisko wojna może być!
Oby nie.
Vojtek szeregowiec Ludowego Wojska Polskiego. Niektórzy przedstawiali się jako "szeregowy Ludowego Wojska Polskiego" I wtedy przełożony mówił: "szeregowy to jest układ jaj"
      Niestety fotki z wojska na Rozewiu mi zaginęły. Dlatego wstawię fotki z Internetu, żeby pokazać co robił planszecista. Planszet u nas był jednak inny, dużo większy i podświetlony neonówkami. I tą pracę naprawdę lubiłem. Była prawdziwa, nie udawana tak jak manewry na przykład. I namawiali, żeby w wojsku zostać na stałe.  Nie chciałem. Z perspektywy czasu uważam, że ŹLE ZROBIŁEM! Zresztą ie jedną rzecz w życiu :)




I jeszcze filmik z okolicy gdzie w wojsku służyłem. Do Władysławowa było 6 km.  Tu robiliśmy zakupy i na przykład do apteki się przyjeżdżało.  W Helu bywałem w szpitalu wojskowym. A kod pocztowy do jednostki pamiętam do dziś: 84-104 Jastrzębia Góra. Na moim filmie jest Rozewie i latarnia morska.

"To już jest koniec możemy iść, jesteśmy wolni, nie ma już nic"

55 komentarzy:

  1. To ciekawe zawody miałeś w wojsku.
    Przydały się w życiu ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydało się na pewno fotografowanie i praca w fotolaboratorium. A kolega po wojsku dostał prace jako planszecista na Lotnisku Okęcie. Sporo specjalności wojskowych przydawało się w potem w cywilu. W wojsku mozna było tez ZA DARMO skończyć różne kursy. Jak na przykład podwyższenie kategorii prawa jazdy.

      Usuń
  2. Witaj Vojtek.
    Grunt, że to tylko wspomnienia, bo to se ne vrati. A teraz - to jest rezerwa...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wspomnienia. Pracuje teraz z młodymi ludźmi. I mi kilku powiedziało, że szkoda,że do wojska nie biorą. Bo by się z domu wyniósł :)
      Pozdrawiam Michała podróżnika, pisarza i fotografa.

      Usuń
  3. Vojtku! Ale gdzie znalazłeś tego kałacha?! Tak jakoś króciutko opisałeś to zdarzenie, a ono przecież bardzo dramatyczne było!
    To samo z falą... tam gdzie byłeś, jednak działała... no chyba, że nie chcesz wracać do złych wspomnień.
    Może faktycznie nie warto...
    Ale fucha planszecisty mi bardzo zaimponowała ;-))
    Uściski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kałacha schowałem głęboko w krzakach na Rozewiu. Ale jak przepłynąłem kawałek to wyszedłem z wody w innym miejscu!!!
      Żołnierska fala była w Słupsku i na Rozewiu. W innych jednostkach nie było. Jak w Zawierciu opisywałem żołnierską fale to MI NIE WIERZYLI. Tak naprawdę czy jest fala to zależy od dowódców. jeśli masz coś jeszcze to pytaj.
      Pozdrawiam Vojtek

      Usuń
  4. Wojsko to lekcja, ale każdy wynosił z niej inną wiedzę. Widzę, że trafiłeś w dobre ręce. Co do wojska to potrzeba na nie pieniędzy. Przemysł militarny to u nas też chyba został pochowany, więc i samo wojsko, a bardziej utrzymanie armii zbędne. Przyznaję Ci jednak rację, że trudno ufać armii NATO, kiedy na wschodzie armia potężna, więc mamy się czego bać

    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi nie chodzi o to czy należy ufać NATO. Tylko, ze my myślimy ŻE KTOŚ ZA NAS COŚ ZROBI! Ktoś nas obroni, ktoś u nas zainwestuje. TYLKO NIE MY SAMI. Skąd taka postawa? Mało życiowych nauczek? To tak w skrócie. Dzięki za wizytę.

      Usuń
  5. Ale mi się film podobał. Morze, szum fal, cudnie jest na Helu.
    Pozdrawiam cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu. Bardzo lubię te miejsca. Musze tam być przynajmniej raz w roku. Możliwe, że w lutym tam będę.
      Pozdrawiam Ciebie i Kielce.

      Usuń
  6. Wspaniały film. Brakuje mi tego ciepła. I powielam z poprzedniego posta - wojsko to znakomita lekcja życia. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Zbyszka. bardzo lubię po prostu nasze wschodnie wybrzeże.

      Usuń
    2. :) Ja też, ma się rozumieć. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Ciekawa praca. Zawsze lepiej niż w kuchni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kuchni też zła nie była. Kucharze z Rozewia jak się im służba wojskowa kończyła to składali podania do Polskich Linii Oceanicznych w sprawie pracy na okrętach. I dostawali ta pracę. I można było bardzo dobrze zarobić i poznać świat. A w Warszawie teraz na przykład tez potrzeba sporo kucharzy.
      Pozdrawiam lavinke i smacznego!

      Usuń
  8. Witaj Vojtek.
    Zapraszam na mój wpis o słuzbie wojskowej, ale taki z przymróżeniem oka.
    Pozdrawiam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  9. Hm....zastanawiam się, czy to ja nie napisałam Ci, że fajnie wspominasz wojsko. Tak to wyglądało w Twojej opowieści, gdyż dość ciepło odnosiłeś się do wspomnień.
    Moje wspomnienia z woja?
    Pamiętam mego męża wychudzonego ponad miarę, choć to było akurat wojsko, gdzie bardzo dobrze ich żywiono (myślę o jakości pożywienia) - desant podobno ma swoje prawa ;)
    I kiedy rozstaliśmy się na pół roku, bo on wyjechał służyć w ONZ, nie zdawaliśmy sobie oboje sprawy z tego, że on może stamtąd już nie wrócić. Byliśmy młodzi, zupełnie inaczej postrzegaliśmy życia.
    Mąż ciepło wspomina wojsko, sentymentalnie. Nawet się chlubi oddanymi skokami i służbą w ONZ. Jednak nie zawsze było różowo. Pamiętam chłopaków, którzy się załamywali, będąc w tej samej jednostce wojskowej. W wojskach tego typu był chyba największy rygor i najwięcej wymagano od żołnierza......


    Serdeczności Vojtku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujecie. W wojsku było bardzo różnie. Były różne jednostki, różni ludzie, dowódcy, żołnierze. Przekrój społeczeństwa po prostu. I każdy ma inne wspomnienia z wojska. I trzeba to uszanować.
      Mój kolega z Żoliborza odsłużył wojsko WOŻĄC JAKO KIEROWCA GENERAŁA :) I co on może wiedzieć o wojsku??? Takie fuchy tez były ALE PO ZNAJOMOŚCI. Tak jak teraz są różne rzeczy po znajomości. na przykład dobra praca.
      Wymądrzyłem się o 5.37
      Vojtek

      Usuń
  10. Wojtku, zainspirowałeś Michała do ciekawych wspomnień Dobrze, ze nie zostałeś kapralem, tylko szeregowcem , jak ja. Myśmy takiego kaprala jako studenci "wyciulali". Nie lubił on studentów, więc na obozie wojskowym w Sanoku dawał naszej kompanii (SN z Przemyśla) popalić.Przed obiadem ganiał nas wokół stołówki,każąc śpiewać, a sam jeździł rowerem wokół nas i pozwalał wejść dopiero pod koniec obiadu. Ostatni odchodził od okienka z talerzem, a on już kazał wstawać do wyjścia. Podczas takiego tyranizowania nas, koledzy z drugiej kompanii (SN Rzeszów - wśród nich Jasiu Suchy, siatkarz, medalista olimpijski)zrobili z jego roweru "ósemkę" i wrzucili do Sanu. Tu tez pierwszy raz zbuntowałem się. Po capstrzyku chciał nam dać w kość i kazał wykonać biegiem rundę wokół strzelnicy . Po komendzie " W lewo zwrot!" znalazłem się na czele kolumny i gdy padł rozkaz do biegu, wraz z kolegami tylko wychyliliśmy się do przodu i nie ruszyliśmy z miejsca , jakby nas zamurowało. Padła komenda "W tył zwrot! Dookoła strzelnicy biegiem marsz!", ale koledzy z drugiej strony kolumny uczynili to samo. Wtedy skapitulował , zwłaszcza, gdy nadszedł nasz plutonowy dowódca i rozkazał rozejść się do namiotów.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomku. Takie rzeczy to ja tez widziałem. I "żołnierską falę" Zboczeńców i psychopatów nie brakowało. Po prostu przekrój społeczeństwa.Prace jak jest zła mozna w ostateczności rzucić. Służby wojskowej nie dało się rzucić.
      Pozdrowienia serdeczne

      Usuń
  11. Klik dobry:)
    Też jestem za powszechną - dobrze zorganizowaną - służbą wjskową, a przynajmniej za jakimiś szkoleniami z samoobrony i obronności. W dzisiejszych czasach ludzie stają się zupełnie bezradni nawet przy krótkim wyłączeniu gazu, prądu czy ciepła.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tez i ja myślę. Nic więcej nie będę dodawał.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Uwazam ze do wojska powinno sie isc moze krócej ale zasmakowac samodzielnosci i pewnych cech które trzeba pokonac w róznych sferach naszego zycia serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nauka samodzielności jak najbardziej wskazana! Dzisiaj mamy 20 letnie bobasy na garnuszku u mamusi. Mamusia nakarmi, pozmywa, posprząta.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. dokładnie się zgadzam panie Vojtku ;) ... wszyscy chłopcy powinni przejść służbę wojskową przynajmniej 6 miesięczną nie jest to wielka strada czasu a nauczy ich życia i staną się mężczyznami a nie jak obecnie stają się lalusiami ciucianymi przez mamusie, żeby synek sobie kolanka nie obdarł...

      Usuń
    3. Masz rację. W wojsku też bezpłatnie kończyło się różne kursy. Koledzy podnosili kategorię prawa jazdy z 1 na dwójkę. Czyli można jeździć ciężarówkami. I po prostu SPRZĄTANIE WOKÓŁ SIEBIE!
      uczenie się współżycia w grupie, dyscypliny i obowiązku.
      Pozdrawiam Antoniego
      Szeregowiec Vojtek(Nie mylić z szeregowcem Ryanem)

      Usuń
  13. Witam Wojtka! Wspomniałem już, że wojsko źle wspominam ze względu na tzw. "falę", więc nie będę się już rozpisywał na ten temat.
    W wojsku raził mnie też w oczy ten nasz pospolity polski absurd. Pamiętam jak dostaliśmy stare podarte ubranie (moro). W ten sam dzień zabrano nas na darcie starych ubrań. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że to "stare" ubranie było całkiem nowe. Oczywiście podarliśmy to co mieliśmy na sobie, a ubraliśmy się w nówki sztuki. Na drugi dzień była "przebierka" i znów dostaliśmy stare i podarte ubrania. Czemu miało służyć tego nikt nie wie? W naszym kraju chyba zawsze, w każdych czasach, absurd będzie miał się dobrze:-)) Pozdrawiam Przemek

    Ps. Wiesz Wojtku, że zmarła Judyta z blooga "La vie est belle i ja też" :-(( Judyta prowadziła ciekawego blooga i o ciekawych rzeczach pisała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przemku
      Masz absolutna rację. Absurdy są i teraz. Ale wojsko musi być z absurdami czy bez. Niestety historia świata to tez historia wojen. Za nasza wschodnią granicą wojna jest. Jak by to ktoś przepowiedział kilka lat temu to by wszyscy PARSKNĘLI ŚMIECHEM. Ale do śmiechu nie jest wcale.
      Przypadkowo czytając wpisy dowiedziałem się o śmierci Judyty. Pisała bardzo ciekawego bloga o Afryce. Bardzo pogodna osoba. Chorowała na raka.
      Pozdrowienia

      Usuń
  14. Masz co wspominać Vojtku .
    Ogólnie mam wrażenie , że życie Twoje jest barwne i na nudę nie narzekasz i nie narzekałeś specjalnie wcześniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie narzekałem. Ale ponarzekać tez warto:) Ale nie za długo i nie za często. Pozdrawiam prosto z Żoliborza

      Usuń
  15. Witaj ;)
    Vojtku, dziś możesz o tym pisać szczerze, bez tajemnic, wtedy byłoby to niemożliwe, prawda?
    Pamiętam opowieści bliskich, znajomych Panów, którzy o wojsku opowiadali wiele, w różny sposób. Dla niektórych była, to dobra, potrzebna szkoła życia, z dala od mamusi.
    Pozdrawiam serdecznie na zimowy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że była to tajemnica wojskowa. Obowiązywała mnie 20 LAT PO SŁUŻBIE WOJSKOWEJ. Tak każdy ma inne opowieści z wojska bo w wbrew pozorom to nie była struktura jednolita. Różne na przykład były rodzaje wojska, różne regiony kraju i bardzo różni ludzie. Jak to w każdym społeczeństwie.

      Usuń
  16. Nasłuchałam się o fali w wojsku. Bez niej Wasze wspomnienia byłyby chyba uboższe. Ze szkoły najbardziej zapamiętujemy groźnych nauczycieli, a z wojska tych, którzy dali nam w kość. W każdym razie gdyby było sielsko i anielsko, nie byłoby wspomnień, a tak to możecie i ponarzekać , że było źle i pochwalić to co było dobre. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pozdrawiam i ja. Było jak było. Każdy ma prawo do swoich wspomnień i odczuć.Wczoraj przeczytałem w Internecie wyznania dzisiejszych żołnierzy kontraktowych, zawodowych. Uważają, że nasza armia jest "papierowa"
    Niestety to chyba prawda. Rozkosznie uwierzyliśmy a raczej nasi politycy, ze ktoś nas będzie bronił i ten kto s będzie za nas ginął. Więc po co wydawać na wojsko???
    Pozdrawiam z zimowej Warszawy

    OdpowiedzUsuń
  18. Super wagon w metro, podoba mi się bardzo.
    Pozdrawiam cieplutko:-0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest praktyczny. Jak się patrzy w głąb to się wydaje, ze nie ma końca.
      Pozdrowienia
      Vojtek

      Usuń
  19. Dziś wiele spraw stoi na głowie, a cierpią na tym ludzie. Organizacja wojska na pewno nie jest doskonała, zbyt często słychać mało polityczne wypowiedzi dowódców. Nie wiem czy armia zawodowa jest lepsza. Może i tak ale powinno się szkolić choć w niewielkim zakresie młodych ludzi, a chyba tego nie ma. Kiedyś była obrona terytorialna czy jak się to nazywało, teraz ludność cywilna nie ma o niczym pojęcia i nikt nikogo nie szkoli.
    Pływanie to najpiękniejszy wynalazek. Woda leczy, czy się ją pije, czy w niej pływa. Mała była szczęśliwa i o to mi chodziło. Pozdrawiam Cię Vojtku serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Jak byłem w wojsku na Rozewiu to w wolnej chwili bardzo lubiłem się patrzeć na horyzont. To mnie uspokajało, dawało przyjemność. Co do spraw wojskowych to mama takie zdanie jak i Twoje. Wczoraj byłem w Białymstoku.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Zabaw w wodzie nie lubię, a w akwaparkach szukam pływalni. Lubię się dobrze zmęczyć w wodzie, wtedy moje samopoczucie jest w doskonałej formie. To prawda, ze na przestrzeni lat widzę, że moje możliwości ,aleją, ale nie przejmuję się i zadowalam swoją aktualną kondycją. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Usuń
    3. A ja zawsze lubiłem zabawy w wodzie! Jak chodziłem w dzieciństwie na basen AWF u to przez pół godziny była nauka pływania a przez ostatnie 15 minut różne zabawy. Oczywiście pod okiem trenera. To był bardzo dobry trener. na te zajęcia chodziło nas sporo z żoliborskich podwórek. jeśli zima mało było osób na następnych zajęciach to mozna było zostać na następne 45 minut. Pięknie to wspominam!
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. Dzieci wyżywają się i wzdłuż i w poprzek basenu. Starszym nie wypada wiele rzeczy i nawet zabawy w wodzie polegają raczej na ćwiczeniach. Ja nawet ćwiczeń nie lubię, są za nudne. Woda leczy, o czym przekonałam się osobiście, zostawiłam na pływalni dożo dolegliwości i o to przecież chodzi. Dzieciaki małe nie zawsze mają z kim iść na basen a duże dzieci są za leniwe, wolą siedzieć przed komputerem. Pozdrawiam zimowo.

      Usuń
  20. Ja w wojsku nie byłam, bo kto wtedy pomyślał żeby dziewczyny do poboru brać. Ale mój mąż służył w WOP. Wiadomo początki nigdzie nie są miłe ale teraz zapewne mile wspominasz swój pobyt w wojsku.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Jadziu. Miło czy nie miło wojsko jest potrzebne! Widać szczególnie teraz. Na wschodniej granicy właściwie jest już wojna i nie wiadomo czym to się skończy.
      Pozdrawiam zaś pokojowo prosto z Mazowsza.

      Usuń
    2. Dziękuje Jadziu. Miło czy nie miło wojsko jest potrzebne! Widać szczególnie teraz. Na wschodniej granicy właściwie jest już wojna i nie wiadomo czym to się skończy.
      Pozdrawiam zaś pokojowo prosto z Mazowsza.

      Usuń
  21. Białystok to bardzo ładne miasto. Trochę sobie pojeździsz i zwiedzisz Polskę.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwiedziłem Białystok w rekordowym tempie. Trochę z przymusu ale fajnie było.

      Usuń
  22. Zamość znam ,bo mieszkałam kiedyś we Włodawie , rejony Lubelszczyzny dawnej ..Teraz z sentymentem wspomina się wojsko.Było dobrze i źle..Ale człowiek zniesie wszystko..Tym bardziej wiedząc ,że przyjdzie czas do cywila.fajnie opisałeś...Pozdrawiam Wojtka żołnierza w rezerwie ::))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjście do cywila to było wielkie święto! Niektórzy uważają, że większe niż ślub.
      Pozdrowienia Danusiu

      Usuń
  23. No. no, siedzi w tobie ta służba:))
    Wbrew ówczesnej opinii, zawsze uważałem służbę wojskową za skuteczny odwyk od młodzieńczych "naleciałości". Zapowiadałem się bardzo kiepsko, dopiero Marynarka Wojenna i Szkoła Morska zrobiła ze mnie człowieka:))

    Ahoj, Vojtku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim kraju jak nasze służba wojskowa jest konieczna. Ja tak uważam.
      Pozdrawiam Admirała Wojtka

      Usuń
  24. Trzeba przyznać że miał Pan bardzo ciekawe życie w wojsku i dobrze że są to miłe wspomnienia :0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Janie Pan. Tylko Vojtek. Panów to widziałem w Londynie. Chodzili w cylindrach :)
      Pozdrawiam Vojtek

      Usuń
  25. Serdeczności ciekawy blog brawo!
    http://www.skrzynkaintencji100.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje. A jakoś tak szybko życie leci....... I wszystkiego napisać nie mogę bo jestem pod obstrzałem :)

      Usuń

Jak zostawisz czytelny ślad, to zawsze odpowiadam!
Jeśli podajesz stronę internetową to KONIECZNIE adres poprzedź http:// To wtedy po kliknięciu w link od razu otworzy się Twoja strona internetowa lub Twój blog.
Jeśli nie masz konta na GOOGLE to możesz dać komentarz jako ANONIMOWY. Lub też możesz podać Twoją stronę internetową i imię lub nick